• facebook
  • rss
  • Oddajcie cezarowi, co jego...

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 04/2017

    dodane 26.01.2017 00:00

    – Jesteśmy w pewnym sensie „rozpolitykowani”, ale dużo w tym emocji, wrzasku, a za mało znajomości zagadnienia – mówi ks. Stanisław Kozakiewicz.

    W Instytucie Kultury Chrześcijańskiej odbyło się spotkanie panelowe z cyklu „Teologia w polityce – polityka w teologii”. Spotkanie poprowadził Wojciech Kosiewicz, absolwent teologii i politologii, dziennikarz „Gazety Olsztyńskiej”.

    Kiedy był ten zamach?

    – To pierwsze, ale na pewno nie ostatnie takie spotkanie w instytucie, ponieważ uważam, że temat jest bardzo ważny – podkreśla ks. kan. dr hab. Stanisław Kozakiewicz, dyrektor IKCh. – Jesteśmy w pewnym sensie „rozpolitykowani”, ale tak na dobrą sprawę w naszych dyskusjach jest dużo emocji, wrzasku, a bardzo często brakuje nam podstawowej znajomości zagadnienia. Do dyskusji wprowadził zebranych Wojciech Kosiewicz. – Temat nie jest nowy. Przykład mamy choćby w Piśmie Świętym, kiedy faryzeusze pytali Jezusa, czy można płacić podatek cezarowi. Mieszanie się tych dwóch sfer – religii i polityki – istnieje od bardzo dawna, a my ciągle mamy problem z interpretacją, znalezieniem rozsądnego miejsca dla polityki i dla Boga – mówił prelegent. Zaznaczył także, że w naszym odbieraniu rzeczywistości ogromną rolę pełnią media, które w zależności od podejścia dane wydarzenia mogą traktować w zupełnie inny sposób. – Spójrzmy na końcówkę roku 2016. Wszystkie media mówiły o zamachu stanu w Polsce. Tylko, że jedni za zamach stanu uważali wydarzenia w Sejmie, a inni tak określali Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana, mimo że polscy biskupi wielokrotnie tłumaczyli, o co w tym wszystkim chodzi – mówił Wojciech Kosiewicz.

    W coś trzeba wierzyć

    Wojciech Kosiewicz przypomniał także słowa Karla Mannheima, węgierskiego socjologa, który twierdził, że spór, jaki obserwujemy, można określić jako walkę między ideologią i utopią. – Dziś powiedzielibyśmy, że to spór między ludźmi o poglądach konserwatywnych, opartych na pewnych wartościach, a innymi, którzy dążą do pełnej otwartości, wolności. Mannheim twierdził, że konieczne dla tych pierwszych jest dostrzec, że pewnych zmian już się nie da powstrzymać, ale tych drugich ostrzegał, że niektóre zmiany będą w przyszłości nie zyskiem, a stratą. Po zdarzeniach w świecie nie sposób się z nim nie zgodzić – podkreślał W. Kosiewicz. W dyskusji, jaka toczyła się między uczestnikami spotkania, panowało przede wszystkim przekonanie, że powodem takiego a nie innego zachowania i poziomu dyskursu politycznego jest złe pojmowanie polityki. – Współczesna definicja polityki mówi, że jest to sztuka zdobywania i utrzymywania się przy władzy. I tym kierują się rządzący, niezależnie od środków. Tymczasem warto przypomnieć sobie, jak o polityce mówił św. Jan Paweł II. Papież określił ją jako roztropną troskę o dobro wspólne – przypomniał pan Łukasz. Dyskutujący podkreślali również coraz bardziej widoczne nie tyle odrzucenie wartości moralnych i Bożych przykazań, co wręcz walkę przeciw nim. – Człowiek jest istotą religijną i musi w coś wierzyć. Choćby i w to, że Boga nie ma. Nie jest wtedy niewierzący, a raczej „wierzy, że nie wierzy” – mówił ks. Kozakiewicz. – W naszej przestrzeni społecznej, jak i politycznej obserwujemy wiele zmian. Sporo dzieje się również w samym Kościele. Chciałbym, aby cykl, który właśnie rozpoczynamy, choć trochę pomógł nam zrozumieć skomplikowaną rzeczywistość i przyczynił się do konstruktywnej dyskusji, której dziś, niestety, nam brakuje – podsumowuje Wojciech Kosiewicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół