• facebook
  • rss
  • Mamy jeszcze tę szansę

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    „Jak to robicie w Polsce, że ludzie są w Kościele?”. „Bardzo prosto. Dzwonimy w dzwony i ludzie przychodzą”.

    Kiedy trzy lata temu rozpoczęły się w archidiecezji warmińskiej rekolekcje ewangelizacyjne, które poprzedzały nawiedzenie poszczególnych parafii obrazu Matki Bożej Miłosierdzia, zastanawiano się, czy będą one impulsem do odnowy duchowej Kościoła na Warmii. Przez ten czas ewangelizatorzy odwiedzili 260 wspólnot, które uczestniczyły w duchowych ćwiczeniach, przez trzy dni każda. Punktem kulminacyjnym było przyjęcie Matki Bożej w wizerunku obrazu z olsztyńskiej konkatedry.

    A to nie jest takie łatwe

    Ponad 20 grup ewangelizacyjnych wykonało gigantyczną pracę, poświęcając swój czas i środki, aby przybliżyć ludziom Boga. Także duchowni włożyli wiele wysiłku, prowadząc kilka lub kilkanaście tur rekolekcji. Odzew wśród wiernych był różny. W niektórych parafiach na spotkania przychodziła garstka ludzi, w innych świątynia była wypełniona. Zawsze jednak było warto się trudzić, jak mówią sami ewangelizatorzy, aby wprowadzić w doświadczenie żywej wiary. – Chodziło nam o przekaz kerygmatu, związany z podstawowymi prawdami wiary. Każdego dnia rekolekcji robiliśmy kolejny krok, by się do Boga zbliżyć. Dlatego każdy dzień był nieco inny. W pierwszym akcentowaliśmy prawdę o miłości Bożej, drugiego mówiliśmy o grzechu i uzdrowieniu w Jezusie Chrystusie. Myślę jednak, że trzeci dzień rekolekcji, kiedy podczas nabożeństwa zapraszaliśmy obecnych do oddania swojego życia Jezusowi jako Panu i Zbawicielowi, to był bardzo ważny moment – mówi ks. Hubert Tryk. – Jednak prawdziwym owocem rekolekcji było by odnalezienie się na nowo we wspólnocie Kościoła. A to nie jest takie łatwe, by nie być biernym, lecz czynnie włączyć się we wspólnotę. Z taką też nadzieją patrzą na miniony czas duszpasterze. W wielu parafiach powstały po rekolekcjach ewangelizacyjnych kręgi biblijne, grupy modlitewne. – To był dla mnie impuls do uczęszczania na spotkania Odnowy w Duchu Świętym. Zapamiętałam, jak po naukach rekolekcyjnych siedziałyśmy jeszcze długo z koleżanką w samochodzie i dzieliłyśmy się przeżyciami. To było dwa lata temu, a jeszcze dziś pamiętam intensywność tych doświadczeń – Joanna Więckowska z Olsztyna.

    Pierwszy cud

    Działającym podczas peregrynacji ewangelizacyjnej był, oczywiście Bóg, ale posłużył się konkretnymi ludźmi, którzy opowiedzieli na jego zaproszenie do świadczenia o Jego miłości. To zadanie podjęli członkowie wspólnot katolickich z archidiecezji warmińskiej i księża. Wśród nich byli Beata i Bogdan Orzechowscy. – W czasie peregrynacji ewangelizacyjnej posługiwaliśmy także w małych wspólnotach. Czasem zdarzało się, że pierwszego dnia było 30 osób, drugiego 50, trzeciego 80. Ludzie przekazywali sobie wiadomość o rekolekcjach. Przez proboszczów także byliśmy dobrze przyjmowani. Do tej pory spotkaliśmy bardzo zaangażowanych i otwartych na współdziałanie księży. Wierni dobrze przyjmowali również proponowane przez nas nabożeństwa. Bardzo przeżywali poszczególne etapy rekolekcji – uważa pani Beata. Nie jest łatwo wyjść przed ludzi i opowiadać o swoim życiu, nawróceniu i bardzo wewnętrznych przeżyciach. Jednak ci ludzie otworzyli się na działanie Ducha Świętego i zaufali Bogu, że ich poprowadzi. Nauczyciele, bankowcy, przedsiębiorcy, lekarze i wielu innych służyło przez trzy ostatnie lata, aby przekonać ludzi, że Boga można doświadczyć w codzienności. – Ja doświadczyłem w tej kwestii pierwszego cudu. Jako dziecko i młodzieniec miałem problem z publicznymi występami. Gdy miałem coś przeczytać, to był dramat. Sucho w ustach, nerwy, drżał głos, litery falowały. I Bóg to przemienił, uzdrowił. Obecnie nie odczuwam żadnej tremy. Mam tylko niekiedy niepokój związany z tym, co dokładnie powiedzieć. Chodzi o rozeznanie tego, co pochodzi ode mnie, a co od Ducha – mówi Bogdan Orzechowski.

    Stracili głowę dla Chrystusa

    Archidiecezja warmińska jako pierwsza w Polsce przeprowadziła tak usystematyzowaną ewangelizację poszczególnych parafii. Przed rozpoczęciem peregrynacji, trzy lata temu, ewangelizatorzy przeżyli warsztaty, które prowadził ks. Andrzej Grefkowicz. Jego słowa wtedy wypowiedziane są świetnym podsumowaniem: – Jestem pełen uznania dla tej inicjatywy i gratuluję. Patrzę też trochę z zazdrością na to, co robicie. Spodziewam się pięknych, Bożych owoców. Dziś doświadczamy pewnej polaryzacji. Z jednej strony są ludzie, którzy poszli za Jezusem. Choćby ci, którzy stracili głowę dla Chrystusa i podjęli się dzieła ewangelizacji. Z drugiej strony obecne są postawy obojętności, a nawet wrogości. Myślę, że jest nam łatwiej w porównaniu z Kościołem w Europie Zachodniej. Przed laty cytowano wypowiedź kard. Stefana Wyszyńskiego, który na pytanie: „Jak to robicie w Polsce, że ludzie są w Kościele?”, miał odpowiedzieć: „Bardzo prosto. Dzwonimy w dzwony i ludzie przychodzą”. Myślę, że dziś możemy jeszcze ewangelizować w ramach murów kościelnych. Na Zachodzie trzeba wyjść poza te mury. Powinniśmy w Polsce także szerzej podejść do sprawy, ale mamy jeszcze szansę ewangelizować w Kościele. Tego czasu nie można zmarnować. Jeśli nie będziemy ewangelizować, część wyjdzie z Kościoła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół