• facebook
  • rss
  • To była rewolucja

    dodane 16.02.2017 00:00

    – Byłem zaszokowany, kiedy zobaczyłem, że w normalnym szpitalu pacjenci nie otrzymują posiłków – mówi o. Wiesław Dudar SVD, dyrektor Referatu Misyjnego Księży Werbistów w Pieniężnie.

    Krzysztof Kozłowski: Współpracownicy misyjni werbistów – kim oni są?

    O. Wiesław Dudar SVD: Od początku istnienia naszego zgromadzenia były przy nas osoby, którym misje są bliskie. One pragną dzielić się swoją wiarą i rozumieją potrzebę tego dzielenia z innymi ludźmi, nawet tymi, którzy zamieszkują odległe kontynenty. Misjonarz może poświęcić ludziom, wśród których pracuje, swoje życie i czas, dzieląc się wiarą, ale wsparcie materialne dla nich jest równie ważne. Może podzielić się tylko tym, co dostanie od innych. Sam przecież niczego nie posiada. I taka jest misja współpracowników, by oprócz modlitwy również materialnie wspierali misyjne dzieło Kościoła. Jednak by istniała wspólnota, potrzebne są spotkania. I takie będzie miało miejsce w Olsztynie.

    Pracy misjonarza towarzyszy dzielenie się rzeczami materialnymi. To ważny element towarzyszenia potrzebującym.

    W ubogich krajach afrykańskich i nie tylko prowadzimy szpitale misyjne, centra rekolekcyjne, szkoły z internatem. Przy okazji, kiedy wysyłamy kontener ze sprzętem medycznym lub innym wyposażeniem, dokładamy prześcieradła, ręczniki, środki higieny. To jest pomoc, w którą może zaangażować się nawet ktoś, kto niewiele posiada. To jest czasem prosty gest, ale trzeba mieć świadomość, że dla potrzebującego człowieka to wielki dar. Dzięki temu nasze placówki katolickie skupione są na człowieku. Mam doświadczenie pracy misyjnej z Papui-Nowej Gwinei. Byłem zaszokowany, kiedy zobaczyłem, że w normalnym szpitalu pacjenci nie otrzymują posiłków. Tak długo, jak chory był w szpitalu, ktoś z jego rodziny przebywał pod szpitalem, przygotowywał posiłki, prał. A w katolickim szpitalu zawsze podawano ciepły posiłek. To była rewolucja. Ludzie do szpitala muszą czasem iść nawet 150 km, przez dżunglę, góry. To ile rzeczy przyniosą? Także nawet ofiarowane mydło to dla nich wielki gest miłosierdzia. Nam zależy na tym, by ci ludzie mogli chorować i wracać do zdrowia w godnych warunkach. Każdy z nas by tego chciał.

    Przy okazji spotkania w Olsztynie będą zbierane rzeczy dla szpitala św. Łukasza w Kifangondo.

    To placówka na przedmieściach Luandy, stolicy Angoli. Szpital, który założył polski werbista o. Andrzej Fecko SVD. To często ostatnie miejsce, gdzie ludzie mogą znaleźć pomoc i ratunek. Przez wiele lat wspomagamy tę placówkę, zaopatrując ją w sprzęt medyczny, medykamenty, środki opatrunkowe. Trzeba pamiętać, że najważniejsze jest głoszenie Dobrej Nowiny, ale ono musi iść w parze z uczynkami miłosierdzia. Bo bez uczynków wiara jest martwa. Chociaż trzeba mieć świadomość, że nie chodzi o kupowanie nowych chrześcijan.

    Spotkanie

    Współpracowników Misyjnych Zgromadzenia Słowa Bożego odbędzie się 25 lutego (sobota) w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu w Olsztynie-Kortowie. 9.00 – Różaniec misyjny; 10.00 –  spotkanie z misjonarzem połączone z emisją filmu „Misja: Boliwia” o pracy o. Piotra Nawrota SVD w Boliwii; 12.00 – Msza św. w intencji misji i o dar nowych powołań misyjnych. Po Eucharystii wspólna agape; 15.00 – zakończenie spotkania Koronką do Miłosierdzia Bożego w intencji powołań misyjnych. Na spotkanie można przynieść środki czystości i higieny osobistej oraz materiały opatrunkowe w oryginalnych opakowaniach dla szpitala św. Łukasza w Kifangondo w Angoli. Zbierane będą również prześcieradła, koce i ręczniki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół