• facebook
  • rss
  • Marzenia, magisterka i malowidła

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 06/2017

    dodane 09.02.2017 00:00

    – Chodzi o to, żeby nasi podopieczni potrafili sami przygotować sobie posiłek, zrobić zakupy, załatwić sprawy na poczcie lub w urzędzie – mówi Jadwiga Lipska.

    Do tego budynku przez wiele lat dzieci i młodzież przychodzili na obiady. Teraz przyjeżdżają tu osoby niepełnosprawne, aby spędzić twórczo czas i nie siedzieć bezczynnie w domu. Zbliżająca się Wenta Dobroczynna Akcji Katolickiej będzie przeznaczona na pomoc Warsztatom Terapii Zajęciowej dla Osób Niepełnosprawnych w Olsztynku, które w tym roku obchodzą 10. rocznicę powstania.

    Stołówka w przebudowie

    – Najpierw założyliśmy Stowarzyszenie na rzecz Osób Niepełnosprawnych i Ich Rodzin w Olsztynku. Był to rok 1998. Zastanawialiśmy się, co można zrobić, aby wspomóc tych ludzi – mówi Jadwiga Lipska, kierownik placówki. Inicjatorom przedsięwzięcia nie chodziło jedynie o akcje, które odbywają się od czasu do czasu, ale o coś trwałego, co poprawi funkcjonowanie osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Były to czasy, kiedy nastawienie do niepełnosprawnych było nie zawsze przychylne. Wiele z tych osób było zamkniętych w domach, a ich edukacja kończyła się na pewnym etapie. – Bardzo długo myśleliśmy nad tym, jak pozyskać pomieszczenia, które nadawałyby się na zajęcia w ramach warsztatów terapeutycznych. W Olsztynku przy ul. Ostródzkiej znajdowały się budynki po dawnym internacie. Część z nich była wtedy niezagospodarowana. Szczególnie budynki dawnej stołówki stały bezużyteczne – wspomina pani kierownik. Trzeba było przekonać władze Olsztynka, żeby przekazały pomieszczenia na warsztaty terapii zajęciowej i, co bardzo ważne, wsparły finansowo ich odremontowanie. – Dzięki dotacji z PFRON-u  i pieniądzom od władz Olsztynka udało się odremontować budynek i przygotować go na przyjęcie pierwszych podopiecznych. Urządzenie pomieszczeń było naszym pomysłem, tak sobie wtedy wyobrażaliśmy funkcjonowanie tej placówki. Musieliśmy przygotować miejsce na 30 osób, bo jest to minimalna liczba, która gwarantuje odpowiednie dotacje – mówi Jadwiga Lipska. W tej chwili z Warsztatów Terapii Zajęciowej dla Osób Niepełnosprawnych w Olsztynku korzystają osoby niepełnosprawne z gmin Olsztynek i Gietrzwałd, które skończyły edukację, czyli dorośli. Od poniedziałku do piątku uczestnicy zajęć mogą korzystać z opieki każdego dnia przez 7 godzin. – Celem naszego ośrodka jest rehabilitacja społeczno-zawodowa, z naciskiem na tę drugą. Chodzi o to, aby te osoby usprawnić i przygotować do samodzielnego życia. Dążymy do tego, żeby nasi podopieczni potrafili sami przygotować sobie posiłek, zrobić zakupy, załatwić sprawy na poczcie lub w urzędzie – mówi pani kierownik.

    Szymon bojownik

    Większość biorących udział w zajęciach to osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Jest też pewna grupa sprawnych intelektualnie, ale posiadających dysfunkcje ruchowe. Przykładem jest Szymon Nyga, który po latach studiów na UWM w Olsztynie wrócił do olsztyneckiej placówki. Jest chory na porażenie mózgowe czterokończynowe, co bardzo utrudnia mu poruszanie się i podejmowanie wielu zadań manualnych. – Dużo z Szymonem rozmawialiśmy. Jest marzycielem, ale lubi dyskutować, szczególnie na tematy polityczne. Próbowałam przekonać jego rodziców, aby wysłali syna na studia wyższe. Nie było to łatwe. Jednak udało się i teraz mamy w naszym gronie magistra – mówi z dumą Jadwiga Lipska. Marzeniem pani kierownik jest, aby Szymon był rzecznikiem osób niepełnosprawnych. W końcu to on najlepiej wie, jakie bariery muszą pokonywać w życiu codziennym. – Podczas studiów w pokonywaniu barier architektonicznych pomagał mu najpierw tata, ale także koledzy ze studiów, przenosząc go w miejscach, gdzie nie przystosowano budynków dla osób niepełnosprawnych. Namawiam go do założenia bloga, aby osoby w podobnej sytuacji mogły znaleźć bratnią duszę – mówi pani kierownik. Szymon jest człowiekiem silnej woli, ale nie przypisuje sobie szczególnych zasług. – Na studiach było trochę barier architektonicznych, ale pomagał mi mój tata. Potem miałem już asystenta. Mam magisterium z nauk politycznych. Zabrakło mi 0,19 punktu, aby dostać stypendium doktoranckie. Studia dały mi pewność siebie. Muszę w tym miejscu podziękować pani kierownik warsztatów, która mnie zainspirowała – mówi. Wiele się zmieniło w społeczeństwie polskim na płaszczyźnie akceptacji osób niepełnosprawnych. Kiedyś ludzie na ich obecność reagowali często nerwowo, z lękiem. Dziś uczestnicy warsztatów są zapraszani na kiermasze i różne imprezy. Uczestnictwo w warsztatach pozwala odkryć wiele talentów. – Osoby przychodzące do nas są uzdolnione muzycznie lub plastycznie. Mieliśmy na przykład Marcina, który był dzieckiem autystycznym i nie miał jednej ręki, stracił ją w wypadku. Pięknie haftował i malował lewą ręką. Nawlekał nici na igłę, biorąc ją do ust. To tylko jeden przykład – mówi pani Jadwiga.

    Moda na anioły

    Swoje pasje można rozwijać w jednej z sześciu pracowni. W tej gospodarstwa domowego przygotowywany jest posiłek, który potem serwowany jest wszystkim uczestnikom warsztatów. W każdej pracowni zatrudniony jest terapeuta, mający pod opieką sześciu uczestników warsztatów. W placówce pracują także rehabilitant, psycholog i muzykoterapeuta. Pracownia plastyczno-przyrodnicza zajmuje się tworzeniem różnych dzieł i troską o otoczenie domu. Jest także mały ogródek, w którym rosną kwiaty. Trzeba więc zadbać o podlewanie i pielenie. – W pracowni dekoratorskiej natomiast uczestnicy pracują nad ozdabianiem butelek, szkatułek i wielu innych przedmiotów codziennego użytku. Istnieje również pracownia komputerowo-fotograficzna. Wygraliśmy projekt w konkursie organizowanym przez firmę Orange. Byliśmy jedną z pilotażowych pracowni w Polsce. Wyposażyli nas w pięć komputerów i kanapy. Współpraca miała być terminowa, ale do dziś nam pomagają – uśmiecha się Jadwiga Lipska. Przy komputerach siedzi kilka osób i z zainteresowaniem wykonuje zlecone prace. – Uczestnicy naszej pracowni dbają bardziej o sprawy techniczne. Prowadzimy stronę internetową warsztatów i pracowni Orange. Robimy również karty urodzinowe, a Marcin wykonuje ulotki na zlecenia. Bierzemy także udział w festiwalach filmowych – wyjaśnia pan Radosław. Pracownia rzeźbiarsko-techniczna skupia panów, którzy tworzą przede wszystkim w drewnie, choć nie tylko. Zajmują się także pracami konserwatorskimi. Tutaj znalazł swoje miejsce Dariusz Babski. Brał udział w różnych zajęciach, ale dopiero w rysunku odkrył swój talent. Wykonuje mistrzowskie prace, które zachwycają wszystkich. Choć ma kłopoty z poruszaniem się, to gdy pochyli się nad kartką z ołówkiem w ręce, zawsze efekt końcowy jest zadziwiający. Obecnie pracuje nad rysunkami koni. – Lubię zwierzęta i jest to wdzięczny temat. Maluję jednak także kaczki i bociany. Właściwie wszystko zaczęło się od bociana. Dwa lata temu odkryłem pasję malowania pod przewodnictwem pana Andrzeja. On dawał mi wskazówki – mówi Dariusz. W pracowni aktualnie produkowane są anioły, wcześniej na topie był Pinokio. Nad wszystkim czuwa Andrzej Błaszczuk. – Prowadzę zajęcia od ośmiu lat. Panowie lubią robić to, co już znane. Nie szukają częstych zmian. Tak też pracujemy. Ćwiczymy jakiś temat wielokrotnie i ciągle poprawiamy. Trzeba trochę czasu, żeby przejść z jednego etapu do drugiego, ale ciągle idzie się do przodu.

    Też możesz pomóc

    W tym roku dochód z wenty przeznaczony będzie na generalny remont, który po 10 latach funkcjonowania warsztatów jest niezbędny. A marzeniem pani kierownik jest zagospodarowanie piwnicy, co wymaga również ogromnych pieniędzy. Podopieczni już malują i rzeźbią fanty dla uczestników spotkania w olsztyńskiej filharmonii. Przed wyjazdem do Olsztyna będą również lepić pierogi, aby poczęstować wszystkich. I, oczywiście, zapraszają, tak z serca, licząc na życzliwość i hojność.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół