• facebook
  • rss
  • In vitro z kasy miasta?

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    Radni Nowoczesnej chcą opracowania i wdrożenia w życie programu refundującego procedurę zapłodnienia pozaustrojowego.

    Podczas tworzenia projektu budżetu miejskiego na 2017 r. Komisja Zdrowia, Opieki Społecznej i Polityki Socjalnej Rady Miasta Olsztyn wnioskowała, by przeznaczyć 50 tys. zł na finansowanie in vitro dla pięciu par. Wniosek ten jednak nie znalazł poparcia wśród radnych. Mirosław Pampuch, poseł Nowoczesnej, deklarował wówczas, że „podejmuje starania w sprawie uruchomienia programu in vitro dla mieszkańców Olsztyna”.

    21 lutego do rady miasta wpłynął projekt uchwały „Olsztyński program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego in vitro”. Tę inicjatywę uchwałodawczą, którą firmuje radny Tomasz Głażewski (Nowoczesna), poparli także radni Krzysztof Kacprzycki, Nelly Antosz, Maja Antosik, Krystyna Flis i Monika Rogińska-Stanulewicz.

    W uzasadnieniu czytamy, że partia Nowoczesna Ryszarda Petru w Olsztynie proponuje radzie zobowiązanie prezydenta miasta do opracowania i realizacji programu polityki zdrowotnej „Olsztyński program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego in vitro”. Powołując się na Światową Organizację Zdrowia, autor uzasadnienia stwierdza, że „niepłodność jest chorobą, a z uwagi na jej zasięg nazywaną nawet chorobą społeczną, której specyfika polega na tym, że jest to choroba dwojga ludzi i tylko urodzenie dziecka ją leczy”. Ponadto informuje, że „projekt ten może uwzględnić dofinansowanie leczenia zarówno dla par korzystających ze standardowych procedur, jak i tych podchodzących do programów z zastosowaniem dawstwa gamet oraz adopcji zarodka”.

    W zakończeniu uzasadnienia Tomasz Głażewski pisze: „Powszechne są wciąż funkcjonujące mity, że państwa polskiego nie stać na udział w kosztach leczenia niepłodności, że niepłodność nie jest chorobą, że zbyt dużo pacjentów chce refundacji leczenia. Równolegle jednak społeczeństwo ponosi konsekwencje finansowe leczenia chorób występujących na żądanie: raka i chorób serca u palaczy tytoniu, AIDS u narkomanów, czy choroby wątroby i serca u alkoholików. Dlaczego więc nie refundować kosztów procedur, które dadzą osobom dotkniętym niezamierzoną bezdzietnością szansę przeżycia radości macierzyństwa?”.

    – To, czy uchwała zostanie podjęta, zależy od radnych. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że muszą być spełnione istotne warunki. Program, o którym mowa w uchwale, musi zostać przygotowany oraz trzeba określić jego finansowanie. Na tę chwilę nie ma ani jednego, ani drugiego – komentuje prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz.


    To nie leczenie

    ks. prof. dr hab. Marian Machinek, członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN, przewodniczący Stowarzyszenia Teologów Moralistów, kierownik Zakładu Teologii Moralnej UWM w Olsztynie

    – Argumentacja projektu koncentruje się wokół niepłodności rozumianej jako choroba (podczas gdy należało by powiedzieć – dysfunkcja), a sam projekt ma być realizacją ustawowych zadań Rady Miasta w zakresie ochrony zdrowia. Nie ulega wątpliwości, że dysfunkcja, jaką jest niepłodność, jest związana z osobistym cierpieniem, którego nikt nie zamierza bagatelizować. Zapłodnienie in vitro nie jest tu jednak procedurą leczącą, usuwającą dysfunkcję, ale co najwyżej pozwalającą zrealizować własne zamierzenia prokreacyjne. Nie jest więc w żaden sposób elementem ochrony zdrowia, ale co najwyżej środkiem pozwalającym mieszkańcom miasta realizować swoje życiowe plany. Cały projekt i uzasadnienie w ogóle nie odnoszą się do sedna kontrowersji wokół in vitro, jakim jest status ludzkiego embrionu. Mowa jest jedynie o wystandaryzowanych procedurach medycznych, ale projektodawcy nie wspominają o niskiej statystycznej skuteczności zapłodnienia in vitro, która średnio nie przekracza 30 proc., a ze wzrastającym wiekiem kobiety drastycznie spada. Realizacja programu byłaby zatem związana z wytwarzaniem wielu embrionów – istot ludzkich w pierwszej fazie ich istnienia, ich zamrażaniem, przekazywaniem innym parom (uzasadnienie przewiduje adopcję embrionów). Ostatecznie ceną za realizację planów prokreacyjnych będą dziesiątki, setki embrionów traktowanych jak produkty przemysłowe, a ostatecznie skazanych na śmierć lub unicestwianych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół