• facebook
  • rss
  • Mali bracia

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 26/2016

    dodane 23.06.2016 00:00

    – Przyroda jest dla mnie dziełem Bożym. Uczymy się tego świata, 
ale często jesteśmy profanami – mówi prof. Mackowicz.

    Nagroda im. prof. Janiny Wengris wręczana jest za osiągnięcia w dziedzinie ochrony środowiska. Tegorocznym laureatem został prof. Roch Mackowicz, ornitolog, pedagog i leśnik. Historia jego życia mogłaby posłużyć za dobry film, ilustrujący dzieje ludzi uczciwych i religijnych w czasach komunizmu. 


    Podglądanie kormoranów


    Działalność profesora obejmuje wiele pokoleń uczniów i studentów, których udało mu się zarazić pasją do świata przyrody, szczególnie ptaków. Jak zaczęła się przygoda prof. Mackowicza z przyrodą? – Ptaki interesowały mnie już w dzieciństwie. Obserwacja zaczęła się podczas zabawy w Indian, gdy budowaliśmy szałasy. Miałem wtedy może osiem lat. Podczas okupacji dostałem niemiecki atlas ptaków, w którym się rozczytywałem. Można powiedzieć, że te ptaki mnie wtedy omotały – wspomina. Po maturze postanowił zostać leśnikiem. Może wiąże się to z wizytami podczas wojny w leśniczówce, w której młody Roch odwiedzał leśniczego Majchrzaka. – Na studiach uczęszczałem na wykłady z ornitologii u prof. Jana Sokołowskiego i wtedy zapałałem miłością do ptaków. Po pierwszym roku zgłosiłem się do niego i powiedziałem, że chcę pisać pracę magisterską pod jego kierunkiem – mówi prof. Mackowicz. Dostał najpierw propozycję opisania kolonii kormoranów, które według promotora zachowywały się nietypowo. – Zacząłem objeżdżać rowerem wskazaną okolicę – od cypla przy Starogardzie. Okazało się, że w powiecie człuchowskim nad Brdą była duża kolonia kormoranów czarnych. Zacząłem je badać. Kiedy pokazałem pierwsze zdjęcia profesorowi, zapalił się i pojechał ze mną. Wyniki naszych obserwacji opublikowaliśmy w „Ochronie Przyrody”. Na początku było moje nazwisko, a pod nim prof. Sokołowskiego. Było to na trzecim roku – wspomina warmiński naukowiec. 


    Uczniowie w akcji


    Profesor Mackowicz jest znanym na świecie ornitologiem. W specjalistycznych encyklopediach można znaleźć dziesiątki odwołań do jego badań. Ponadto zawsze starał się zainteresować światem ptaków młode pokolenie. Jedną z atrakcyjniejszych form edukacji są wyprawy do lasu i rozpoznawanie odgłosów poszczególnych gatunków. Jak nauczył się tej sztuki? – Sprawa zaczyna się zawsze od śpiewów godowych, gdyż są one charakterystyczne. Nauczyłem się rozpoznawać śpiew ptaków bardzo szybko, bo zostałem rzucony na głęboką wodę. Ze względu na to, że moja rodzina była politycznie niepoprawna – mój ojciec siedział w ubeckim więzieniu – dostałem nakaz pracy na Kaszubach, w leśniczówkach. Nie miałem wtedy szans, aby dostać etat na uczelni. Ale w lesie miałem bezpośredni kontakt z przyrodą – mówi prof. Mackowicz. Zdobytą wiedzę i talent pedagoga mógł potem wykorzystać w Rzepinie, gdzie wraz z żoną Anną osiadł na 10 lat. Owoce pracy z młodzieżą podziwiało po latach środowisko ornitologów w całej Polsce. Profesor zaszczepił pasję obserwacji ptaków wśród swoich uczniów, którzy nauczyli się rozpoznawać ich śpiew i wygląd. Wielu z nich to dziś pedagodzy i naukowcy. – Wybieramy się teraz na 60-lecie istnienia tamtejszej szkoły. Jesteśmy najstarszymi żyjącymi pedagogami tej placówki. Ja uczyłam języka polskiego, a Roch zoologii. Trzeba pamiętać, że były to czasy, gdy w tamtym środowisku studia doktoranckie nie były mile widziane. Roch robił je bez specjalnego rozgłosu. Najpierw z uczniami przeprowadzał badania dla Polskiej Akademii Nauk. W pewnym momencie powiedziałam mu, żeby zrobił coś dla siebie. Był to też sposób na wyrwanie się z tej wioski – mówi Anna Mackowicz. Młody Roch wybrał badania nad skowronkiem borowym, którego gniazda mieściły się w okolicy. – Zaangażowałem do obserwacji całą grupę uczniów, którzy to zresztą chętnie robili. W centrali potem mówili: „Prezes Petrusewicz z PAN ma aż ośmiu laborantów. Jednak Mackowicz w Rzepinie ma 32” – śmieje się profesor. Tak powstało obszerne dzieło, które jest do dziś podstawą wiedzy dla naukowców na całym świecie na temat skowronka borowego. 


    Wiara i szacunek


    Mackowiczowie są bardzo pobożną rodziną. Profesor jest od wielu lat ministrantem, lektorem i szafarzem nadzwyczajnym Komunii Świętej. Nigdy nie wstydzili się wyznawanej wiary, przez co droga awansu zawodowego była w czasach komunizmu spowolniona. Ta wiara wpływa także na stosunek do przyrody. – Przyroda jest dla mnie dziełem Bożym. Uczymy się tego świata, ale często jesteśmy profanami. Moje badania naukowe nauczyły mnie pokory wobec przyrody i szacunku do niej – mówi prof. Mackowicz. 
Otrzymana nagroda ma jeszcze jeden szczególny rys. Warmiński ornitolog znał dobrze prof. Janinę Wengris. W pewnym okresie otoczyła go opieką i pomogła rozwijać się naukowo. Oprócz wielu przymiotów, jakie posiadała, Mackowiczowie wymieniają jej religijność. – Pamiętam jeden ze zjazdów naukowych, podczas którego poszedłem rano do kościoła na Mszę św. Była tam też prof. Wengris. I tak to się stało, że ja służyłem przy ołtarzu, a ona modliła się w ławce – mówi warmiński naukowiec.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół