• facebook
  • rss
  • Pułapki na kanapie

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 06/2017

    dodane 09.02.2017 00:00

    – Jest wielu chętnych, którzy chcą odnajdywać Boga, być z Nim w bliskości. Tylko mało rąk do pracy, a serc wiele, które nieustannie pragną – mówi Julita Depczyńska OV.

    Jeszcze kilka lat temu te miejsca były nieco zapomniane. Domy nie były wypełnione śmiechem, kaplice modlitwą i śpiewem. Dziś jest zupełnie inaczej. A wszystko zaczęło się od Nowego Kawkowa, od Domu Rekolekcyjnego „Zacheusz”, gdzie sześć lat temu pojawiła się Elżbieta Olender. Ona przywróciła to miejsce do życia.

    – Dom pielgrzyma w Głotowie traktujemy jak kolejną stację oazową. Już w ubiegłym roku okazało się, że mamy więcej chętnych na rekolekcje niż miejsc w „Zacheuszu”. Ks. Marek Proszek od razu nas przygarnął, a młodzież na stałe wpisała się w panoramę wsi. Już nikogo nie dziwi śpiew uwielbienia niosący się po okolicy – śmieje się Julita Depczyńska OV. – Policzyłam, które to rekolekcje oazowe od momentu mojego zaangażowania się w Nowym Kawkowie przed czterema laty. Okazało się, że to już 79., które prowadzę. Jest wielu chętnych, chcących odnajdywać Boga, być z Nim w bliskości. Jest ciągle potrzeba. Tylko mało rąk do pracy, a serc wiele, które nieustannie pragną – dodaje. Kiedy do Nowego Kawkowa do „Zacheusza” na rekolekcje zimowe przyjechały dzieci, w Głotowie pojawiła się młodzież. Inspirowani stwierdzeniem papieża Franciszka ze Światowych Dni Młodzieży, poznawali pułapki, jakie na młodego człowieka czyhają na... kanapie. – „Zejdź z kanapy” – to myśl naszych rozważań. A jak już wstaniesz, to: „Idź i głoś” – mówi Julita. Sposób, jaki zaproponowali organizatorzy na uzmysłowienie sobie, jak wiele traci się, będąc biernym, wydaje się prosty. – Dwie rzeczywistości. W kaplicy będzie trwała adoracja Najświętszego Sakramentu, a w tym samym czasie „adoracja” kanapy. Wszystko po to, by młodzi odczuli, jak wiele rzeczy ich omija, kiedy spędzają czas na kanapie. Za każdym razem inna grupa będzie biernie siedzieć. Później będziemy rozmawiać, docierać do najgłębszych refleksji. Myślę, że to pobudzi ich do zastanowienia, jak wiele tracą, wkraczając w świat telefonu komórkowego, kiedy potrafią godzinami klikać, pisać SMS-y, czy nawiązywać wirtualne relacje na Facebooku – wyjaśnia Julita. Ale to nie wszystko. Oprócz budzenia młodych i skłaniania do aktywności, młodzi rozmawiali o tym, jak żyć, by nie mieć zmartwień. – Obalamy niektóre mity. Bo nie ma życia bez zmartwień, ale można żyć wobec tych zmartwień. Czyli zmagać się z nimi, akceptować je, przeżywać, powierzając je Panu Bogu. To trudna tajemnica życia: powierzać Bogu zmartwienia, tak by się już nie martwić – uśmiecha się Julita. I kolejny etap – to powstanie. – To wołanie: „wstań” z tych miejsc, gdzie się zasiedziałeś. Potem pozostaje już tylko głoszenie Dobrej Nowiny, bo każdy został powołany do świadczenia, do mówienia kolegom i koleżankom o swoich relacjach z Bogiem. Stąd postawione na koniec rekolekcji pytanie: czy czujesz się nowym człowiekiem? – dodaje. – Przyjechałam tu po raz kolejny. Dlaczego? Bo kocham atmosferę, która tu panuje. Tu mam swoich przyjaciół i mogę zbliżyć się do Boga. Jestem tu sobą, nie muszę ukrywać wiary. Na co dzień czasem jest trudno, można coś usłyszeć nieprzyjemnego, pogardliwego. A tu... bez lęku uwielbiam Boga – wyznaje Monika.

    Oczywiście, oaza

    Martyna z Głotowa – Na rekolekcje miałam blisko. Dosłownie kawałeczek. Na czas rekolekcji przeprowadziłam się parę domów dalej, do Domu Pielgrzyma. Moje pierwsze rekolekcje, oaza modlitwy na wiosnę. I od Nowego Kawkowa wszystko się zaczęło. Później Oaza Nowego Życia, pierwszy stopień. Tam poznałam wspaniałych ludzi, mogłam być sobą w pełni, nie musiałam nikogo udawać. Do dziś wiem, że mogę na nich liczyć, że mogę nieustannie wyjeżdżać na rekolekcje oazowe, zawsze przyjęta z uśmiechem, przyjaźnią, dobrym słowem i gestem. Kiedy wracam do domu, opowiadam, jak było fajnie. Oaza pozwoliła mi zbliżyć się bardziej do Boga. To nie było tak, że byłam niewierząca. Byłam. Chodziłam do kościoła, ale nigdy nie nawiązałam bliższej relacji z Bogiem. Nigdy nie zagłębiałam się w modlitwie. Rekolekcje zmieniły to. Cieszę się, że nasz proboszcz przyjmuje oazowiczów. Nie wyobrażam sobie, że dziś mogło mnie tu nie być. Moje kolejne plany na długie weekendy i wakacje? Oczywiście, oaza. Wiktoria z Mrągowa – Z oazą połączyły mnie minione wakacje. Nowe Kawkowo, później Głotowo. Kolejne oazy modlitwy. A kiedy zbliżały się ferie zimowe, mogłam mieć jedyny i najlepszy plan – rekolekcje. Czas spędzony ze znajomymi i oczywiście przede wszystkim z Bogiem. Uważam, że przyjaciele są ważni, ale to Bóg dał mi tych znajomych. Mogę z nimi porozmawiać, później mogę za nimi tęsknić. W przyjaciołach widzę Boga. Dzięki nim z Panem mam silniejszą relację. Bo rekolekcje to nie tylko luźne rozmowy, czas śpiewu, zabawy, ale też i rozmów na ważne tematy. I to nas łączy. To tworzy z nas wspólnotę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół