• facebook
  • rss
  • Warmia – ziemia obiecana

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    – Spotkałam go po raz pierwszy podczas swojego postulatu. Badał w imieniu biskupa wolę wstąpienia do zgromadzenia. Widać wtedy było jego dobroć, poświęcenie i zaangażowanie – wspomina s. prof. Ambrozja Kalinowska OSB.

    Zprzeszłości można czerpać inspirację do działań w teraźniejszości. Dlatego tak ważne są wspomnienia tych, którzy byli przed nami. Kościół na Warmii i Mazurach po II wojnie światowej stanął wobec konieczności odbudowania zburzonych świątyń, ale jeszcze bardziej wobec braku kapłanów, którzy w znacznej części albo zginęli albo wyjechali z tych terenów. Jednym z księży przybyszów był ks. Antoni Jagłowski, związany z siostrami benedyktynkami. Na temat jego życia i działalności duszpasterskiej powstała w ostatnim czasie książka autorstwa s. prof. Ambrozji Kalinowskiej OSB.

    Sieroty zamiast kariery

    Praca nad książką trwała trzy lata i wymagała wiele trudu i cierpliwości. Kwerenda licznych źródeł, ich studiowanie, wreszcie uporządkowanie było możliwe dzięki zainteresowaniu postacią ks. Jagłowskiego wśród sióstr benedyktynek. – W roku 1986 na kapitule generalnej mówiono o potrzebie pisania historii naszego zgromadzenia. Wtedy istniała już jedna praca o ks. Antonim, napisana przez s. Reginę Wiśniewską. Jednak nie było wówczas możliwości sięgnięcia do wielu źródeł, do których mamy dziś dostęp – mówi s. prof. Kalinowska. Po pewnym czasie przełożona generalna zleciła siostrze profesor zajęcie się tematem wspólnoty zakonnej. – Z jednej strony miałam chęć, a z drugiej obawy, że nie podołam – wyznaje. S. Ambrozja była z wykształcenia filologiem klasycznym i dlatego postawiła warunek, że musi zdobyć jeszcze wiedzę teologiczną, ze szczególnym uwzględnieniem historii kościoła. Tak też się stało – po doktoracie z filologii klasycznej zrobiła magisterium z teologii. Ks. Antoni Jagłowski był związany ze zgromadzeniem sióstr benedyktynek od czasów jego studiów w Petersburgu. – Zaraz po święceniach kapłańskich w roku 1914, które otrzymał w Płocku, został oddelegowany przez biskupa na studia do Duchownej Akademii w Petersburgu. Była to uczelnia, którą ukończyła większość późniejszych biskupów. Wtedy też odpowiedział na prośbę Matki Jadwigi Kuleszy i pani Jadwigi Aleksandrowicz, aby w wakacje pełnić posługę duszpasterską w Białej Cerkwi, gdzie znajdował się sierociniec – wyjaśnia s. Kalinowska. Pobyt w tej placówce zmienił ostatecznie jego życie kapłańskie. We wspomnieniach z tamtego czasu rysuje się postać młodego kapłana, który troszczył się nie tylko o sprawy duchowe, ale także o prozaiczne potrzeby dnia codziennego. Robił wszystko z wielkim zaangażowaniem. Zdecydował się zostać kapelanem domu w Białej Cerkwi i poświęcić się formacji sióstr i pomocy w prowadzeniu sierocińca.

    Proboszcz od św. Jakuba

    W swojej książce siostra profesor na 520 stronach opisuje dokładnie dzieje ks. Antoniego. Interesujący jest wątek warmiński, który rozpoczyna się po II wojnie światowej. – Do roku 1947 ks. Jagłowski był proboszczem w parafii Szczerba. Tam go po wojnie odszukały siostry i ściągnęły najpierw do Kwidzyna, a potem do Olsztyna, gdzie został mianowany proboszczem parafii św. Jakuba w roku 1961. Urząd ten pełnił przez 8 lat – wyjaśnia siostra profesor. Ks. Jagłowski otrzymał również propozycje objęcia funkcji rektora WSD „Hosianum”, ale odmówił, twierdząc, że chce się zająć bardziej duszami. W ten sposób została pierwszym po wojnie ojcem duchowym w warmińskim seminarium, które mieściło się przy ul Mariańskiej. Dla sióstr benedyktynek jest ojcem, który zajmował się ich formacją i poświęcił wiele czasu na spotkania, spowiedzi i specjalnie dla sióstr przygotowane konferencje. W drugiej części swojego dzieła s. prof. Kalinowska umieściła konferencje, napisane przez ks. Jagłowskiego. – Zastanawiałam się, dlaczego był taki mądry. W odpowiedzi znalazłam źródło, które opisywało sytuację w seminarium w Płocku w okresie międzywojennym, a tam przecież ks. Antoni studiował. Abp Nowowiejski starał się żeby kadra była wykształcona za granicą, wśród kleryków powstawały koła zainteresowań – to była bardzo nowoczesna i światła placówka. Ks. Jagłowski miał więc dobrą szkołę – mówi s. Ambrozja. Osoba księdza, który związał się, po tułaczce, z diecezją warmińską jest świadectwem pięknego kapłaństwa i jednocześnie wskazówką, że solidna formacji i gorliwość w kształtowaniu duchowych postaw, owocują przez wiele lat. Warto wziąć do ręki książkę s. prof. Kalinowskiej, gdyż przenosi w świat nie tylko dat i wydarzeń, ale duchowej historii warmińskiego kapłana i zgromadzenia sióstr benedyktynek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół