• facebook
  • rss
  • Ufajmy!

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 04/2016

    dodane 21.01.2016 00:00

    My mamy iść i świadczyć, bo naszym powołaniem jest dać poznać Chrystusa innym, by go pokochali i mu służyli.

    Wliście do sióstr z października 1939 roku bł. Bolesława Lament napisała: „Siostry Kochane, ufajmy! W łodzi, którą płyniemy po tak wzburzonym oceanie świata, jest z nami, jak niegdyś z Apostołami, Chrystus (…) Cieszmy się i dziękujmy Bogu, że dano nam żyć w czasie prześladowania Kościoła”.

    Jedna owczarnia

    W tym roku przypada 70. rocznica śmierci bł. Bolesławy Lament (zmarła 29 stycznia 1946 roku), 25. rocznica jej beatyfikacji, do tego kończy się ogłoszony przez papieża Franciszka Rok Życia Konsekrowanego. Przeżywamy także czas modlitw za jedność chrześcijan, których bł. Bolesława była wielką orędowniczką. Urodziła się 3 lipca 1862 roku w Łowiczu, a w 1903 roku za radą spowiednika, bł. Honorata Koźmińskiego, udała się na Białoruś, do Mohylewa, gdzie w 1905 roku założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. – Błogosławiona Bolesława jest nazywana apostołką jedności. Za cel postawiła sobie i zgromadzeniu umacnianie katolików w wierze oraz budowanie mostów pojednania przede wszystkim z prawosławnymi. Wiele zgromadzeń pracuje na rzecz jedności, ale u nas jest to nasz główny cel – tłumaczy s. Adriana Teresa Gronkiewicz. Tytuł wspólnoty w zasadzie określa w pełni jej cel. – Jesteśmy zgromadzeniem misyjnym, apostolskim. We wszystkich naszych domach każdego dnia rano ofiarujemy wszystkie nasze prace i modlitwy w intencji jedności, by nastały jedna owczarnia i jeden pasterz – zaznacza s. Adriana.

    Promieniować

    W 1907 roku wspólnota przeniosła się do Petersburga, ale po rewolucji październikowej siostry wróciły do Polski. Dotkliwe straty przyniosła II wojna światowa – siostry pracowały przede wszystkim na terenach wschodnich, ale w czasie wojny praktycznie wszystkie placówki zniknęły, a siostry w większości były repatriowane wraz z ludnością. Potrzebna była reorganizacja zgromadzenia. – Wówczas nikt nie myślał o procesie beatyfikacyjnym. Dla zgromadzenia Bolesława była świętą, siostry modliły się nawet za jej wstawiennictwem, ale w zasadzie dopiero sobór watykański zachęcił nas do otwarcia procesu – mówi s. Adriana. Pracowała przy procesie beatyfikacyjnym, przygotowywała pozycje, przeglądała archiwa. – Bolesława wszędzie się znakomicie wpisuje, w apostolstwie, w rodzinach. Mówiła, że musimy promieniować apostolską miłością, podkreślała, że najważniejszą sprawą w życiu jest wiara jasna, silna czynną obecnością Chrystusa we mnie. Każde słowo jest tu ważne – podkreśla s. Adriana. Obecnie Siostry Misjonarki Świętej Rodziny poza naszym krajem działają w Stanach Zjednoczonych, na Litwie, Białorusi, w Rosji, we Włoszech, Zambii, Kenii oraz Tanzanii. W archidiecezji warmińskiej pracują w Olsztynie, Nidzicy, Kętrzynie oraz Reszlu – posługują przy parafiach jako zakrystianki, w kancelarii, są katechetkami, pomagają ubogim. – Żyjemy tym, co nam przekazała nasza założycielka, która wielokrotnie podkreślała, że życie zakonne jest wielką łaską. Bolesława niezależnie od warunków żyła w wierności Bogu, bo uważała, że świętość to wypełnienie Bożych planów. Była świadoma swoich słabości, ale też pewna wszechmocy i pomocy Bożej – opowiada s. Adriana. – Bł. Bolesława ani nie chełpiła się, że jest kimś, ani nie zadręczała tym, że jest nikim. Żył w niej Chrystus i ona była tego świadoma, przekazywała to zgromadzeniu. My mamy iść i świadczyć, bo naszym powołaniem jest dać poznać Chrystusa innym, by Go pokochali i Mu służyli.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół