• facebook
  • rss
  • Prosto do drzwi, bez potknięcia

    dodane 22.10.2015 00:00

    W Piśmie Świętym 365 razy napisane jest: „nie lękaj się”. Jakby każdego dnia roku Bóg chciał nam o tym przypomnieć.

    Już na kwadrans przed wieczorną Mszą św. w kościele siedzi dużo osób. To trzeci i ostatni dzień rekolekcji. – Pierwszego dnia mnie nie było, choć wiedziałam, że przyjechał ksiądz, że ciekawie mówi. Proboszcz o tym zapewniał podczas niedzielnych ogłoszeń parafialnych. Ale... czy człowiek tak od razu w takie zapewnienia wierzy? – uśmiecha się pani Krystyna. – W poniedziałek była sąsiadka, przybiegła po Mszy św. do mnie i mówi: „Ech, Kryśka, żałuj! Ale ten ksiądz gada!”. I przyszłam. Jest o czym myśleć, kiedy człowiek wraca do domu, parzy herbatę i siada w fotelu. Nawet nie chce się telewizora włączać. Dziś przyszedł ze mną mąż – dodaje.

    Biblia jest księgą wojenną

    Kiedy rozpoczyna się Eucharystia, kościół jest wypełniony. Po czytaniach wchodzi na ambonę ks. Piotr Pawlukiewicz, na co dzień duszpasterz parafii pw. św. Anny w Warszawie. – W moim rodzinnym domu mieszkała starsza pani, która zawsze, kiedy mnie spotykała, mówiła: „Piotruś, jak dobrze, że poszedłeś na księdza. Spokój masz, sobie brewiarz odmawiasz, w konfesjonale posiedzisz, spokojne życie masz”. Nie chciałem wyprowadzać jej z błędu, że nieraz biegłem do biskupa, a to ktoś na mnie nakrzyczał, znów nie zdążyłem kazania przygotować, a to mi młodzież dała popalić. A ona, że „jakie ja mam spokojne życie”. Niektórym ludziom się wydaje, że docelowy stan chrześcijanina, to jest mieć święty spokój. Że nic mnie nie drażni, nie mam żadnych wyrzutów sumienia... Taki stan spokoju. Otóż nie, jeśli ktoś tak rozumuje, to nie wczytał się w Ewangelię. Jezus powiedział wyraźnie: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię, ale miecz”. Biblia jest księgą wojenną. Tam jest ciągle bitwa, zmagania, walki. Myśmy z Biblii zrobili taką książkę dla dzieci – mówił ks. Pawlukiewicz. Później rekolekcjonista opowiadał o działalności szatana, który wpędza człowieka w strach i wstyd, wykorzystuje nasze słabości, trafia w ich centrum, aby nas poniżyć, przestraszyć, byśmy zaczęli się bać i odeszli od Jezusa. – Jedna z moich znajomych sióstr zakonnych jest pielęgniarką. Kiedyś przywieźli nieprzytomną kobietę. Siostra zaczęła przemywać jej twarz. Kobieta nagle otworzyła oczy i mówi: „Co ty mnie, zakonnico, dotykasz? Nie dotykaj mnie. Ty masz dzieci? Urodziłaś chociaż jedno dziecko? Ty wiesz, co to być matką? Bawisz się w ten klasztor. Idź stąd!”. Trafiła w punkt centralny. Akurat siostra miała taki czas, że tęsknota za dziećmi odzywała się mocno. Szatan wiedział, co powiedzieć – opowiadał ks. Piotr. Wyjaśnia, że powstaje w nas napięcie nie tylko między czystością a grzechem, posłuszeństwem a nieposłuszeństwem, między dobrem a złem. Nasza świętość rozgrywa się również między tchórzostwem a męstwem i odwagą. – W Piśmie Świętym 365 razy napisane jest: „nie lękaj się”. Jakby w każdym dniu roku Bóg chciał nam o tym przypomnieć – dodaje.

    Słowa rozjaśniają drogę

    Tematyka trzydniowych rekolekcji została zawarta w sformułowaniu: „Nazwać rzeczy po imieniu”. – Bardzo często zło wchodzi do człowieka poprzez rozmycie pojęć. „Kochaliśmy się”, kłamstwo. „Nie mogę tego zrobić”, to też jest często kłamstwo – mówi ks. Pawlukiewicz. Wspomina dzień, kiedy spotkał na ulicy małżonków, mających ośmioro dzieci, którzy beztrosko jedli lody. – Pytam: „A gdzie wasze dzieci?”. „W domu”. „A co robią?”. „Śliwki przebierają”. Tak po prostu, zwyczajnie. Nie dramat wielodzietności, tylko normalna rodzina, gdzie wszystko toczy się prawem Bożym. Dlatego chcemy nazwać modlitwę modlitwą, a nie rozważania przy kasowniku w autobusie. Czystość nazwaliśmy czystością, kobiecość kobiecością, męskość męskością. Kiedy człowiek nazywa rzeczy po imieniu, to jakby sobie w domu rzeczy porządkował, nie potykał się ciągle o coś i mógł iść prosto do drzwi, okna. Taki jest zamysł tych rekolekcji – wyjaśnia kapłan. Dodaje, że każdy grzech poprzedzony jest kłamstwem, że mam prawo do tej kobiety – wprawdzie nie jest moją żoną, ale się kochamy. Że mam prawo okraść właściciela fabryki, bo on jest bogaty, a ja biedny. – Jeden z księży opowiadał mi, że spotkał kolegę ze szkoły. I wywiązał się dialog: co słychać, jak w życiu leci. I ten mówi: „Rozwiodłem się, mam drugą żonę”. „Jaka to żona? Zostaw tę panią, bo nie jest twoją żoną”. A on odpowiada: „Ja już raz widziałem, jak cierpi kobieta, kiedy ją zostawiam. Drugi raz tego nie zrobię”. Mistrzostwo, jeśli chodzi o kłamanie, oszukiwanie siebie – przytacza. Wyjaśnia, że słowa zanurzone w prawdzie prowadzą, rozjaśniają drogę, kiedy są wypełnione rzeczywistością. – I o tym są te rekolekcje. Chcemy nazwać rzeczy po imieniu – dodaje.

    ... i wierni zastygają

    Te rekolekcje były dedykowane studentom Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. – Ale jest dużo chętnych, którzy chcą słuchać słowa Bożego, dlatego są one otwarte dla wszystkich parafian – mówi proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Szczytnie ks. Andrzej Preuss. Wspomina starania o to, aby rekolekcje poprowadził właśnie ks. Piotr Pawlukiewicz. – Mentalnie starałem się od sześciu lat. Intensywnie od roku. Specjalnie, w trakcie rekolekcji dla kapłanów, które prowadził ks. Pawlukiewicz, podczas posiłków siadałem obok niego. Mówiłem: „Mam sprawę”, odpowiadał: „Wiem, rekolekcje w Szczytnie”. Byłem niczym uboga wdowa przychodząca do niesprawiedliwego sędziego – śmieje się ks. Andrzej. Później pisał SMS-y. – Bardzo chciałem, żeby ks. Piotr był z nami, bo Bóg mu to dał, że go się łatwo słucha. To działa. Jako proboszcz widzę i słyszę Kościół. Ks. Piotr mówi i wierni zastygają. Do mnie też to przemawia – dodaje. Kazania ks. Piotra Pawlukiewicza w internecie biją kolejne rekordy odsłon. To najlepszy dowód na to, jak wszyscy tęsknimy za słowem Bożym. – Na co dzień nie uświadamiam sobie, że szatan jest. Ot, to jakby frazes, puste stwierdzenie, bo gdzież on może działać? Ale kiedy słucha się takiego kapłana, przykładów z życia, które podaje, z rozmów, które przeprowadził, to się zauważa, że moje życie jest takie samo, podobne, że też tak odczuwam. Chyba powinno być więcej takich spotkań, bo człowiekowi otwierają się oczy – mówi pan Stanisław.Kazania ks. Piotra można odsłuchać na stronie: www.kazaniaksiedzapiotra.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół