• facebook
  • rss
  • Relikwia bez podpisu

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 10/2017

    dodane 09.03.2017 00:00

    – Kiedy się czytało jego książki, to była czysta teologia, połączona z doświadczeniem praktyka. Kiedy się go jednak słuchało podczas Mszy św. lub w namiocie spotkania, to było nie do przełknięcia, ale do przespania – mówi ks. Pietkiewicz.

    Trzydziesta rocznica śmierci ks. Franciszka Blachnickiego zachęca do rozmyślań o nim i Ruchu Światło–Życie w archidiecezji warmińskiej. Nikt jeszcze nie spisał historii warmińskiej oazy i wspomnień z dawnych czasów. Zachowały się one jedynie w pamięci uczestników tamtych wydarzeń.

    Przemienieni ministranci

    – Można powiedzieć, że w różnych miejscach na terenie ówczesnej diecezji warmińskiej powstawały pierwsze wspólnoty Ruchu Światło–Życie. Księżmi związanymi na początku z tym dziełem byli: o. Hubert Lupa SVD w Ornecie, ks. Bronisław Trzciński w Elblągu i ks. Józef Wysocki w Olsztynie. Była jeszcze wspólnota w Ostródzie, do której jako młodzieniec należał ks. Karbowski. Ja zakładałem oazę w Piszu w roku 1974 – mówi ks. Stanisław Borowiecki, zaangażowany w prowadzenie wspólnot oazowych od wielu lat. Kapłan przypomina sobie także, że materiały z Krościenka sprowadzał ks. Bronisław Siekierski, ówczesny wikariusz w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie. Nie było to proste, bo broszury drukowane były w drugim obiegu, co uniemożliwiało wysyłanie ich pocztą. Pierwszym moderatorem Ruchu Światło–Życie w archidiecezji warmińskiej był ks. Bronisław Trzciński, po nim zaś sprawował tę funkcję ks. Bronisław Siekierski. Wśród pierwszych uczestników rekolekcji organizowanych przez ks. Blachnickiego był ks. Stanisław Pietkiewicz, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynku. Jego wspomnienia odzwierciedlają atmosferę, jaka towarzyszyła powstawaniu pierwszych wspólnot oazowych w diecezji warmińskiej. Trzeba jednak pamiętać, że granice ówczesnej diecezji były inne od tych dzisiejszych. Pod jurysdykcją ordynariusza warmińskiego znajdowały się Olsztyn, Elbląg i Ełk. – Kiedy byłem ministrantem, nasz opiekun organizował nam różne wyjazdy. Były to obozy ministranckie i nieraz krótsze wypady. Mieszkałem wtedy w Malborku. W roku 1969 czterech starszych ministrantów pojechało do Krościenka, a ja byłem wśród nich. Wikariusz dowiedział się, że ks. Blachnicki organizuje rekolekcje i wysłał nas – mówi ks. Pietkiewicz. Nie istniała w tym czasie żadna struktura diecezjalna ruchu oazowego. Na miejscu okazało się, że były to dopiero drugie ogólnopolskie rekolekcje tego typu. Wcześniej były one organizowane jedynie w diecezji katowickiej. – Uczestników z całej Polski było ok. 30. Stanowiliśmy grupę chłopców, a była jeszcze grupa dziewcząt oraz księża, którzy mieli oddzielne rekolekcje. Mieszkaliśmy wtedy przy kościele Dobrego Pasterza, na zapleczu. Na Mszy św. w kościele zbierało się może 150 osób. Były to dosłownie początki – wspomina warmiński kapłan. Przeżyte rekolekcje tak mocno dotknęły młodych, że, po powrocie do domu postanowili spotykać się na wspólnym czytaniu Pisma Świętego. – a było ich tylko czterech. – W Krościenku spotkaliśmy się z nową formą praktyk religijnych – z kręgiem biblijnym. To nas bardzo zainteresowało. Oczywiście, spotkania odbywały się po zbiórkach ministrantów, niejako dodatkowo – mówi ks. Stanisław.

    Na pierwszej linii frontu

    Nowe doświadczenie zaowocowało wyjazdami na kolejne rekolekcje. Zauważył to ks. Blachnicki, który rozpoznawał tzw. grupę malborską. – Utkwiliśmy mu w pamięci. Przecież potem, przez wiele lat, spotykaliśmy się w różnych sytuacjach. Na początku nie miałem bezpośredniego kontaktu z ks. Franciszkiem. Dopiero potem wydarzyło się coś, co do dziś traktuję jako swego rodzaju relikwię – mówi olsztynecki proboszcz. Z czasem na rekolekcje oazowe zaczęli jeździć także bracia młodego Stanisława. W roku, w którym skończył technikum i zdał maturę, ministranci z Malborka wybrali się podczas wakacji na obóz, ale nie do Krościenka. Stanisław postanowił w tym czasie wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum” w Olsztynie. – Nie pojechałem na oazę, ale był tam mój brat. Przy jakiejś okazji ks. Blachnicki zapytał go o mnie. Brat odpowiedział, że wybieram się do seminarium. Wtedy ks. Blachnicki przesłał mi przez brata książkę „Mała liturgia godzin”, która była jeszcze w języku łacińskim. Mogę dziś tylko żałować, że nie wpisał dedykacji. Przechowuję ten modlitewnik i patrzę na niego jak na relikwię – mówi ks. Pietkiewicz. Warmińscy ministranci, dzięki uczestnictwu w oazowych rekolekcjach, przeżyli na własnej skórze historyczny moment wprowadzania w Polsce reformy liturgicznej. W roku 1969 odbywało się to stopniowo i fragmentarycznie. Na początku czytano w języku polskim czytania i odmawiano „Ojcze nasz”, modlitwa eucharystyczna była natomiast jeszcze łacińska. – W Krościenku cała liturgia była już w języku polskim i w takiej formie, jaka obowiązuje dziś. Wszystko opracowane wzorcowo. Ksiądz Blachnicki był przecież pastoralistą. Pomagał mu ks. Hartlieb z diecezji poznańskiej, który był liturgistą praktykiem. U nich w liturgii musiało wszystko grać. Grupy, które miały dyżury liturgiczne, były ćwiczone do skutku. Po Mszy św., na gorąco, ks. Blachnicki zwracał uwagę na to, co było jeszcze nieprawidłowo wykonane – uśmiecha się ks. Stanisław. Młodzi z Malborka nie mogli na początku wykorzystać swoich liturgicznych zdolności w parafii, bo obowiązywał jeszcze stary ryt. Jednak w roku 1970, kiedy weszła w życie oficjalnie reforma liturgiczna, stanęli na pierwszej linii frontu. – Byliśmy wtedy szefami. Ustawiliśmy pozostałych ministrantów i uczyliśmy służby od nowa. Zresztą wszyscy wtedy uczyli się nowej liturgii. Ta nowa szkoła odbywała się poprzez komentarze na początku i podczas Mszy św. Nasza czwórka była w parafii, żeby to prowadzić – wspomina warmiński kapłan.

    Boża nuda

    Grono młodych z Malborka, którzy brali udział w rekolekcjach Ruchu Światło–Życie, nieustannie się powiększało. Pierwsza oficjalna wspólnota oazowa w tym mieście powstała w roku 1973. Księża wikariusze nie uczestniczyli wtedy w formacji, więc bardziej towarzyszyli niż prowadzili. – Po pewnym czasie grupa przeniosła się do innej parafii, do Matki Bożej. I tu ciekawostka. Jednym z księży, którzy interesowali się nową formacją, był neoprezbiter ks. Jacek Jezierski – dziś ordynariusz diecezji elbląskiej – mówi ks. Stanisław. Kapłan pamięta, że w roku 1972, podczas rekolekcji w Krościenku, pojawiła się informacja o uczestnikach z Olsztyna i Ostródy. W tym samym roku powstała struktura oazowa w diecezji warmińskiej. Olsztynecki proboszcz prowadził przez wiele lat rekolekcje oazowe i uczestniczył w Ruchu Światło–Życie. – To był piękny czas. Bardzo intensywnych i głębokich przeżyć. Były też momenty, kiedy SB próbowało się do nas dobrać. Pewnego razu podczas rekolekcji pewni panowie chcieli mnie nastraszyć. Powiedzieli, że mnie znają i informację o mojej działalności prześlą do mojego miejsca zamieszkania. Nie było to coś nadzwyczajnego, bo na spotkaniach odpowiedzialnych ks. Blachnicki zwracał uwagę, żeby być świadomym, iż jesteśmy w kręgu zainteresowania odpowiednich służb. Prosił też o ostrożność w kontaktach z tymi ludźmi – wyjaśnia ks. Stanisław. Warmiński kapłan został po pewnym czasie wysłany na studia specjalistyczne z pedagogiki na KUL. Tam też przeżył pewną sytuację związaną z ks. Franciszkiem. Wpadli na siebie na uniwersyte- ckim korytarzu i umówili się na spotkanie. Był to rok 1981. Ksiądz Blachnicki prosił, żeby warmiński student przyszedł do niego po 15 grudnia. Sytuacja jednak się skomplikowała, bo ks. Franciszek wyjechał do Niemiec, a w tym yczasie wprowadzono w Polsce stan wojenny. Spotkania nie było. Powrotu do ojczyzny też nie było. Jak ks. Stanisław zapamiętał ojca ruchu oazowego w Polsce? – Kiedy się czytało jego książki, to była czysta teologia, połączona z doświadczeniem praktyka. Kiedy się go jednak słuchało podczas Mszy św. lub w namiocie spotkania, to było nie do przełknięcia, ale do przespania – śmieje się kapłan z Olsztynka.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół