• facebook
  • rss
  • Czuliśmy się orłami

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 38/2016

    dodane 15.09.2016 00:00

    – „Amen” prowadziło nas przez całe spotkanie, a znaczyło podziękowanie za dar życia i uwielbienie Ducha Świętego – mówi pan Jurek.

    Pola z ogromną rybą, robiącą szczególne wrażenie nocą, kiedy jest rozświetlona, a w wokół tysiące młodych, śpiewają, wiwatują, trwają na uwielbieniu. Z tym kojarzy się Lednica. I choć już po raz 13. w tym samym miejscu odbywa się nieco inne spotkanie, ale równie żywiołowe, rozśpiewane i pełne modlitwy, to ono nie wywołuje już takiej fali informacji i artykułów, jak spotkanie młodych. A szkoda...

    Dałem się namówić

    Sobotni poranek. Słońce dopiero wynurza się zza horyzontu. Do busa na jednym z olsztyneckich parkingów wchodzą kolejne osoby. Może trochę zaspane, ale z błyskiem w oczach, że kolejna przygoda przed nimi, ważne wydarzenie, niezwykłe spotkanie. – Inspiratorem naszego wyjazdu był ks. Stanisław Pietkiewicz, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynku – podkreśla Jerzy Tytz. Jak pozytywna była to inspiracja, może świadczyć fakt, że pan Jurek wcześniej nie uczestniczył w pielgrzymkach, jak mówi: „nie był ich entuzjastą”. – Tym razem dałem się namówić, bo miałem wziąć gitarę. Podróż trwa cztery godziny, a śpiew zawsze jednoczy ludzi, wprowadza pozytywną atmosferę – uśmiecha się. I pojechał wraz z pielgrzymką do Lednicy. Po co? Na XIII Lednicę Seniora. Zanim dojechali na miejsce zwiedzili katedrę gnieźnieńską. – Czas ciszy i zadumy, św. Wojciech, siedziba prymasów Polski, modlitwa i refleksja nad historią Polski. A później w dalszą drogę. Podróż nie była uciążliwa, bo czas wypełniony był modlitwą i śpiewem religijnych piosenek – wspomina pan Jerzy. Podkreśla, że Lednica jako miejsce spotkań to niezwykłe dzieło jednego człowieka, ojca Jana Góry, który przekraczał granice, nie bał się wyzwań, a sam Jan Paweł II Lednicę nazwał źródłem chrzcielnym Polski. – I moje zaskoczenie, kiedy właśnie w Lednicy dowiedziałem się, że słowa do pieśni „Abba, Ojcze” napisał właśnie ojciec Góra w czasie podróży pociągiem. Tak często tę pieśń śpiewałem, nie mając takiej świadomości – dodaje.

    Spotkanie z papieżem

    Motywem przewodnim spotkania seniorów w Lednicy było krótkie, ale jakże znaczące słowo: „Amen”. Do niego nawiązywał o. Wojciech Prus, który przywitał pielgrzymów. Do niego nawiązywał również zespół „Siewcy Lednicy”. – „Amen” prowadziło nas przez całe spotkanie, a znaczyło podziękowanie za dar życia i uwielbienie Ducha Świętego – wyjaśnia. A zaraz po modlitwie, jeszcze przed Eucharystią, zgromadzeni zaliczyli obowiązkową gimnastykę. – „Aby nie brała nas dupowatość”, jak żartował niegdyś o. Jan Góra – śmieje się pan Jurek. Eucharystii przewodniczył prymas abp senior Józef Kowalczyk. W homilii nawiązywał do listu Jana Pawła II do ludzi w podeszłym wieku. „Pozostaje jednak prawdą, że lata szybko przemijają, a dar życia, mimo towarzyszących mu trudów i cierpień, jest zbyt piękny i cenny, abyśmy mogli się nim znużyć. (...) Chociaż jednak życie każdego z nas jest tak nietrwałe i kruche, pociesza nas myśl, że dzięki duszy duchowej przeżyjemy nawet własną śmierć. Wiara zaś otwiera przed nami »nadzieję, która zawieść nie może« (por. Rz 5, 5), wskazując perspektywę zmartwychwstania na końcu czasów”. – I te szczególne słowa, przytoczone życzenia Jana Pawła II, że „życząc wam w tym duchu, drodzy Bracia i Siostry w podeszłym wieku, abyście pogodnie przeżywali lata, które Bóg przeznaczył każdemu z was, pragnę zarazem bardzo otwarcie podzielić się z wami uczuciami, jakich doznaję u schyłku mego życia”. Warto wrócić do tego listu – dodaje. Wspomina moment Komunii św. kiedy, mimo dzielenia, zabrakło komunikantów. – Świadczyło to o tym, jak licznie przyjechali pielgrzymi z całej Polski. Było na sponad 5 tys. osób – podkreśla. Spotkanie zakończyło się adoracją Najświętszego Sakramentu i przejściem przez Bramę III Tysiąclecia, czyli pod tak dobrze znaną metalową rybą.

    Tylko orły

    To spotkanie było niezwykłe, pełne ciepła, wewnętrznej refleksji. – Chciałbym wspomnieć dwa momenty, które najbardziej mnie wzruszyły. Pierwsze to konferencja o. Kordiana z Jarocina, który mówił o tym, jak przezwyciężyć zgorzknienie i cieszyć się z tego, co daje nam Pan Bóg. Otóż wymyślił on, że miniaturę lednickiej ryby zawiezie do Krakowa na ŚDM i tam spotka się z ludźmi bezdomnymi. Spawacz wykonał model ryby ważący 70 kg. Ojciec Kordian włożył ją na wózek, chwycił dyszel i przez 17 dni ciągnął przez Polskę wózek, by na czas dotrzeć do Krakowa. Miał momenty zwątpienia, bo niełatwe to było zadanie, wymagające siły, cierpliwości i przełamywania zmęczenia fizycznego. I to powtarzające się pytanie: „Po co sobie to wymyśliłem?”. Jednak, mimo tych słabości, dotarł na miejsce. Słowa o. Kordiana były tak proste, ciepłe, płynące z serca, że ze wzruszenia co chwilę łzy cisnęły mi się do oczu – wspomina pan Jurek. Drugim niezapomnianym momentem było podziękowanie za 20 lat Lednicy, czyli procesja „Tylko Orły”. – Orły z Lednicy to ludzie zauroczeni wizją przebywania z Bogiem, głoszoną przez śp. o. Jana Górę, którzy pragną kontynuować jego dzieło. I wyśpiewywane słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, „tylko orły szybują nad granią, tylko orłom niestraszna jest przepaść, wolne ptaki wysoko latają, już za chwilę wylecimy z gniazda”. Wszyscy czuliśmy się orłami, a i po powrocie do Olsztynka, pouczeni przez papieża Franciszka o niezaleganiu na kanapie, będziemy – pełni energii – czuli się niczym wolne orły – uśmiecha się pan Jurek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół