• facebook
  • rss
  • Wstajemy z kanapy!

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 32/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    – Tutaj jest drugi człowiek, którego kompletnie nie znasz, nie możesz się z nim dogadać, a jest twoim bratem – mówi Mateusz.

    Światowe Dni Młodzieży w Krakowie zakończone. Młodzież z całego świata wróciła do swoich domów – każdy ze swoją własną historią, słowami papieża, które najbardziej do niego trafiły, wspomnieniami, których nic nie wymaże.

    – Ojciec Święty mówił, żeby nie być „kanapowym” katolikiem. Że mamy zostawić po sobie ślad w świecie – kiedy przyjdą po nas ludzie w przyszłości, żeby wiedzieli, że my tu byliśmy. Mam porzucić naszą wygodną kanapę i wyjść do ludzi – wspomina słowa Franciszka Karolina Rybczyńska. Mateusz Rutynowski zwraca uwagę na ogromną radość i jedność wszystkich narodów. – Mam porównanie z pielgrzymką czy z Lednicą – ŚDM to nie to samo. Tutaj jest drugi człowiek, którego kompletnie nie znasz, jest z innego kraju, nie możesz się z nim dogadać, a masz wrażenie, że jest twoim bratem. To braterstwo w Chrystusie jest niesamowite – mówi Mateusz. Dodaje, że podczas całego pobytu w Krakowie dało się odczuć wielką radość, moc, entuzjazm młodych ludzi z całego świata, ale nie tylko. – Widać było, że młodzież jest skupiona, że bardzo pragnie słów Ojca Świętego, że chce to wszystko bardzo mocno przeżyć. Była wielka radość, ale też powaga, bo słowa papieża Franciszka czy rozważania oparte na uczynkach miłosierdzia autorstwa bp. Grzegorza Rysia bardzo przemawiały do serca. – Udało nam się spotkać przypadkiem papieża! Szliśmy sobie w stronę Łagiewnik, kiedy akurat przejeżdżał i nas pozdrowił – opowiada Karolina.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół