• facebook
  • rss
  • Potrzebujemy takich znaków

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 12/2017

    dodane 23.03.2017 00:00

    – Tego nie da się zagrać bez emocji, bez przeżywania tego wszystkiego w środku – mówi Krzysztof Żak, odtwórca roli Jezusa.

    Znamy tę historię wszyscy – słuchamy o niej, czytamy, ale największe emocje budzi w nas, kiedy ją oglądamy. Mel Gibson w „Pasji” nie wymyślił przecież niczego nowego, a mimo to w prawie każdym widzu zostawiła ona niezwykle mocne i bardzo wyraźne przeżycia, o których długo się nie zapomina. Podobnie jest z misteriami Męki Pańskiej, które organizowane są w coraz większej liczbie miast na Warmii i Mazurach – chodzi o to, by pokazać znaną wszystkim historię, ale w taki sposób, by serce poczuło ją na nowo.

    Nie tylko aktorzy

    Misterium Męki Pańskiej w Reszlu organizują Miejski Ośrodek Kultury oraz parafia Świętych Apostołów Piotra i Pawła. – To będzie pierwsze takie wydarzenie w naszym mieście. Sama uczestniczyłam wiele razy w misterium, jakie odbywa się w Węgoju i za każdym razem zastanawiałam się, dlaczego u nas czegoś takiego nie ma – mówi Beata Kilanowska, organizatorka.

    Postanowiła w końcu myśli zamienić w czyn i zorganizować inscenizację również w Reszlu. Wspomina, że do Węgoja starała się każdego roku zabierać jak najwięcej osób, żeby każdy mógł na własne oczy przekonać się, jak takie misterium może wyglądać. – Prawie wszyscy stamtąd biorą teraz udział w naszym misterium. Tak że to nie był tylko mój wymysł, ale też potrzeba naprawdę wielu ludzi – skoro tyle osób poszło za tym pomysłem, angażują się, pomagają, jak mogą, to znaczy, że warto coś takiego robić – mówi B. Kilanowska.

    W przygotowania włączyło się ok. 130 osób. Nie tylko aktorów. – W zasadzie drzwi się u nas nie zamykają, mnóstwo ludzi chce pomóc, a trzeba przyznać, że pracy jest naprawdę dużo – przygotowanie scenografii, strojów, napisanie rozważań; jedni przynoszą to, drudzy tamto, każdy chce dać jakąś cząstkę siebie, żeby to misterium nie tylko się odbyło, ale stało na naprawdę wysokim poziomie – zaznacza organizatorka.

    Wszystkim zależy na tym, żeby żaden detal nie zepsuł przedstawienia Męki Pańskiej – stąd też specjalnie wybite na tę okazję srebrniki czy kielich sprowadzony z Kaliningradu, bo w całej okolicy nie można było znaleźć odpowiedniego. Już od pierwszej próby zwraca się uwagę na wszystkie współczesne szczegóły, który mogłyby zakłócić przekaz. – Stroje są świetne, ale pochodźcie w nich po domu, przyzwyczajcie się do nich. Chodzi o to, żebyście byli w nie ubrani, a nie przebrani. No i trzeba, oczywiście, pozdejmować wszelkie zegarki czy okulary – zwracał uwagę aktorom Artur Galicki, dyrektor MOK.

    Możemy się tylko domyślać

    Wszystkim zależy, by jak najlepiej przedstawić misterium Męki Pańskiej, by jak najgłębiej trafić do serc ludzkich. – Każdego roku, oczywiście w Wielki Piątek, odbywa się Droga Krzyżowa ulicami miasta, w tym roku również będzie, ale wielu osobom w czasie Triduum Paschalnego nie starcza czasu na wszystko – w Wielki Piątek przychodziły albo na liturgię, albo na Drogę Krzyżową ulicami Reszla. Chcemy przez to misterium pokazać prawdziwe przeżycia; dla wielu aktorów to też jest szukanie głębi świata, właśnie przez udział w misterium – tłumaczy Beata Kilanowska.

    Dodaje, że oprócz przygotowania aktorskiego potrzebne jest również przygotowanie duchowe. – W intencji wszystkich zaangażowanych zostanie odprawione jedno nabożeństwo Drogi Krzyżowej. To będą dla nas swojego rodzaju rekolekcje, by dobrze przygotować się również duchowo – podkreśla organizatorka.

    – Dla mnie, jako proboszcza, to ogromna satysfakcja, że tak wielu ludzi – w różnym wieku – rozumie mękę Jezusa i chcę ją wyrazić. To znakomita okazja, by dobrze wykorzystać talenty, przede wszystkim te aktorskie, jakie otrzymali. To dzielenie się z innymi, by pomóc każdemu głębiej przeżywać te niezwykłe wydarzenia. Kiedy Jezus umierał 2 tysiące lat temu, Jego drodze towarzyszyły różne znaki, szedł przez centrum miasta. My też będziemy szli przez ulice Reszla, a takie znaki zewnętrzne na pewno są pomocne w przeżywaniu wiary – podkreśla ks. kan. Krzysztof Bumbul, proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

    Organizatorzy przyznają, że nie jest to proste zadanie – przedstawić na nowo historię, którą wszyscy dobrze znają. – Każdy z nas ma inne wyobrażenie na temat wydarzeń z Jerozolimy. Możemy sobie pomagać obrazami, filmami, czytamy oczywiście Pismo Święte, ale do wielu rzeczy i tak musimy sami dochodzić, bo nie jest nigdzie napisane czy pokazane, co robiła Maryja podczas poszczególnych stacji drogi krzyżowej, gdzie stała, co mówiła; możemy się tylko domyślać... – mówi Beata Kilanowska.

    Łatwiej być tym złym?

    Krzysztof Żak, który wciela się w rolę Jezusa, przyznaje, że to niesamowite doświadczenie. – Przed chwilą zakończyliśmy pierwszą próbę, a mnie ciągle przechodzą ciarki – mówi aktor. – Kiedy pierwszy raz czytałem scenariusz, traktowałem to jako zwykły tekst, rolę do zagrania. Ale tego nie da się zagrać „na sucho”, nawet jeśli człowiek nie chce tego przeżywać, to same teksty, ciężar krzyża, atmosfera, ludzie wokół, to wszystko powoduje, że wiele rzeczy dzieje się w środku, jakby cała ta historia przechodziła przez człowieka. Tego po prostu nie da się nie przeżywać, emocje są ogromne.

    – Ludzka natura potrzebuje znaków. Gdyby nie Wielki Post, nie misterium, prawdę o niesłusznym skazaniu, męce i śmierci Boga szybko byśmy zapomnieli. Owszem, najważniejsze jest zmartwychwstanie, ale bez krzyża, bez ofiary nie byłoby zmartwychwstania. Przez krzyż do światła – per crucem ad lucem – podkreśla Mateusz Rutynowski, odtwórca roli Piłata.

    – Cały czas potrzebujemy przypominać sobie to wydarzenie sprzed 2 tysięcy lat, bo ono jest kluczowe dla nas, naszej wiary i życia. Wchodząc w dialog, który miał miejsce między arcykapłanami i ludem a Piłatem, między Piłatem a Chrystusem, odnajduję problem egzystencjalny zawarty w pytaniu Piłata; „Cóż to jest prawda?”. Tego szukam w tym misterium, prawdy o swojej wolności i faktu bycia dzieckiem Bożym. Poza tym mam taką refleksję, że łatwo przychodzi nam osądzać drugiego człowieka, którego nie rozumiemy, nie znamy, tak samo było z Panem Jezusem. Zdaje się, że sąd nad Bogiem był kulminacją pychy ludzkiej, stawiania siebie ponad Absolut, a refleksja przychodzi za późno. Tak jak u setnika, który po śmierci Chrystusa stwierdził, że rzeczywiście był On Synem Bożym – dodaje Mateusz.

    Każdy na swój sposób przeżywa graną przez siebie rolę. – Powiem szczerze, że chyba najprościej jest zagrać właśnie rolę tego najgorszego – mówi Arkadiusz Klimko, który w misterium wciela się w rolę Judasza. – Ten „zły” jest na scenie w lepszej sytuacji, bo jego zachowanie bardziej odzwierciedla ludzką naturę, dlatego, po aktorsku patrząc, jest łatwiej – podkreśla Arkadiusz. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół