• facebook
  • rss
  • Biada mi, gdybym nie głosił

    ks. Piotr Sroga

    dodane 24.03.2016 10:32

    W Wielki Czwartek, gdy wspominamy ustanowienie Eucharystii i sakramentu kapłaństwa, rozmawiamy z ks. Krzysztofem Sarzałą, ojcem duchownym w warmińskim seminarium i wieloletnim prezbiterem Drogi Neokatechumenalnej.

    Ks. Piotr Sroga: Czy istnieje idealny wzorzec kapłana?

    Ks. Krzysztof Sarzała: W tym momencie podkreśliłbym prymat wiary indywidualnej nad powołaniem. Powołanie jest wtórne. Najważniejsze jest spotkanie i poznanie Jezusa Chrystusa. Człowiek, który to zrobi, jednocześnie odpowiada miłością na zakochanie Jezusa w nas. Żeby być dobrym kapłanem, trzeba mieć żywą i dojrzałą,  zbawczą wiarę.

    W życiu kapłańskim jest często wiele aktywizmu, zadań i wyzwań, które wciągają księży. Jak w takiej sytuacji zachować tę żywą wiarę?

    Problem może wiązać się z tym, że życie w seminarium jest nieco sztuczne. Choćby godziny modlitw i praktyk religijnych. Trudno sobie wyobrazić, żeby ten rytm został zachowany w życiu parafialnym. Po święceniach przychodzi zderzenie z rzeczywistością. Dlatego najważniejszą rzeczą jest dbałość o modlitwę, dla której trzeba często zmienić tryb życia.

    Ale przecież ksiądz się ciągle modli. Odprawia Msze św. i prowadzi nabożeństwa. Czy to nie jest modlitwa?  

    Idealnie byłoby, gdyby w tych momentach ksiądz modlił się także osobiście. My często celebrujemy liturgię, przewodniczymy nabożeństwom i myślę, że bardzo łatwo jest zatrzymać się wtedy na poziomie zewnętrznym. Natomiast dla rozwoju duchowego potrzebujemy osobistego kontaktu z Bogiem. Jezus odchodził często na miejsca pustynne i się modlił. Potrzebujemy modlitwy, która jest oddechem wiary.

    Drugim warunkiem żywej wiary, według mnie bardzo ważnym, jest  zakorzenienie w jednej z kościelnych wspólnot. Trudno jest dziś utrzymać kapłaństwo i rozwijać je w formule ogólnej. Uważam, że niezbędny jest kontakt z jedną z małych wspólnot, a mamy ich w Kościele wiele: neokatechumenat, Odnowa w Duchu Świętym, Kościół Domowy i inne. Uczestnictwo w takiej mniejszej rzeczywistości pozwala nie być anonimowym i nie odgrywać jedynie roli stróża prawa i moralności. Wtedy bowiem pozostajemy sami, a samemu to można tylko zgrzeszyć. Wspólnota jest natomiast namiastką Kościoła. Wiara pochodzi od Kościoła jako wspólnoty. W nim się ją nabywa i rozwija.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół