• facebook
  • rss
  • Jesteś gotowy?

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 01/2017

    dodane 05.01.2017 00:00

    – Swój pomysł na życie mam, ale to jest mój pomysł. Zastanawiam się, co Pan Bóg mi powie, jak go oceni – mówi Michał.

    Ten wieczór w seminarium wygląda nieco inaczej. Na furcie diakoni, na stole lista osób, które mają się niedługo zjawić. Już wiadomo, że jednego nie będzie. – Szkoda. Każdy jest ważny. I tu nie chodzi o statystyki, ale o dusze. Żeby młodzi rozpoznali drogę – mówi wicerektor ks. Wojciech Kotowicz.

    Kiedy wieczorem rozpoczęły się nieszpory na rozpoczęcie rekolekcji, w seminaryjnej kaplicy w ławkach stanęło 19 uczestników. Większość było tu pierwszy raz. Przyjechali, by wspólnie szukać odpowiedzi na pytanie: „Jesteś gotowy?”. Nikt nie powinien wyjechać stąd z odpowiedzią: „Nie wiem”. Pewne elementy rekolekcji dla młodzieży męskiej są już tradycją. Miejsce, czyli Wyższe Seminarium Duchowne „Hosianum”, oraz termin, czyli dni między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Ale co roku są nowi uczestnicy i nowa nauka, która ma pomóc młodym w rozpoznaniu swojej życiowej drogi. – Z doświadczenia wiemy, że ten termin rekolekcji jest najlepszy. Wiadomo, w ferie młodzi wyjeżdżają, w wakacje jest mnóstwo atrakcji i wydarzeń. A wybrany przed laty czas jest spokojny i ci, którzy poszukują kontaktu z Panem Bogiem, mogą do nas przyjechać – wyjaśnia ks. Kotowicz, który w tym roku prowadzi rekolekcje. Podkreśla, że kompleks seminarium duchownego sprzyja budowaniu relacji z Bogiem, bo wokół jest cisza, bez wychodzenia na zewnątrz można przejść z pokoju do kościoła seminaryjnego, a wieczorem skorzystać z sali sportowej, pograć w piłkę nożną, siatkówkę, koszykówkę czy bilard. – Temat tych rekolekcji, „Jesteś gotowy?”, rozumiem wieloaspektowo. Bo trzeba być gotowym do tego, by być dobrym chrześcijaninem, by wypełnić wolę Pana Boga i pójść za Jego głosem. Oczywiście niezależnie od tego, jakie powołanie wypełniamy. I rodzące się dalej pytania – czy ufasz Bogu, czy umiesz świadomie i ze wszelkimi konsekwencjami powiedzieć: „Bądź wola Twoja”. I nie jest to agitacja – uśmiecha się ks. Wojciech. – Pragniemy, by każdy odnalazł swoją drogę, by był w życiu szczęśliwy.


    Wiadomo, po co tu jesteśmy

    Jarek

    – Pochodzę z parafii Brzydowo. Na rekolekcje do seminarium przyjechałem pierwszy raz. Pragnę rozeznać swoje powołanie, swoją drogę życiową. Jestem w klasie maturalnej i zastanawiam się, co dalej robić. Uczestniczyłem już w podobnych rekolekcjach w jednym z zakonów, ale chciałem również poznać seminarium diecezjalne, aby zrozumieć, czy jestem powołany do życia konsekrowanego w zakonie, czy do posługi jako ksiądz diecezjalny. Nieustannie zastanawiam się nad tym. Przekazywane przez rekolekcjonistę treści staram się zgłębiać, poukładać, odszukiwać odpowiedzi na moje wątpliwości. Szukam odpowiedzi na pytanie: „Jesteś gotów?”. Ale też wiem, że zawsze muszę być na wszystko gotowy, na wolę Boga, na drogę, którą dla mnie przygotował. Choć dziś jeszcze do końca nie wiem, którędy pójdę. Wierzę jednak, że wszystko będzie dobrze.

    Mateusz

    – To moje kolejne rekolekcje. Przyjeżdżam na nie, bo mam takie pragnienie. Chciałbym zburzyć mit, że to są rekolekcje „Wstąp do naszego seminarium”. To jest dobry czas, aby poukładać sobie życie duchowe, żeby usystematyzować sobie pewne kwestie. Tu można oderwać się od codziennych zajęć. Przed świętami Bożego Narodzenia jest się zabieganym, bo porządki, zakupy i prezenty. Później dwa dni świąt, spokojniej, w gronie najbliższych. Rekolekcje zaś to czas, kiedy można oderwać się od świata, pobyć z nowymi ludźmi, w innym miejscu, wysłuchać nauk. W zasadzie każdy coś dla siebie znajdzie, jakąś myśl, pytanie, poruszający fragment Pisma Świętego. Polecam każdemu.

    Michał

    – Jestem w klasie maturalnej i zastanawiam się, co dalej. Już dziś rozmyślam, bo wątpliwości są i będą. Czas rekolekcji ma mi pomóc, nie rozwiązać dylematy, ale pomóc. Generalnie swój pomysł na życie mam, ale to jest mój pomysł. Zastanawiam się, co Pan Bóg mi powie, jak go oceni. Rekolekcje to dobra okazja, by wsłuchać się w głos Boga. A warunki ku temu sprzyjają. Mniej leniuchowania, wspólnota, więcej modlitwy, znalezienie czasu, żeby w ciszy i samotności pomedytować. W domu zawsze coś się znajdzie do zrobienia, warunków ku temu nie ma. Tutaj wiadomo, po co jesteśmy. Żeby zastanawiać się. I nic nam w tym nie przeszkadza.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół