• facebook
  • rss
  • Poczułem wtedy szczęście

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 50/2015

    dodane 10.12.2015 00:00

    – Kiedy zaczynamy walkę, stajemy się przeciwnikami, ale pełnymi szacunku do swoich rywali – mówi Adam Gaszyk. Dwa razy w tygodniu od kilku lat jeździ na treningi na... wózku inwalidzkim.

    Kilka lat temu zaczepił go na korytarzu szkolnym Adam Sobczyk, trener szermierki, także na wózkach. – Czemu nie chodzisz do mnie na szermierkę?” – zapytał. Chwilę porozmawiali. Nie minęło wiele czasu, a chłopak przyjechał na pierwszy trening. Jeszcze nieco zagubiony, pełen obaw, ale i determinacji. I nadziei.

    I ta nadzieja oraz ciężka kilkuletnia praca poprowadziły go do złotego medalu na tegorocznych Mistrzostwach Polski młodzików w szermierce na wózkach. Ale to nie koniec. Bo Adam również wystartował w kategorii open (bez ograniczeń wiekowych), gdzie doszedł do finału, w którym dopiero przegrał z utytułowanym Leszkiem Danisewiczem, zdobywając srebrny medal.

    Od brązu po złoto

    Adam jest uczniem pierwszej klasy Gimnazjum nr 9 w Olsztynie. Skromny, naturalny, zawsze uśmiechnięty. – W szkole najbardziej lubię treningi szermierki i, oczywiście, lekcje wychowania fizycznego – śmieje się. Nie ukrywa, że jego marzeniem jest kariera sportowa, wyjazd na paraolimpiadę, poczucie tych emocji, które towarzyszą walce o olimpijskie złoto.

    Gdy opowiada o szermierce, jego życiowej pasji, jego twarz nabiera rumieńców. Po chwili Adam mówi już całym sobą. – Szermierka to jest sport walki. Walczy się różną bronią – floretem, szablą albo szpadą. Szpada jest ma zawiniętą główkę, floret jest cienki. Na treningach używam floretu, na zawodach szpady i floretu. Mam specjalny strój, który chroni przed uderzeniami, a także maskę z siatką – wymienia.

    Dwa razy w tygodniu po lekcjach ma indywidualne treningi w UKS „Hajduczek”. – Przychodzimy na salę, przebieram się i zaczynam trening. Ćwiczę zasłony, pchnięcia. W szermierce na wózkach punkty liczą się za trafienia od pasa w górę. Trzeba dobrze nauczyć się techniki i zasad – opowiada. Ale ten sport to nie tylko praca nad refleksem, sprawnością fizyczną i techniką. To również praca nad własnym charakterem. – Na treningach trzeba być skoncentrowanym, a na zawodach – pewnym siebie i tego, co się robi. A to w życiu jest bezcenne – mówi.

    Kiedy wspomina listopadowe Mistrzostwa Polski, moment, w którym dotarło do niego, że jest najlepszy w kraju, mówi krótko: – Poczułem wtedy szczęście.

    Pani Wioleta, mama Adama, wspomina czas, kiedy jej syn rozpoczynał treningi. – Przyszedł, powiedział, że trener szermierki z nim rozmawiał. Poszedł później na pierwszy trening. A my? My nie mieliśmy pojęcia, co to takiego ta szermierka. Jakie są zasady, co ten sport daje, jakie umiejętności rozwija – wspomina.

    Z biegiem czasu okazało się, że sport stał się niezwykle ważny w jego życiu. – Pewnym przełomem były pierwsze zawody. Po trzech latach treningu pojechał do Warszawy na Sadyba Cup. Zdobył brązowy medal. I tak się potoczyło – opowiada pani Wioleta. Podkreśla, że w Olsztynie nie ma zbyt wiele możliwości uprawiania sportu na wózkach. – A dzieci są chętne – dodaje.

    Zwycięstwo uskrzydla

    – Adaś walczył w grupie szermierzy na wózkach i zajął pierwsze miejsce. Na ogół zawodnicy z Warszawy wygrywają te zawody, a tu mamy dobrego zawodnika i profesjonalnego trenera z Olsztyna. Cieszy nas, że poza Warszawą istnieje ośrodek szermierki na wózkach – mówi dr Tadeusz Nowicki, koordynator tej dyscypliny w Polsce. Podkreśla, że osoby niepełnosprawne trenujące szermierkę lepiej sobie radzą w życiu, nie poddają się, są waleczne w pokonywaniu trudów życia. – Trzeba zachęcać od uprawiania tego sportu. Człowiek uczy się porażek, a kiedy osiąga sukces, nabiera poczucia wartości. A zwycięstwo uskrzydla – dodaje.

    Wśród nas jest wiele osób niepełnosprawnych. Niestety, często boją się przekroczyć granicę swojego świata. – Zaproponowano nam, aby włączyć szermierkę w terapię, ponieważ pomaga w koncentracji. Wojtek trenuje od września, ale już widać, że trening przynosi pierwsze efekty. Jest to również trening umiejętności społecznych, ponieważ Wojtuś jest wśród zdrowych dzieci, co jest dla niego ważne i motywujące. Dziękuję, że jest taki klub w Olsztynie, w którym mogą trenować z sobą dzieci zdrowe i niepełnosprawne – mówi Beata Żurawska, mama Wojtka cierpiącego na autyzm.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół