• facebook
  • rss
  • My się nie starzejemy

    rą występuje do dziś. – Jubileuszow

    |

    Posłaniec Warmiński 07/2017

    dodane 16.02.2017 00:00

    – To wspaniałe, że ludzie przychodzą nie tylko nas posłuchać, ale także naprawdę usłyszeć, o czym śpiewamy – mówi Sylwia Młodzian.

    Jeden z najbardziej popularnych olsztyńskich zespołów – chór „Tęcza” – świętuje w tym roku 50 lat swojej działalności.

    Nasz chór coś znaczy

    Amatorski chór rozpoczął działalność w 1967 r. jako zespół wokalno-muzyczny pod nazwą „Volarex”. Inicjatorem jego powstania był Stanisław Floryan, prezes Wielobranżowej Spółdzielni Inwalidów „Pewność” w Olsztynie, a założycielką i wieloletnią kierowniczką – Janina Stankiewicz. Po dwóch latach działalności chór przyjął nazwę „Tęcza”, pod któ y rok rozpoczęliśmy w styczniu występem na olsztyńskim zamku. Przed nami cały cykl koncertów, z których najbliższy odbędzie się już 25 lutego w Instytucie Kultury Chrześcijańskiej im. Jana Pawła II w Olsztynie – zapowiada Leszek Biłas, prezes Stowarzyszenia Chór Tęcza im. Janiny Stankiewicz, które zostało założone w 2010 roku. – Nasz jubileusz objął honorowym patronatem prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz i właśnie w ratuszu odbędzie się w czerwcu nasz koncert galowy z okazji 50. rocznicy utworzenia zespołu. Obecnie „Tęcza” liczy 17 członków. – Jak po nas popatrzeć, to wszyscy są uśmiechnięci, zadowoleni. O to właśnie w życiu chodzi, to taka nasza muzyczna rodzina – dodaje Leszek Biłas. Chór od 2007 r. działa przy Osiedlowym Domu Kultury „Alternatywa” w Olsztynie. – To był mocno kłopotliwy czas dla zespołu – wspomina Jerzy Bogdan, kierownik artystyczny. – Stracił wówczas sponsora i przez kilka lat nie miał gdzie ćwiczyć. Panie z chóru jednak się nie poddawały, szukały nowego miejsca i tak trafiły do „Alternatywy”. Ja wówczas pracowałem tu jako instruktor muzyki, uczyłem gry na różnych instrumentach, prowadziłem różne zespoły wokalne. Kierowniczka zaproponowała mi, żebym zajął się również chórem. Od tamtego czasu minęło już 10 lat, kierownik artystyczny świętuje dziś także swój własny jubileusz. – Nasz chór w Olsztynie coś znaczy – mówi z dumą Jerzy Bogdan, chociaż przyznaje, że do zadania prowadzenia zespołu podchodził z pewnymi wątpliwościami. – Chór był znany w mieście, ja również go znałem, ale nigdy nie spodziewałem, że przyjdzie mi go poprowadzić. Zastanawiałem się, czy uda nam się razem uzyskać dobre efekty, bo – jako, że jest to chór seniorów – aparat wykonawczy jest już zaawansowany. Ze zdumieniem jednak stwierdziłem, że z zespołem można osiągnąć naprawdę dużo... nadspodziewanie dużo. Już na samym początku zauważyłem, że członkowie chóru bardzo starają się sprostać wyzwaniom, jakie przed nimi stawiam. Po tylu latach wspólnej pracy, Jerzy Bogdan widzi, że chórzyści już znają jego system nauczania, prowadzenie zespołu i wiedzą dokładnie – bez zbędnego tłumaczenia – jakie efekty chciałby uzyskać. – Wyrabiają swój smak muzyczno-artystyczny – podkreśla kierownik.

    Śpiewanie przy kawie

    W repertuarze chóru są pieśni operowe, sakralne, regionalne, patriotyczne i popularne. Zespół najczęściej występuje podczas uroczystości lokalnych, bierze udział w konkursach i festiwalach. Otrzymał także odznakę „Zasłużonych dla Warmii i Mazur” oraz złotą honorową odznakę „Zasłużony dla Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów”. Na swoim koncie ma wyróżnienia i nagrody, których przez 50 lat działalności uzbierało się naprawdę sporo. – Zajmujemy często 1. i 2. miejsca na festiwalach i przeglądach, i to na takich, gdzie śpiewają nie tylko seniorzy. Cały czas pracujemy nad sobą – chór to nie jest tylko wykonywanie pieśni, ale i szkolenie głosu. Członkowie chóru ciągle się dokształcają, wiem, że niektóre panie potrafią spotkać się przy kawie i też razem pośpiewać – mówi z uśmiechem Jerzy Bogdan. – Mam znajomych z chórów Uniwersytetów Trzeciego Wieku i oni pytają, jak my to robimy, że ciągle gdzieś występujemy. Ja im mówię, że to dlatego, że mamy takiego zdolnego menedżera – śmieje się Alicja Lewicka. Leszek Biłas nie przypisuje jednak sobie całej załugi. – Faktycznie, występujemy często, ale wielka w tym rola Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która bardzo nam sprzyja, i gdyby nie jej pomoc, mielibyśmy duże problemy w naszej działalności – większość z nas jest już na emeryturze, a przecież za coś trzeba kupić stroje, sprzęt, sfinansować wyjazdy – wylicza solista. Dodaje, że chór nie tylko występuje w licznych konkursach, ale także nawiązuje współpracę z rodakami zza granicy. – To jest nasza pasja, by dzielić się śpiewem. Współpracujemy z Czerniachowskiem w obwodzie kaliningradzkim, występowaliśmy również w Ośrodku Caritas w Rybakach, kiedy przebywali tam uchodźcy. Mieliśmy też ogromne szczęście i niesamowity zaszczyt śpiewać w Wilnie w Ostrej Bramie podczas Mszy św. Nie każdy może się tym pochwalić – podkreśla Leszek Biłas. W planach „Tęcza” ma kolejne podróże zagraniczne. – Na pewno będzie łatwiej, jeśli uda się kupić busa, o co się staramy – dodaje menedżer zespołu.

    Nie patrzeć w PESEL

    W chórze „Tęcza”, jak w każdym innym zespole, szukają nowych członków. – My się nie starzejemy – zachęca Alicja Lewicka. Sama w chórze śpiewa już prawie 20 lat. – Człowiek staje się młodszy, naprawdę! Już samo to, że spotykamy się dwa czy trzy razy w tygodniu i że musimy się uczyć tekstów na pamięć. bardzo pomaga w utrzymaniu odpowiedniej percepcji – tłumaczy śpiewaczka. Dodaje, że sam śpiew daje ogromną dawkę radości w życiu. – To, że możemy występować, możemy dawać ludziom radość i widzieć, jak oni reagują na nasz śpiew, jest dla nas niezwykle istotne. Wszystkim naszym występom towarzyszą duże emocje, a człowiek wraca do domu jak na skrzydłach – lżejszy jakby i bardzo szczęśliwy – opowiada pani Alicja. – To wielka pasja. Na pewno bardzo motywuje nas każdy kolejny występ – kiedy widzimy, jak nasz śpiew wzbudza emocje u odbiorców, widzimy wzruszenie, czasem łzy, ktoś wyciąga chusteczkę... to dla nas bardzo ważne, motywujące i daje ogromną satysfakcję, że poprzez śpiew udało się do kogoś dotrzeć, coś przekazać, głęboko dotknąć ich serca – mówi Sylwia Młodzian. – Pamiętam, jak po jednym z koncertów jedna pani przyszła i cała we łzach powiedziała, że dopiero po naszym wykonaniu naprawdę zrozumiała, o co chodzi w tej pieśni, w tej modlitwie. To jest wspaniałe, kiedy po występie ludzie nam mówią, że coś ich wzruszyło, było dla nich ważne. To bardzo budujące, że ludzie naprawdę słyszą o czym śpiewamy – zaznacza pani Sylwia. – My też dzięki temu śpiewowi jesteśmy weselsi, na pewno nie tetryczejemy. Niektórzy nic nie robią, tylko siedzą w domu przed telewizorem – przecież to zwariować można! Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Nie ma sensu patrzeć na PESEL, najważniejsze, jak się człowiek czuje, słuchać, co mu w duszy głęboko gra i iść za tym. Nam tu wszystkim wszystko pięknie gra – dodaje Alicja Lewicka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół