• facebook
  • rss
  • Nawet wśród wilków

    dodane 19.11.2015 00:00

    – Był osobą, w której istnienie dziś aż trudno uwierzyć – mówi dr hab. Joanna Chłosta- -Zielonka.

    Jesienny dzień na ulicach Olsztyna. Przechodnie mijają ratusz, opatuleni w kurtki, szaliki. Mimo to chętnie zatrzymują się i słuchają pytania: „Kim był doktor Władysław Gębik?”. Jednak odpowiedzi nie znają. Niektórzy kojarzą, że jest ulica w Olsztynie nosząca jego imię.

    – Ale kto to? Czy to ktoś związany z naszym miastem? – Nie wiem – mówi Grzegorz. Tego samego dnia na kamienicy przy ul. Wyzwolenia 9 zawisła tablica upamiętniająca dr. Gębika. W Ośrodku Badań Naukowych odbyła się poświęcona mu konferencja naukowa. – Być może stanie się tradycją, że w okolicach Święta Niepodległości będziemy honorować w Olsztynie osoby szczególnie zasłużone dla tego miasta. Przypominać ich dokonania i losy – mówi prof. Stanisław Achremczyk.

    Prelekcje dla „ludu”

    Władysław Gębik przyjechał na Warmię w listopadzie 1945 roku. – Kiedy pojawił się w Olsztynie, zastał zniszczone miasto, w którym nie istniały żadne struktury organizacyjne życia kulturalnego – mówi dr hab. Joanna Chłosta-Zielonka. – Od początku był wszechobecny w lokalnym środowisku kulturalnym, literackim i regionalistycznym. Zorganizował Inspektorat Kulturalno-Oświatowy, był prezesem Wojewódzkiego Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, kierownikiem olsztyńskiej delegatury Państwowego Instytutu Sztuki, który zajmował się gromadzeniem i dokumentowaniem folkloru Warmii i Mazur. Zainicjował założenie Klubu Literatury Regionalnej oraz oddziału Związku Literatów Polskich – wymienia. Jego zamysłem było utworzenie pisma „Słowo na Warmii i Mazurach”. Później współtworzył „Posłańca Warmińskiego”. – Można wymieniać wiele jego cennych działań, choćby prelekcje wygłaszane w regionie. Znalazłam w archiwach dziesiątki sprawozdań, w których możemy wyczytać, na jak wielką skalę ta działalność była prowadzona. Nie było dnia, w którym Gębik, Zientara-Malewska, Śliwa, Oleksik, Ogrodziński i inni pisarze skupieni w strukturach związku nie występowaliby z jakąś prelekcją opracowaną na potrzeby „ludu”. Oni tak rozumieli swoje posłannictwo. Czasem pieszo docierali do miejscowości, co również opisuje Antoni Hans w opracowaniu „Od reszelskich pól” – mówi dr Chłosta-Zielonka. Doktor Gębik pieszo docierał do Bredynek z Biskupca. – Latem i zimą, nawet wśród wilków, bo i taką historię opisuje – dodaje dr Chłosta-Zielonka. Rozumienie regionalizmu przez dr. Gębika zwyciężało nad tzw. nowym regionalizmem, którego postulaty były skutkiem polityki Polski Ludowej i dopasowywały rzeczywistość do haseł. – On był osobą niezwykle prawą i dlatego nie mogły u niego znaleźć się hasła niezgodne z humanizmem, patriotyzmem ugruntowanym na przykazaniach Polaków spod znaku Rodła. Był gorliwym katolikiem. Był osobą, w której istnienie dziś aż trudno uwierzyć – przypomina dr Chłosta-Zielonka. W czasach swojej aktywności był człowiekiem, który nie ustawał w działaniu, był organizatorem, inicjatorem wielu działań.

    „Jestem bardzo zdziwiony...”

    Władysław Gębik urodził się na Podhalu, w Szczyrzycu. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, doktorat uzyskał na Uniwersytecie Poznańskim. W połowie lat 30., już jako cenionemu pedagogowi i regionaliście, powierzono mu organizację i kierownictwo Polskiego Gimnazjum w Kwidzynie. – Starał się w młodych zakorzenić zasadę racjonalnego postępowania, wynikającego z przesłania: „Aby Polak był mądry przed szkodą” – mówi dr Jan Chłosta. 25 sierpnia 1939 r. gestapo aresztowało 11 nauczycieli i 156 uczniów tej placówki, których przewieziono do Tapiau, następnie do Grünhof. 21 września W. Gębik trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Hohenbruch, później do Stutthof, a w maju 1940 r. – do Mathausen-Gusen, gdzie otrzymał numer 147/43040. – W tym obozie kierował nieformalną organizacją pomocy, gdzie panowała zasada, że zawsze trzeba chronić najsłabszych. Z czasem na rok przejął obowiązki kapo, ale był inny niż pozostali. Nie uderzył nikogo, a hitlerowcy odnosili się do niego z osobliwym respektem. Stworzył atmosferę spokoju, modlono się, deklamowano wiersze Słowackiego czy Wyspiańskiego – mówi dr Chłosta. Mieszkając już w Olsztynie, dr Gębik wydał z tego okresu wspomnienia. – Warto do nich sięgnąć. Przeżycia obozowe opisuje w podobny sposób, jak Herling-Grudziński czy Borowski. Świadectwo Gębika wyróżnia się postawą człowieka niezłomnego, który mimo traumatycznych warunków, w jakich musiał podczas wojny żyć, nie poddał się i stworzył moralny system, który zaszczepiał współobozowiczom. Chodziło o to, aby utrzymać zdrowie, ale też żeby zachować trzeźwy umysł, żeby się uczyć. W czasie spacerów organizował trójki, gdzie środkowy wygłaszał wykład o literaturze, historii – mówi dr Chłosta-Zielonka. We wspomnieniach „Z diabłami na ty” napisał: „Sam jestem nieraz bardzo zdziwiony, gdy któryś z kolegów obozowych przytacza mi okoliczności, w których ja uratowałem mu życie. Tego zupełnie nie jestem w stanie sobie przypomnieć”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół