• facebook
  • rss
  • Szukanie najlepszych podpowiedzi

    dodane 13.10.2016 00:00

    Abp Józef Górzyński opowiada o dotychczasowym pobycie na Warmii i zadaniach, które stoją przed duchownymi i świeckimi archidiecezji warmińskiej.

    Ks. Piotr Sroga: Minęło już 17 miesięcy od przybycia Księdza Arcybiskupa na Warmię...

    Ks. abp Józef Górzyński: Cieszę się, że miałem czas na poznanie archidiecezji jeszcze przed przejęciem odpowiedzialności za nią. Udział w posługiwaniu duszpasterskim na tych terenach pozwolił mi przyjrzeć się im i je poznać. Był to pod tym względem czas bardzo ważny i twórczy.

    Czy można mówić o jakiejś specyfice naszego lokalnego Kościoła?

    Każda diecezja ma swoją historię. Warmińska historia jest szczególna, odbiegająca od standardowego rytmu życia Kościoła w Polsce, po prostu inna. Natomiast współczesność niesie ze sobą te same problemy, które możemy spotkać w Kościele powszechnym lub w Polsce. Oczywiście, nasuwają się porównania do miejsca mojej poprzedniej posługi – Warszawy. Inna jest specyfika wielkiego miasta, a inne mniejszych miejscowości. Jednak te rzeczywistości nie odbiegają od siebie tak rażąco, jak się o tym dziś często mówi. Globalizacja robi swoje i podobieństwa są bardzo duże – zarówno na plus, jak i na minus. Jeśli są różnice, to nawiązują one do specyfiki regionu. Na Warmii np. podkreślana jest własna historia powojenna, która sprawiła, że ludność nie tworzy tutaj monolitu kulturowego, ale jest bardzo zróżnicowana, jeśli chodzi o tradycję.

    Czy jest to wyzwanie dla Kościoła?

    To jest, oczywiście, ważne, ale w przekazie wiary nie najistotniejsze.

    15 października Ksiądz Arcybiskup obejmuje władzę w archidiecezji. Czy jest już jakiś program duszpasterski?

    Czas spędzony na Warmii dał mi możliwość obserwacji. Nie zobaczymy tu jednak niczego innego, czego nie byłoby w pozostałych częściach Polski. Są tu te same wyzwania duszpasterskie. Dlatego też trzeba się z nimi zmierzyć tak, jak mierzą się wszyscy biskupi w kraju. W tym duchu podejmowane są ogólnopolskie programy duszpasterskie i nimi staramy się kierować, gdy wytyczamy działania na nadchodzący czas. Myślę, że są one trafnie przedstawiane, bo tworzone są na podstawie dobrego rozeznania sytuacji. To robi Komisja Duszpasterska KEP, odwołując się do reprezentatywnych środowisk w kraju, także z naszej archidiecezji. Nie znaczy to, oczywiście, że Warmia nie ma swojej specyfiki lub szczególnych wyzwań. Niewątpliwie integracja środowiska jest jednym z nich. Trudniej jest np. organizować młodzież, gdy jest ona rozdrobniona po wielu miejscowościach, które nie stanowią dużych ośrodków. Wtedy też propozycje duszpasterskie muszą być inne, o charakterze integracyjnym.

    Wiemy, że województwo warmińsko-mazurskie jest jednym z najbiedniejszych w Polsce. Czy jest to, według Księdza Arcybiskupa, ważne wyzwanie także dla Kościoła?

    Ten problem ma kilka wymiarów. Jednym z nich jest kwestia organizowania życia Kościoła na tych terenach i dotyczy to duchowości. Wiadomo także, że ważne są kwestie czysto materialne. Kapłani z wielu powodów nie zawsze mogą pomóc dzieciom, młodzieży lub dorosłym choćby uczestniczyć w różnych formach wypoczynku. Warto zwrócić uwagę na aspekt historyczny, obecny w pięknych zabytkach, których Kościół jest właścicielem i gospodarzem. Pojawiają się na tej płaszczyźnie wyzwania czysto gospodarcze, czyli odpowiedzialność za substancję materialną historycznego dziedzictwa sztuki. Jest ono dużo większe niż w wielu regionach Polski.

    Ksiądz Arcybiskup zwraca szczególną uwagę na liturgiczną stronę życia Kościoła. Co mamy jeszcze do zrobienia?

    To rozpoznanie ma niewątpliwie charakter ogólnopolski, jeśli nie ogólnokościelny. Jest pewien etap życia Kościoła, który nazywamy posoborowym, i polega on na wdrażaniu soborowej reformy. Dziś dla liturgisty – ale myślę, że nie tylko – są bardzo wyraźnie i dostrzegalne wyzwania z tym związane. Musimy przede wszystkim nadawać jakość w wymiarze modlitewnym. Trzeba dążyć do tego, aby nasze spotkania liturgiczne były jak najlepszą formą wspólnej modlitwy. Najlepszą – to znaczy autentyczną. Niewątpliwie będę podejmował ten temat w rozmowach z kapłanami, którzy przecież są w głównej mierze odpowiedzialni za życie duchowe wiernych. We wspólnotach modlitwa powinna być czymś nadrzędnym. Niestety, wkrada się dużo elementów, które są zbędne lub zakłócają liturgię. Jest to dla nas duże wyzwanie, ale – powtarzam – ma ono charakter uniwersalny. W tym kierunku podejmował refleksję już św. Jan Paweł II, a później papież Benedykt XVI. Także papież Franciszek wyraźnie daje sygnały, że na tym etapie reformy liturgii mamy skoncentrować się bardziej na jakości niż na przejawach zewnętrznych.

    Może dobrym przykładem są niektóre praktyki podczas sakramentu małżeństwa. Część narzeczonych forsuje wykonywanie podczas liturgii piosenek świeckich, nie mających nic wspólnego ze śpiewem liturgicznym. A niektórzy duszpasterze im ulegają.

    Jest to jeden z przejawów naszego niezrozumienia tego, czym liturgia jest. Głęboka soborowa refleksja nad liturgią, przywoływana później w wielu dokumentach posoborowych, zwraca uwagę na to, że jeśli nie zrozumiemy, czym jest liturgia, to zaczniemy ją ustawiać w duchu naszych upodobań i dopasowywać do naszych gustów. Nie rozpoznamy jej głębi, choćby poprzez pieśni. Będzie to rodzaj naszego horyzontalnego wydarzenia.

    Na Warmii, jak w całej Polsce, zauważalne są procesy sekularyzacyjne. Czy możemy znaleźć jakieś antidotum?

    Widzę przynajmniej dwa możliwe kierunki działań. Pierwszy polega na trosce o głębię doświadczenia wiary. Szczególnie jest to ważne w pracy z ludźmi młodymi. Przekaz wiary nie może być tylko intelektualny, ale musi być skierowany do całego człowieka. Powinien on doświadczyć życia duchowego i wejść w rzeczywistość wiary z całą swoją ludzką naturą. W polskiej rzeczywistości musimy także uczyć się tego, co nie było do tej pory specyfiką naszego życia duszpasterskiego. Będzie to mocno zaznaczone w nadchodzącym roku duszpasterskim, który będzie przebiegał pod hasłem: „Idźcie i głoście”. Trzeba się uczyć wychodzić do wiernych i ewangelizować, a nie tylko zajmować się tymi, którzy przyszli do kościoła. Należy docierać do ludzi ze środowisk oddalonych od życia parafialnego. Oni do nas nie przyjdą. To my musimy do nich dotrzeć. Potrzebna jest praca nad poszukiwaniem form docierania do tych osób.

    W archidiecezji działa Rada Ruchów Katolickich, a wiele osób świeckich jest aktywnych w różnych dziedzinach życia Kościoła i społeczeństwa polskiego. Jak Ksiądz Arcybiskup wyobraża sobie miejsce tych ludzi w Kościele?

    Ciągle mam wrażenie, że nie obudziliśmy jeszcze tego śpiącego olbrzyma. Potencjał świeckich jest ogromny. Muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony postawą wielu ludzi świeckich, których na Warmii spotkałem. Bardzo żywo uczestniczą w Kościele. Nawet jeśli są tylko reprezentacją tego środowiska, to są bardzo czytelnym znakiem w wielu wymiarach. Nie chodzi tylko o liturgię, ale także inną aktywność, choćby katechezę dorosłych i zajęcia formacyjne w różnych środowiskach.

    Ostatnie miesiące były okazją do spotkania z księżmi naszej archidiecezji. Jakie są oczekiwania wobec prezbiterium warmińskiego?

    Można powiedzieć, że są one standardowe – takie, jakie wyznacza nauczanie Kościoła. Kapłani są najbliższymi współpracownikami biskupa. Swoim świadectwem życia są jednocześnie pierwszymi przekazicielami darów Bożych dla ludu Bożego. Jest to zatem środowisko, które wymaga szczególnej troski i opieki, ale także szczególnego zaangażowania. Rozumiem to jako współpracę. Bardzo mi zależy na tym, aby było to środowisko zintegrowane wokół Bożych spraw i powołania, dobrze odczytujące potrzeby wiernych, kompetentnie wychodzące im naprzeciw. To są, oczywiście, pragnienia, którym nie zawsze jest łatwo sprostać. Wyzwania stojące przed duchownymi na Warmii są szczególne, ze względu na racje, o których wcześniej wspomniałem. Księża na tym terenie nie dysponują wielkimi środkami, które świat dziś ceni – czyli środkami materialnymi. Tym bardziej potrzeba, aby te ludzkie środki były bardzo dobrze wykorzystane w duszpasterstwie. Rozumiem to jako kompetentne przygotowanie na polu duszpasterskim i jako świadectwo wiary żywej, która pociąga i buduje wspólnotę wiernych. Trzeba dobrze posługiwać sobą samym, tym, kim jesteśmy. Poprzez autentyzm i zaangażowanie możemy osiągnąć to, co jest możliwe.

    Ważnym elementem organizacji Kościoła lokalnego jest kuria. Jakie zadania przed nią stoją?

    Jeśli kuria chce wychodzić naprzeciw potrzebom Kościoła lokalnego, musi ciągle je dobrze rozpoznawać i adekwatnie odpowiadać. Myślę, że na Warmii się to dzieje. Zresztą żywy Kościół nie pozwoli, aby ten kurialny organizm drzemał. Jak mogłem się zorientować, trwa nieustanne poszukiwanie tych najlepszych podpowiedzi dla obsłużenia terenu, czyli wszystkich duszpasterzy, którzy są na pierwszej linii kontaktów z wiernymi. Oni potrzebują środków i pomocy od centrali. Dlatego, że kuria ma to zaspokoić, musi ciągle te rzeczy rozpoznawać. Wiąże się to z przekazem programów duszpasterskich, o których mówiliśmy na początku rozmowy. Ważne jest również organizowanie życia wspólnego, czyli całej formacji rozmaitych środowisk, nie tylko duchowieństwa. Choćby osób posługujących w Kościele. Słusznie się dziś podkreśla, że wszyscy uczestniczący w życiu Kościoła powinni podlegać takiej formacji. To wszystko wymaga koordynacji i zorganizowania ze strony osób pracujących w kurii. W zakres tych działań wchodzi także organizowanie życia materialnego archidiecezji.

    Czy miał już Ksiądz Arcybiskup okazję nacieszyć się urokami regionu?

    Tak. Może nie na tyle, na ile można. Cieszę się, że otwiera się on na wszelkie atrakcje, nie tylko letnie, ale i zimowe. Widać, że ośrodki wypoczynkowe przygotowane są na zaspokojenie potrzeb sportowych i kulturalnych. Ja na razie po części staram się w to włączać – na miarę wieku i możliwości. Warmię znałem wcześniej tylko z wakacyjnych wypadów, a teraz jestem pod wielkim wrażeniem jej piękna. Oczywiście, wyzwaniem dla każdego biskupa na Warmii są ogromne przestrzenie. Ale ma to dobre strony, bo mogę podczas jazdy poznawać wszystkie pory roku na tych terenach. • piotr.sroga@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół