• facebook
  • rss
  • Świadkowie wielkich rzeczy

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 30/2016

    dodane 21.07.2016 00:00

    Każde pokolenie ma swojego papieża. Na każde z nich ŚDM działają podobnie. Radość spotkania, wspólne spędzanie czasu, modlitwa. Ale też refleksja nad swoim życiem.

    Wiele miesięcy przygotowań, starań o to, by pielgrzymi mieli gdzie spać, co zjeść i gdzie się pomodlić. Ale przecież to nie wszystko, bo warto by było pokazać im kawałek Warmii i Mazur, choć kilka ważnych miejsc. Choćby matkę kościołów warmińskich, czyli katedrę we Fromborku. Poza tym Mikołaj Kopernik. Kto wiedział, że to właśnie na Warmii Kopernik wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię? Że mieszkał na olsztyńskim zamku i we Fromborku? A później wędrówka do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, wśród sosnowych i mieszanych lasów, leśnymi duktami, kiedy spod stóp unosi się lekki kurz, a przed samym Gietrzwałdem asfaltem pod górkę iść trzeba i już widać strzelistą wieżę kościoła.

    Jadę do Krakowa

    Do archidiecezji warmińskiej zapowiedziała się grupa prawie 700 pielgrzymów z Francji, Niemiec, Austrii, Rosji i Łotwy. Zamieszkali u rodzin. – Zastanawiałam się, czy wziąć kogoś do siebie. Bo to człowiek języka nie zna. Ale pomyślałam, że jakoś się rękoma dogadam – śmieje się pani Katarzyna z parafii pw. Chrystusa Odkupiciela Człowieka. Wierni z tej wspólnoty goszczą grupę młodych Francuzów. – Napisałam sobie kilka podstawowych zwrotów, że „proszę na kolację”, „tu jest łazienka”, „herbata”, „kawa”. To wystarczy. Parafia zorganizowała im czas, wyjazd do Ostródy, pociągiem do Fromborka, także problemów nie ma – uśmiecha się. Młodych pielgrzymów przyjęło także WSD „Hosianum”. To grupa niepełnosprawnych z diecezji Grenoble-Vienne wraz z opiekunami oraz wolontariusze, którzy pomagają przy obsłudze gości w naszej archidiecezji. – Do całej grupy pielgrzymów z tej diecezji przyjechał ich biskup Guy André Marie de Kérimel, by towarzyszyć młodym w wizycie na Warmii i Mazurach oraz w przygotowaniach do spotkania z papieżem Franciszkiem – wyjaśnia ks. Paweł Rabczyński, rektor „Hosianum”. Podkreśla, że alumni aktywnie włączają się w obsługę ŚDM w archidiecezji, jak i w Krakowie. – Nasi klerycy, jako wolontariusze, będą rozdzielać Komunię św. w Balicach, Krakowie i Łagiewnikach, będą pomagać w zakrystii w liturgii. Wielu z nich wyjedzie do Krakowa z grupami parafialnymi, aby w każdej był kleryk, który wspomoże kapłanów – wyjaśnia ks. Rabczyński. – Każdy z nas w jakiś sposób angażuje się w ŚDM, czy to osobiście jadąc, czy też pozostając na miejscu. Akurat ja zostaję – mówi kleryk V roku Daniel Szczech. – A ja jadę do Krakowa z grupą z mojej parafii. Wyjazd zorganizował proboszcz, a ja będę go wspomagać. Zresztą nie tylko przyjmujemy gości w seminarium, ale też każdego dnia jakąś część naszych modlitw zmawiamy w intencji ŚDM, często wspominamy tę intencję podczas Eucharystii. To wydarzenie towarzyszy nam nie tylko w pracy, ale i w modlitwie – podkreśla kl. Andrzej Stankiewicz. – Jadę jako akolita, by pomagać podczas Eucharystii. A sprawy duchowe... Przez cały rok modliliśmy się o błogosławieństwo na te jakże ważne dla młodych i Kościoła dni. Myślę, że te spotkania papieża z młodymi przyczynią się do wzrostu duchowości, dla nas pogłębienia wiary, a dla niektórych może być to przełom. Może z serca Polski rozleje się na Europę głębsza wiara i wzrośnie liczba powołań? – zastanawia się kl. Łukasz Kieca.

    Cóż było robić?

    – 25 lat temu też były ŚDM w Polsce. Dla mnie osobiście był to czas bardzo ważny, bo ważyły się losy mojego powołania. Byłem świeżo po maturze i postanowiłem wziąć w nich udział – wspomina ks. Paweł Rabczyński. Do Częstochowy doszedł wraz z Warmińską Pielgrzymką Pieszą. – Wyruszyliśmy z Nidzicy, jak zwykle 1 sierpnia, a 12 sierpnia dotarliśmy na Jasną Górę. Nasza grupa Sasinia Nidzica była wtedy najliczniejsza i jako pierwsi, z bp. Julianem Wojtkowskim na czele, wchodziliśmy przed oblicze Czarnej Madonny – opowiada. Potem zamieszkali w Rząsawie pod Częstochową, na polu namiotowym, oczekując na spotkanie z Janem Pawłem II. – Miło wspominam tamten czas przygotowania. Najbardziej utkwiła mi w pamięci Msza św. polowa pod przewodnictwem kard. Józefa Glempa, prymasa Polski. Wypowiedział wtedy słowa, które często powtarzam: „Nuda jest wylęgarnią grzechu. A kto poznał Chrystusa, nigdy się nie nudzi, nigdy nie jest sam. Jezus nadaje sens naszemu życiu” – mówi ks. Paweł. Wielkim przeżyciem dla wszystkich pielgrzymów był Apel Jasnogórski z Janem Pawłem II 14 sierpnia wieczorem i następnego dnia Msza św. na wałach. – Zapamiętałem z homilii tylko kilka zdań, ale za to – jak mi się dziś wydaje – proroczych: „Bądźcie wiernymi i odważnymi świadkami wielkich rzeczy, które Bóg uczynił” oraz „W tym wielkim zadaniu nie jesteście osamotnieni. Towarzyszy wam ogień Ducha Świętego. Pozwólcie, aby On wybuchał w waszych sercach”. Cóż było robić? Pan dał znak. Po wakacjach wstąpiłem do seminarium, które trzy miesiące wcześniej pobłogosławił właśnie Jan Paweł II – dodaje ks. Rabczyński i zachęca do refleksji nad swoim życiem, właśnie na Światowych Dniach Młodzieży, aby nie przegapić najważniejszego słowa, które pozwoli odkryć własne powołanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół