• facebook
  • rss
  • Wiara to taki hamulec

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 12/2017

    dodane 23.03.2017 00:00

    – W moim przypadku było jak w Ewangelii: „Na początku było Słowo...” – mówi Marcin Kaczmarczyk.

    Ma 32 lata, pracuje jako przedstawiciel handlowy, wiedzie mu się w pracy, a przy tym ma już na koncie cztery książki – wszystkie o Bogu i Jego słowie, które przekazał nam w Piśmie Świętym. Niedawno ukazały się jego „Biblia nie gryzie, czyli jak Słowo Boże zmienia życie” oraz powieść „Strażnicy raju”.

    Książka, która wymaga działania

    – „Biblia nie gryzie” jest po części kontynuacją „Charyzmatyka z Nazaretu”, a obie książki są konsekwencją modlitwy lectio divina. Stwierdziłem, że skoro kilka zdań, czasem nawet słów ma zdolność przewartościowania całego życia, może coś prawdziwie zmienić, to warto pójść krok dalej – tłumaczy Marcin Kaczmarczyk.

    I tak o ile „Charyzmatyk z Nazaretu” opierał się tylko na Ewangelii wg św. Marka, o tyle „Biblia nie gryzie” obejmuje już całe Pismo Święte. – Któregoś wieczoru wziąłem Biblię, otworzyłem i zacząłem czytać, księga po księdze, wszystko z komentarzami, interpretacjami itp. Pozwoliło mi to dostrzec rzeczy, których do tej pory nie widziałem... A może widziałem, ale skupiałem się na innych aspektach tych samych historii? Przestałem się zastanawiać, czy Ewa zerwała jabłko, czy granat, a zacząłem myśleć więcej o tym, co się działo wokół, dlaczego to zrobiła, co było dalej... – tłumaczy autor.

    W książce „Biblia nie gryzie” wyjątkowa jest też aktywizacja czytelnika. – To praktycznie przełożenie poszczególnych ksiąg na życie – moje życie, twoje życie. Jestem przekonany, że każdy podczas lektury znajdzie w niej jakiś element swojego życia. Na pewno można uzyskać odpowiedzi na swoje pytania, dlatego czytając, trzeba będzie wykonać pewne kroki, zadania. Wymaga to od czytelnika aktywności, oczywiście, przymusu nie ma, można te zadania sobie odpuścić, ale myślę, że warto – jeśli podejdzie się do tego na poważnie, można z lektury wyciągnąć coś pożytecznego dla siebie na co dzień – zachęca Marcin.

    Ktoś mi podał słowo

    Kiedy skończył pisać książkę „Biblia nie gryzie”, zainspirowany m.in. prorokami ze Starego Testamentu zaczął pisać powieść „Strażnicy raju”. To historia o Dawidzie, chłopaku z Olsztyna, który szuka czegoś w życiu i przenosi się w świat, gdzie znajdzie odpowiedź na swoje pytania, będzie musiał też wybierać między dobrem a złem. – „Strażnicy raju” to historia o budowaniu relacji z Bogiem, takiej autentycznej, kiedy nie tylko siedzimy i kiwamy głową, ale która ma w sobie bunt, pytania; kiedy czasami robi się trzy kroki do tyłu, by zrobić wreszcie krok do przodu. Pokazuje również, jak ważni są inni udzie, których spotykamy na swojej drodze – mówi autor.

    Przyznaje, że książki to wynik jego nawrócenia. – Nie było to nic spektakularnego – po prostu modlitwa, Pismo Święte, znowu modlitwa. W zasadzie to trochę nudne to moje nawrócenie – śmieje się Marcin. – Zaczęło się od słowa, tak jak w Ewangelii: „Na początku było Słowo...”. U mnie też się od tego zaczęło, że ktoś mi podał słowo w takiej formie, którą przyjąłem, i za tym słowem poszedłem. I ja też staram się wykorzystywać słowa, by przyciągać innych – tłumaczy M. Kaczmarczyk.

    Przyznaje, że na pewno wiara i wartości pomagają mu też w pracy. – Wiara to taki hamulec, żeby nie naginać w pewnych sytuacjach prawdy czy rzeczywistości. Może właśnie dlatego pracuję od 5 lat w jednej firmie i mam dobre wyniki – bo gdy przychodzę do ludzi, nie kłamię, nie udaję, mówię szczerze, co mam – śmieje się Marcin. Dodaje też, że czasem zdarza się, iż ktoś zapyta, co to za bransoletka, którą ma na ręku. – Odpowiadam, że to różaniec. I zaczynamy rozmawiać... – mówi Marcin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół