• facebook
  • rss
  • Na Mszę zamykali bramy miasta

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 45/2015

    dodane 05.11.2015 00:00

    Dawniej, jeśli gospodarz, pan domu, nie zadbał, by wszyscy jego domownicy zebrali się na niedzielnym nabożeństwie, mogła go za to spotkać kara.

    W Salonie Wystawowym Muzeum Budownictwa Ludowego – Parku Etnograficznego w Olsztynku odbyła się konferencja „Życie codzienne na dawnych ziemiach pruskich. Wierni i duchowni”. Kilkunastu naukowców przedstawiło podczas konferencji wyniki swoich badań dotyczących m.in. warmińskich pielgrzymek, postaci Anioła Chrzcielnego w kościele ewangelickim czy przepisów miejskich dotyczących religijności.

    Niezwykłe, czyli święte

    – W dokumentach z 1634 r. dotyczących Bartoszyc ściśle określano, że w czasie nabożeństwa należało zamykać bramy miasta. Należało także powstrzymać się od wykonywania wszelkich prac – wożenia słodu, zboża, drewna, noszenia wody. Przepisy określały również odpowiedzialność gospodarza, by wszyscy domownicy uczestniczyli we Mszy Świętej. Za niedopełnienie tego obowiązku groziła kara – mówi dr Jerzy Kiełbik z Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie. Magister Robert Klimek podzielił się z kolei swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi miejsc kultu Prusów na obszarze Warmii biskupiej, jak choćby jezioro Perkun. – Wydaje się, że to mogło być miejsce, gdzie bardzo często uderzały pioruny. W takiej sytuacji Prusowie mogli uznać, że jest to miejsce namaszczone przez ich boga Peruna – mówi naukowiec. Takich miejsc jest więcej, gdyż Prusowie wiele wzgórz, rzek czy jezior uznawali za święte miejsca, podobnie jak choćby sławny „diabelski kamień” z Bisztynka. – Niedaleko Jezioran również znajduje się święta góra Prusów – wzniesienie z jeziorkiem na szczycie. To już było coś niezwykłego, a jeśli coś jest niezwykłe, to musiało być święte – tłumaczy R. Klimek.

    Proboszcz największym autorytetem

    Sylwia Skiendziul, doktorantka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, przedstawiła historie niektórych średniowiecznych duchownych w zestawieniu z kobietami. Mówiła m.in. o Janie z Kwidzyna, przewodniku duchowym i spowiedniku bł. Doroty z Mątowów, ale również o ciekawej historii św. Jana Nepomucena, który był spowiednikiem Zofii Bawarskiej, żony króla Niemiec i Czech Wacława IV Luksemburskiego. – Zofia była zaniedbana przez męża, który zajęty sprawowaniem władzy nie miał czasu dla żony, do tego prowadził rozpustne życie. Znalazła oparcie w św. Janie Nepomucenie, u którego codziennie się spowiadała. Król Wacław podejrzewał żonę o zdradę i nalegał, by św. Jan wyjawił mu szczegóły spowiedzi. Według legendy po odmowie ujawnienia tajemnicy spowiedzi król uwięził św. Jana, poddał go torturom, a w końcu kazał wrzucić go do Wełtawy – opowiada S. Skiendziul. Wśród licznych tematów pojawiła się również kwestia parafii jako elementu samorządu. – Parafia była pierwszym miejscem dyscyplinowania mieszkańców miast i wsi, zanim jeszcze sprawa trafiła do sądu. Wówczas panowała pełna transparentność czynów i o wszystkim, co się działo, wiedzieli od razu wszyscy sąsiedzi. Tak więc proboszcz – największy autorytet moralny – wkraczał, jako sędzia rozjemczy, w życie skłóconych par, publicznie je karcił, umieszczał również w urzędowych sprawozdaniach – mówi dr Danuta Bogdan. Zaznacza, że w wielu miejscach powstawały wówczas bractwa religijne, które w swoich statutach oprócz celów religijnych miały również cele towarzyskie. – Pobożność nie wykluczała rozrywki – mówi dr Bogdan, ale dodaje, że w niektórych bractwach rozrywka stawała się głównym punktem. – W dokumentach możemy wyczytać, że niektórzy członkowie bractwa zajmowali się przede wszystkim piciem piwa, przepijając cały majątek bractwa. Podobnie nie uczestniczyli w pogrzebach pozostałych członków bractwa, ale za to chętnie przychodzili na doroczne biesiady piwne w okolicach Zielonych Świątek – wymienia dr Bogdan.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół