• facebook
  • rss
  • Apetyt na Jezusa

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 34/2016

    dodane 18.08.2016 00:00

    Przez dwa letnie miesiące w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczytnie przez cały dzień wystawiony jest Najświętszy Sakrament. Każdy może przyjść i przedstawić Bogu swoje sprawy.

    Trzeci rok z rzędu latem w naszym kościele odbywa się całodniowa adoracja. Od godz. 8 rano do wieczornej Mszy św. – mówi ks. Andrzej Preuss, proboszcz. – Wakacje są czasem, gdy oprócz parafian, pojawiają się turyści, którzy też mogą skorzystać z naszej propozycji. Ale największą grupę adorujących stanowią parafianie, co bardzo mnie cieszy.

    Proboszcz odwiedza swoją świątynię kilkanaście razy dziennie, krzątając się wokół kościoła, i może stwierdzić, że rzadko zdarzają się chwile, gdy przed Najświętszym Sakramentem nikogo nie ma. Dlaczego ks. Andrzej wprowadził trzy lata temu letnią adorację? – Chciałbym w naszym kościele przygotować kaplicę wieczystej adoracji. Oczywiście, całodziennej i całorocznej. Mamy już w świątyni upatrzone miejsce, został także wykonany projekt. Oczywiście, jest to dopiero koncepcja. Letnie adoracje mają za zadanie przygotowanie gruntu pod ten pomysł – tłumaczy ks. Preuss. Pomysł w głowie proboszcza zrodził się podczas rekolekcji ignacjańskich, kiedy rozważano modlitwę w Ogrójcu. Prowadzący zwrócił uwagę na słowa Jezusa: „Jednej godziny nie mogliście czuwać”. – Byłem wtedy proboszczem w Barcianach i zaprosiłem swoich znajomych na adorację trzygodzinną. Raz w miesiącu spotykaliśmy się na tej modlitwie. Działy się wtedy wspaniałe rzeczy i zobaczyłem, że po dwóch latach ta modlitwa nas przemieniała – wspomina ks. Andrzej. Proboszcz ze Szczytna pragnie tego doświadczenia dla swoich parafian.

    Zatrzymać zabieganych

    Wiele osób, które korzystają z adoracji, może podzielić się swoimi przeżyciami, choć nie jest to łatwe, bo modlitwa jest bardzo osobistym doświadczeniem. – Dla mnie adoracja jest przede wszystkim spotkaniem z żywym Bogiem. Kiedy wchodzę do kościoła, staram się uzmysłowić sobie, że idę na spotkanie z Nim. Gdy widzę w naszej świątyni wystawiony Najświętszy Sakrament, wiem, że staję z Nim oko w oko. To jest niesamowite, bo tak jak aniołowie w niebie mogą na Niego spoglądać, tak samo i my tu, na ziemi, choć ukrytego pod postacią chleba – mówi Agnieszka Golon. Kiedy w parafii rozpoczęto letnie adoracje, bardzo się ucieszyła. Oczywiście, wcześniej były takie momenty, ale trwały one o wiele krócej. Tym razem jest to cały dzień, dzięki czemu więcej osób ma do tego okazję. Dziś ludzie są zabiegani, mają wiele zajęć i dlatego trzeba im umożliwić takie chwile refleksji i modlitwy. – Ważne jest także to, aby pobyć w ciszy z Jezusem. Wystawienie Najświętszego Sakramentu podczas nabożeństw łączy się najczęściej z odmawianiem litanii lub innych modlitw. Natomiast nam potrzebna jest cisza – uważa pani Agnieszka. – Mamy problem z ciszą. Gdy jesteśmy w niej, wychodzi wiele spraw, o których nie chce się myśleć – mówi Milena Chmielewska. – Podczas mojej adoracji staram się usłyszeć to, co mam wprowadzić w moją codzienność. Chodzi o konkrety. Adoracja pomogła mi zrozumieć, że relację z Jezusem powinnam opierać nie na emocjach, ale na wierze. Na tej modlitwie nie ma spektakularnych doświadczeń, ale jest cisza – jest On. Pani Milena stara się być w kościele regularnie, aby adorować, i zauważyła, że jest grupa osób, która spotyka się często na modlitwie. Jednak, według niej wielu ludzi nie zna jeszcze i nie praktykuje tej formy modlitwy.

    Nauka cierpliwości

    Do grupy osób adorujących w kościele należy także Iwona Olbryś. – Moja adoracja ma swoją historię. Był taki czas, że wszystko mi się zawaliło i pojawiło się wiele pytań, na które nie było odpowiedzi. Na początku na adoracji także nie znajdowałam rozwiązania moich spraw. Z perspektywy czasu widzę, że brak odpowiedzi był odpowiedzią. Pewne rzeczy teraz są przed nami zakryte i trzeba przyjąć to, co daje każdy dzień – a wszystkiego dowiemy się po drugiej stronie – mówi. Adoracja nauczyła ją akceptacji tego, co się dzieje w jej życiu. Wcześniej była osobą bardzo zbuntowaną, a dzięki tej modlitwie poznała cierpliwość. Pojawiła się także pokora i umiłowanie w codziennych wydarzeniach Boga. – Są, oczywiście, okresy buntu, gdy się kłócę ze sobą lub Bogiem, ale zawsze wychodzę z adoracji z poczuciem akceptacji i miłości. Jest to motywacja do dalszej walki, bo moje życie jest walką – wyznaje pani Iwona. Wiele osób ma trudność z modlitwą adoracyjną, nie wie, jak ją „zagospodarować”. Czy odmawiać określone modlitwy? Jak długo musimy wytrzymać w ciszy? Ten, kto zacznie adorować Najświętszy Sakrament, powoli znajduje odpowiedź na wiele pytań praktycznych. – Czasami siedzę i patrzę. Czasami siedzę i słucham. Przede wszystkim trwam przed Bogiem – mówi pani Iwona. Adoracja według pań ze Szczytna jest bardzo osobistym spotkaniem i każdy powinien odkryć swój sposób bycia z Bogiem. Jednocześnie jest to moment, w którym mamy wolność w wyborze sposobu modlitwy. Parafianki ze Szczytna zachęcają wszystkich do korzystania z możliwości adoracji w swoim kościele. Dlaczego? – Bo znajdziesz tam pokój i poczucie miłości – mówi pani Iwona. – Dlatego, że się zmienisz i postawisz Boga na pierwszym miejscu – twierdzi pani Agnieszka. – Gdyż Boża obecność nas przemienia – zachęca pani Milena.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół