• facebook
  • rss
  • Łaska Boża pomoże

    dodane 21.04.2016 00:00

    – Myślę, że to jest nasze wyznanie wiary, takie publiczne przyznanie się do Boga, do Jezusa, że nie jest nam obojętny – mówi Dawid.

    Aleja wiodąca do cudownego źródełka w Gietrzwałdzie, wzdłuż której budowane są nowe kapliczki różańcowe. Za kilka miesięcy będą gotowe. Tego poranka tę aleję przemierzają grupami młodzi. Rozmawiają, śmieją się. W oddali, stacja po stacji, przemierza Drogę Krzyżową inna grupa z kapłanem. Zatrzymują się przy każdej stacji, słuchają rozważań. W tym czasie na parking podjeżdża kolejny autobus. Tym razem z Nidzicy.

    Licealiści wysiadają, idą w kierunku sanktuarium maryjnego, gdzie dziś tegoroczni maturzyści spotkają się z Matką Bożą, by powierzyć Jej swoją przyszłość, by wyjednała dla nich potrzebne łaski. Pielgrzymka maturzystów do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, jak co roku. Wielu przyjeżdża autokarami, są jednak i tacy, którzy szlak wiodący do Matki Bożej przemierzają pieszo, z Olsztyna.

    Daje nadzieję

    – Wizyta u Matki Bożej jest dla mnie ważnym wydarzeniem. Można ją porównać do pielgrzymki na Jasną Górę. Trzeba wymagać od siebie, aby przemierzyć tych kilkanaście kilometrów i przyjść, tu złożyć intencje. Piesza pielgrzymka jest wyzwaniem. Miałam możliwość przyjechania do Gietrzwałdu autobusem, jednak gdzieś w sercu czułam, że to nie byłaby żadna ofiara, nie dałabym z siebie niczego wartościowego. Dlatego zdecydowałam się na przemierzenie drogi na nogach. Coś mnie przynaglało. I warto było. Także dla bliskości przyrody – mówi Marta. – Nie miałam jednej intencji. Ale... na pewno szłam za wujka, który niedawno zmarł. No i żeby chyba zdać tę maturę – uśmiecha się.

    – To duchowe przeżycie – dodaje Oliwia. – Trzeba wstać rano, przygotować wszystko. A później droga. Wspólny marsz. Śpiew. Rozmowy. Przede mną egzamin dojrzałości, więc ten trud podjąłem w intencji egzaminów. Ale też i w intencji rodziny. To chyba oczywiste – uśmiecha się Tomasz.

    – Uczyć się nie chciało, to trzeba do Pana Boga – żartuje Kinga. – Przynajmniej kilka słów z nim zamienić, może poprawić z Nim relacje? Bóg daje nadzieję, że kiedy samemu człowiek już czuje, że więcej nie da rady, to On pomoże. Czasem jest trudno się zmotywować.

    Potrzebna bliskość

    – Myślę, że w takich chwilach, przed ważnym momentem, jakim nie jest nawet matura, a wybór przyszłej drogi życiowej, potrzebna jest bliskość Boga. Przyszedłem tu. Jestem. Podjąłem trud. Proszę Boga o pomoc. Lenistwo nigdy nie popłaca, choć tak jest atrakcyjne – śmieje się Michał. – Kiedy trzeba, łaska Boża pomoże – mówi już poważnie. – Jestem z Olsztyna, ale w Gietrzwałdzie jestem pierwszy raz – wyznaje Klaudia. – Jest tu ładnie. Pogoda dopisuje – uśmiecha się.

    – Myślę, że to jest nasze wyznanie wiary, takie publiczne przyznanie się do Boga, do Jezusa, że nie jest nam obojętny, może czasem zapomniany, ale jednak bliski. A to miejsce, gdzie objawiła się Matka Boża, jest szczególne, jest ważne. Choć swoją przyszłość chcę związać właśnie ze służbą Bogu, to muszę uczciwie stwierdzić, że takie momenty, jak egzamin dojrzałości, przybliżają do Niego jeszcze bardziej. Bo do kogóż można się zwrócić, jak nie do Niego? Jestem już organistą. Chcę iść na studia muzyczne. Więc dla mnie ta pielgrzymka to ważne wydarzenie i fajnie, że coś takiego jest organizowane – podkreśla Dawid.

    To nie przypadek

    Przed Mszą św., której przewodniczył ks. infułat Jan Górny, tegoroczni maturzyści wysłuchali świadectwa Mateusza, kleryka III roku Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum”. Mówił o swojej drodze prowadzącej do kapłaństwa, rozterkach młodego człowieka, który lęka się przyszłości, bardziej licząc na swoje siły niż na ofertę złożoną mu przez Chrystusa.

    – Przed wami ważne dni. Ale później będą kolejne ważne. Kiedy anioł zwiastował Maryi dobrą nowinę, że będzie Matką Syna Bożego, powiedział: „U Boga nie ma nic niemożliwego”. I te słowa towarzyszą mi przez całe życie. W roku 1994, kiedy moja mama była w ciąży ze mną, usłyszała od lekarzy, że „to nie ma sensu, on i tak się nie urodzi, a jeżeli się urodzi, to będzie upośledzony”. Co robi moja mama? Wypisuje się na żądanie ze szpitala i idzie do kościoła, aby polecać mnie Bogu. Chcę wam dzisiaj powiedzieć, że może ktoś będzie wam mówić, iż wasze studia nie mają sensu. Może ktoś z was przyjechał z myślą, że w naszym kraju i tak nie ma pracy, że nie zda matury, bo mu zabraknie kilku punktów... Chcę wam powiedzieć, że u Boga nie ma nic niemożliwego. Ale żeby tak było, musimy razem z Nim spełniać nasze życiowe plany. Bóg każdego z nas kocha. Nie jesteście tu z przypadku – mówił Mateusz.

    Czuwanie maturzystów. Ważny dzień dla nich, bo i ogromna waga najbliższych wyborów, których mają dokonać. – Zbliża się maj, więc przed maturami spotkanie w Gietrzwałdzie. Matka Boża o nich pamięta. Ważne, aby i oni o Niej pamiętali. Przed nimi nie tylko matura, czyli egzamin dojrzałości, ale również egzamin dojrzałości z wyboru drogi życiowej. To życie mamy jedno i chodzi o to, aby go nie zmarnować. Dlatego tak ważne jest wstawiennictwo Matki Bożej – mówi ks. Marian Matuszek, archidiecezjalny duszpasterz młodzieży.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół