• facebook
  • rss
  • "Boże zmiłowanie bliskie"

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 07/2017

    dodane 16.02.2017 00:00

    Maryja objawiła się na klonie. Mało, kto wie, że niedaleko był też drugi klon...

    W tym roku obchodzimy niezwykły jubileusz – 140. rocznicę objawień Maryi w Gietrzwałdzie oraz 50. rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Mimo to przed nami ciągle wiele do odkrycia...

    Przybywają ludzie oświeceni

    W miejscu objawień Matki Boskiej – tam, gdzie stał klon, na którym się pojawiła – stoi kapliczka. Z zachowanych kawałków drewna został zrobiony krzyż. Mało kto jednak wie, że w Gietrzwałdzie na kościelnym placu stał również drugi klon, nazywany – w odróżnieniu od Klonu Objawienia – Klonem Różańcowym. Jak bowiem donosił we wrześniu 1877 r. „Goniec Wielkopolski”, Różaniec odmawiany był w dwóch miejscach: „albo pod samym uprzywilejowanym Klonem Objawienia, albo pod drugim klonem, stojącym na cmentarzu kościelnym naprzeciwko drzwi prowadzących do zakrystyji”.

    – Tego klonu również już nie ma. Prawdopodobnie został zniszczony przez silne wiatry – tłumaczy ks. Krzysztof Bielawny. – W czasie odmawiania Różańca panowała idealna cisza, zaś przed rozpoczęciem modlitwy jeden z duchownych instruował wiernych, jak mają się zachowywać w czasie nabożeństwa. W artykule zaznaczono także, że ludności niemieckojęzycznej było niewiele, byli przede wszystkim Polacy, choć na plebanii wielu duchownych rozmawiało tylko po niemiecku. W relacjach „Gońca Wielkopolskiego” z 1877 r. możemy również przeczytać m.in. o tym, że do Gietrzwałdu przybywają nie tylko ludzie prości, ale również „liczni ludzie oświeceni i wykształceni z rozumem w głowie i pokorą i pobożnością w sercu – ale nie z zapatrywaniami liberalnymi”.

    Skąd ten święty Jan?

    Pierwsza publikacja na łamach „Gońca Wielkopolskiego” ukazała się w sierpniu 1877 roku. Autor korespondencji przywołał trudną sytuację Kościoła rzymskokatolickiego w Prusach w dobie kulturkampfu, a także szyderstwa na łamach prasy niemieckojęzycznej z objawień w Lourdes czy La Salette. Jednak niebo nie kazało długo na siebie czekać i na ziemi niemieckiej Maryja przemówiła do uciemiężonej ludności. Tak było w Marpingen i tak jest w Gietrzwałdzie. „(…) Tam z Marpingen odgłos nowych łask Najświętszej Panny płynie do nieszczęśliwej Francyi, tu z Gietrzwałdu, wioski na wskroś polskiej, leją się nowe skarby i nowe pociechy do tak okrutnie ciemiężonej Kongresówki i Litwy. Czyż to nie cuda Opatrzności? Czy to nie nowe dowody, że Boże zmiłowanie blizkie?”.

    – W prasie niemieckojęzycznej publikowano artykuły ośmieszające wydarzenia gietrzwałdzkie, ks. proboszcza A. Weichsla czy wizjonerki. Niestety, podobne informacje ukazywały się również w prasie w Polsce – podaje ks. Bielawny i tłumaczy to tym, że redaktorzy niejednokrotnie okazywali się zbyt mało krytyczni wobec swoich kolegów z innych czasopism i pozwalali na przedruk artykułów z innych gazet. Tak było m.in. na łamach „Gońca Wielkopolskiego” z 1877 r. z artykułem „Święty Jan Ewangelista w Gietrzwałdzie”, gdzie podano m.in. fałszywe informacje, jakoby ks. Weichsel miał mieć objawienie św. Jana Ewangelisty.

    – To tylko jeden przykład informacji, jakie pojawiały się, by wprowadzać zamęt wśród katolików i ośmieszać objawienia w Gietrzwałdzie. Po kilku tygodniach ukazało się sprostowanie, w którym wytłumaczono, że był to jedynie przedruk publikacji, jaka ukazała się w „Germanii”, ale szkody propagandowe i tak były duże. Na pewno takie działania spowodowały, że wielu ludzi miało wątpliwości, co do objawień, również wśród duchowieństwa – podkreśla ks. Bielawny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół