• facebook
  • rss
  • Królowa Elżbieta jedzie do Angoli

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 52/2016

    dodane 22.12.2016 00:00

    Dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 33 w Olsztynie szyją lale. Lale niezwykłe, bo z paszportami.

    Każda ma imię, historię rodzinną, przyzwyczajenia, kolegów i koleżanki, a nawet ulubione przysmaki. Nauka przez zabawę – To jest Jasmina. Mieszka w stolicy Indii, New Delhi. Indie to kraj 10 razy większy od Polski – opowiada o swojej lalce Zuzia z III klasy. Dodaje jeszcze, co jej lalka lubi robić i jakich ma przyjaciół. Lalka Anielki pochodzi z Polski, najbardziej lubi rosół i schabowe. Wśród lal są osoby z wielu różnych krajów, a nawet sławne osobistości, jak królowa Elżbieta II. – Dzieci bardzo chętnie włączyły się w szycie zabawek, podobnie rodzice i dziadkowie. Uczniowie poznawali historię różnych krajów, gdzie one leżą, jacy ludzie tam mieszkają, jakie mają zwyczaje, zapamiętywali pojedyncze słówka z obcych języków – tłumaczy Sylwia Suchecka, wychowawczyni. Nauka przez zabawę? Nie tylko. – Nasze lalki zostaną potem sprzedane, a za pieniądze będzie można kupić szczepionki dla dzieci z Angoli. One są bardzo biedne, tylko niektóre z nich mogą chodzić do szkoły – tłumaczy Marysia. Marzenia o szkole – Jest to 4. edycja akcji „Wszystkie kolory świata” pod patronatem UNICEF-u. Dzieci z pomocą rodziców i dziadków szyją lale, które zostaną potem zlicytowane na charytatywnej aukcji – tłumaczy Małgorzata Kowalewicz z SP nr 33. – Tym razem będziemy pomagać dzieciom w Angoli umierającym na choroby, na które dzisiaj medycyna zna lekarstwa. Są na nie szczepionki, można je zwyczajnie wyleczyć. W tej chwili co czwarte dziecko w Afryce zagrożone jest śmiercią z powodu takich chorób jak chociażby grypa. – Postanowiliśmy jako szkoła włączyć się do tej akcji, pokazać dzieciom, że pomaganie może być fajne, nawet przyjemne, a przy okazji dać im możliwość poznania innych krajów, kultur, języków – podkreśla nauczycielka. Maria Perfikowska, babcia jednej z uczennic, uszyła kilkanaście lal manekinów, które potem dzieci przyozdabiały, szyły dla nich ubrania. – Cieszę się, że mogę mieć swój mały wkład w tę szlachetną ideę. Jak zresztą można odmówić pomocy dzieciom? – mówi pani Maria. – To dobrze, że nasze dzieci dowiadują się, iż w ich wieku nie wszyscy marzą o nowym tablecie pod choinką, ale np. o tym, żeby wreszcie pójść do szkoły – uważa pani Małgorzata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół