• facebook
  • rss
  • Zimowa szkoła charakterów

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 05/2017

    dodane 02.02.2017 00:00

    – Jeśli chcesz z nami przeżyć wspaniałą przygodę i żyć pełnią życia, to chodź z nami – mówi Błażej Marzoch.

    Ferie to zazwyczaj czas na zabawę i leniuchowanie. Chyba że jest się skautem. Kiedy oni się spotykają, wszystko jest zaplanowane i nic nie przychodzi bez wysiłku. W takiej konwencji odbyło się zimowisko Skautów Europy z Samodzielnych Zastępów „Puszcza” św. Michała Archanioła. Udział w nim wzięło ok. 50 chłopców z Pomorza, Olsztyna, Łomży, Białegostoku i Łodzi.

    Kasza, twierdza i zagadka

    Tego w Gietrzwałdzie jeszcze nie było: w okolicznych lasach rozegrała się bitwa między Polakami i Prusakami. Młodzi skauci wcielili się w obie formacje bojowe, aby odegrać przebieg powstania wielkopolskiego. A to tylko jedna z form zimowiska, która ma przybliżyć treści historyczne młodemu pokoleniu. – Na grę terenową chłopcy bardzo czekają. Tym razem odbyła się ona na bazie scenariusza powstania wielkopolskiego, bo cały ten rok obchodzimy pod hasłem odzyskania niepodległości. Chodzi nam o wychowanie patriotyczne. Chłopcy dowiadują się podczas zimowiska bardzo dużo o historii Polski. O wiele więcej niż na lekcjach historii w szkole – mówi Błażej Marzoch, drużynowy z Ząbek pod Warszawą. Gra terenowa wymagała zaangażowania i współpracy. Podczas 8-godzinnej wyprawy do lasu nieopodal gietrzwałdzkiego sanktuarium, skauci musieli rozwiązać wiele zagadek, wykazać się wiedzą i stoczyć ze sobą walkę. Polegała ona na rzucaniu się śnieżkami, zdobywaniu proporców i... zdejmowaniu czapek. – Skauci sami ugotowali również obiad. Sprawnie rozpalili ognisko i przygotowali prostą, żołnierską strawę – kaszę gryczaną ze smalcem, mięsem i ogórkami kiszonymi. Po posiłku i nabraniu sił stoczyli ostateczną walkę. Polacy przejęli mapę twierdzy i ją zdobyli. Tak wygrali powstanie wielkopolskie – uśmiecha się B. Marzoch.

    Savoir vivre skauta

    Oprócz zajęć praktycznych, wykładów i gier skauci mieli także czas dla ducha. Każdy dzień rozpoczynał się Mszą św. w bazylice gietrzwałdzkiej i wspólną modlitwą. – Wszystko, co robimy – każde zajęcia – mają cel wychowawczy. Chodzi nam o doprowadzenie do Pana Boga naszych podopiecznych, kształtowanie postaw patriotycznych i wspieranie rodziców w wychowaniu młodzieży – mówi Błażej Marzoch. Uczestnicy zimowiska przygotowywali również sami pogadanki na temat historii swojej ojczyzny i słuchali z wielkim zainteresowaniem opowiadań na ten temat. – Chodzi o to, aby byli dumni z tego, że są Polakami – wyjaśnia drużynowy z Ząbek. Czy trudno jest zachęcić młodych do uczestniczenia w formacji, którą proponują skauci? – To są zasady gry. My dajemy wolność. Jeśli chcesz z nami przeżyć wspaniałą przygodę i żyć pełnią życia, to chodź z nami. Nikogo do tego nie zmuszamy – mówi drużynowy. Według niego skauting jest ciągle aktualny i młodzi ludzie są zachwyceni tym, co przeżywają. Chodzi przede wszystkim o doświadczenie braterstwa i świadomość, że uczestniczą w czymś wielkim. – Często ich rówieśnicy marnują czas przy komputerze, gdy oni działają z innymi aktywnie i pogłębiają relacje osobowe. Mogą rozwijać swoje pasje i dają świadectwo wobec swoich kolegów. Mamy żelazne zasady dotyczące kultury osobistej, co widać na pierwszy rzut oka w postępowaniu naszych podopiecznych. Nie tolerujemy zachowań niekulturalnych, chamstwa i wulgarnego słownictwa – wyjaśnia drużynowy Błażej.

    Przygotowani na wszystko

    Kuba ma 15 lat, w harcerstwie działa od V klasy szkoły podstawowej. Jego przygoda ze Skautami Europy rozpoczęła od... plakatu, który wisiał między innymi ogłoszeniami. – Na początku nie zwracałem na niego uwagi, ale pewnego razu podszedł do mnie kolega i zaproponował mi udział w zbiórce skautów. To było lepsze niż nudzenie się w domu. Bardzo mi się spodobało na pierwszej zbiórce. Akurat było ognisko i wiele ciekawych gier – wspomina Kuba. W jego przypadku wystarczyło jedno spotkanie, aby wstąpić do skautów. – W środowisku niektórych moich rówieśników szerzą się negatywne wartości, właściwie – antywartości. Nie powinny one w ogóle istnieć – uważa Kuba. Bardzo sobie ceni proste rytuały podczas wyjazdów i na zbiórkach. Jednym z nich jest modlitwa przed jedzeniem. Ta praktyka utwierdza go w tym, że można być wierzącym i nie wstydzić się tego w gronie rówieśników. – Bardzo ważne jest dla mnie prawo harcerskie. Harcerz powinien być lojalny, uczciwy, honorowy i godny zaufania. Dziś nie jest to powszechne, a harcerstwo stało się mało popularne. Dążymy jednak do tego, aby jak najwięcej osób do nas dołączało i cieszyło się życiem dzięki naszej formacji – mówi gimnazjalista. Adam Stańczyk pochodzi z Olsztyna, należy do zastępu „Borsuk”. – Gdy poszedłem do gimnazjum katolickiego, podczas dnia zapoznawczego zwrócono uwagę, że noszę przy sobie różne gadżety: apteczkę, scyzoryk itp. Zająłem się wówczas także rozpaleniem ogniska. Wtedy jeden z kolegów zaproponował mi wstąpienie do skautingu – mówi. Adam po pierwszych spotkaniach poczuł, że to jest coś dla niego. Do tej pory sam szukał sposobu na spełnienie siebie. Postanowił jednak przyłączyć się do grupy, a nie działać na własną rękę. – Tutaj przede wszystkim pracujemy nad sobą. Skaut np. nie ma nałogów. Ważne jest również rozwijanie sprawności fizycznej. Tu nauczyłem się także radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. Jesteśmy przygotowani, żeby radzić sobie sami w różnych sytuacjach – mówi Adam.

    Zapraszamy do nas

    W zajęciach w Gietrzwałdzie brali udział nie tylko olsztyniacy, ale także skauci z różnych stron Polski. Jednym z nich jest Ignacy Bojar z Białegostoku. – Mnie do skautingu zachęcił pan Krzysztof, który robił w naszej szkole prezentację o skautach. Byłem wtedy w pierwszej klasie gimnazjum. Zainteresowałem się tym i poczułem, że chcę to sam przeżyć. Minęły dwa lata od tamtego momentu. W tym czasie niewątpliwie rozwinąłem swój charakter i zmysł praktyczny. O wiele lepiej radzę sobie z różnymi przeciwnościami – mówi Ignacy. Przyznaje, że skauting nauczył go lepiej gospodarować swoim czasem. Zbiórki i wyjazdy w teren są tak zorganizowane, że chłopcy spędzają dużo czasu na zajęciach, grach, zabawie i modlitwie. W ten sposób uczą się, że na wszystko można znaleźć czas, jeśli się go dobrze zaplanuje. Uczestnicy zimowiska zachęcają swoich rówieśników do dołączenia. W Olsztynie w październiku 2016 roku powstał drugi zastęp i drużynowi liczą, że pojawią się następne.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół