• facebook
  • rss
  • Nawet plusy na minusie

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 31/2016

    dodane 28.07.2016 00:00

    Sytuacja jest alarmowa – na Warmii i Mazurach brakuje krwi. A wystarczyłoby, żeby kilkuset mieszkańców zgłosiło się do Centrum Krwiodawstwa.

    Krew jest jedynym lekiem, którego nie można zastąpić. Tylko dzięki ofiarności ludzi udaje się zdobyć jej zapas – niezbędny do ratowania życia. Jednak, jak co roku, w czasie wakacji Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Olsztynie bije na alarm. Jest to czas największej ilości wypadków, a jednocześnie wakacyjnych wyjazdów, co wpływa na deficyt w banku krwi.

    Ku pamięci brata

    Na internetowej stronie RCKiK można zobaczyć stan zapasów krwi poszczególnych grup. W sugestywnej grafice przedstawiono krople, które są wypełnione czerwoną cieczą lub pustawe. Największe braki są w grupach ORh+ i ORh-. – Dlatego zachęcamy do odwiedzenia nas bądź wzięcia udziału w naszych akcjach wyjazdowych. Kiedy jest sezon urlopowy, mniej osób oddaje krew, a jednocześnie zwiększa się na nią zapotrzebowanie — wyjaśnia Grażyna Kula, dyrektor RCKiK w Olsztynie. – Centrum jest tylko pośrednikiem. Razem działamy dla wspólnego dobra. Bardzo wierzę, że i w te wakacje razem poradzimy sobie. W porównaniu do okresu zimowego zużycie zapasów krwi może wzrosnąć trzykrotnie. – Zimą wydajemy 40–80 jednostek dziennie. Natomiast latem nie schodzimy poniżej 150 jednostek, a zdarza się, że jest ich 200 – wyjaśnia dyrektor. Obecnie sytuacja w bankach krwi jest zła. Brakuje nawet tych najpopularniejszych grup, czyli z dodatnim Rh. Dlatego dyrekcja RCKiK dwoi się i troi, aby zachęcić jak największą liczbę osób do oddania krwi. W miasto wyruszyły także specjalne mobilne laboratoria, przygotowane specjalnie do pracy w terenie. – Honorowi krwiodawcy mają prawo do urlopów. Ponadto mężczyźni mogą oddawać krew co 8 tygodni i być może przerwa przypadła akurat na wakacje – mówią pracownicy centrum. Niestety, zgłasza się mało dawców pierwszorazowych, czyli osób, które nigdy nie oddawały krwi. A to na nich najbardziej liczą pracownicy RCKiK. Na szczęście, pomimo braków, co jakiś czas dołączają do grona krwiodawców nowi ochotnicy. – Mój chłopak namówił mnie, żebym oddała krew. On jest dawcą od kilku lat i dużo ostatnio na ten temat rozmawialiśmy. Właściwie wszystko zaczęło się tragicznie, kiedy stracił starszego brata w wypadku motocyklowym. Było to latem i lekarze szukali wtedy krwi dla niego. Mój chłopak postanowił sobie wtedy, że w imię pamięci po bracie będzie oddawał systematycznie krew dla innych. W tym roku dołączyłam do niego i wszystkich do tego namawiam – mówi Karolina Osówka. Podkreśla jednocześnie, że – od kiedy została krwiodawczynią – ma poczucie czynienia szczególnego dobra. Ma także nadzieję, że dzięki temu komuś zostanie uratowane życie.

    Weteran krwi skąpany

    Przykładem wieloletniego oddawania krwi jest Ireneusz Słupski, mieszkaniec wioski Elgnówko. – W roku 1972 nasz lekarz z Elgnówka, dr Ogonowski, zaczął organizować Klub Honorowych Dawców Krwi. Prosił o pomoc. Powiedziałem: „Nie ma sprawy”. Tak się zaczęło – mówi. Pierwsza akcja miała miejsce rok później. Pan Ireneusz po raz pierwszy pozwolił sobie wbić igłę lekarską w żyłę i tak się zaangażował w krwiodawstwo, że do emerytury oddał w sumie ponad 50 litrów. Dawca z Elgnówka żartuje, że utopiłby się w tej krwi. Najpierw było to 200–250 gr, później więcej. Na początku raz w roku, następnie dwa razy w roku, aż w końcu doszło do 450 gr. Ireneusz Słupski zaraził swoją postawą żonę, syna, córki i zięciów. Żona podarowała potrzebującym około 36 litrów krwi. W dawnych czasach tworzono terenowe punkty krwiodawstwa w małych wioskach, także w Elgnówku, gdzie istniał wtedy ośrodek zdrowia. Choć już minęło kilkadziesiąt lat od pierwszego oddania krwi, wciąż je pamięta. – Siadłem z niepewnością i myślałem o tym, jak to się wytrzyma. Widziałem wielu takich mądrych w gadaniu, a jak igłę im włożyli – odlatywali. U mnie nie było problemu – wspomina I. Słupski. Oddawał krew w różnych miejscach: ośrodku zdrowia, świetlicy i szkole podstawowej. Gdy przed laty rozpoczęła się akcja krwiodawstwa, w Elgnówku było bardzo dużo chętnych kobiet i mężczyzn. Potem sytuacja się nieco zmieniła. Część odpadała ze względu na pracę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół