• facebook
  • rss
  • Przyjeżdża facet do Olsztyna i...

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 13/2017

    dodane 30.03.2017 00:00

    Wygląda na to, że to w Olsztynie rozpoczęła się... pierwsza astronomiczna wiosna.

    Dowodem na to jest tablica znajdująca się w krużgankach zamku. Wprawdzie dziś jest niekompletna, ale dzięki temu bardziej tajemnicza. Tak jak jej wykonawca. Kto? Oczywiście – Mikołaj Kopernik.

    Dwa pierwsze rozdziały

    – W czasach PRL-u, kiedy rozpoczynał się na zamku rok kopernikowski, jeden z sekretarzy PZPR określił Kopernika mianem „szermierza haseł renesansu”. A Kopernik był po prostu synem epoki, w której się urodził – uśmiecha się dr Sebastian Mierzyński z Muzeum Warmii i Mazur. Kopernik miał ogromne szczęście, że żył w okresie poszukiwania odpowiedzi na ważne tematy związane z nauką. Do tego miał zapewniony byt, zostawszy kanonikiem kapituły warmińskiej dzięki swojemu wujowi, biskupowi warmińskiemu Łukaszowi Watzenrodemu. Mógł, oprócz spraw związanych z gospodarką i zarządzaniem włościami, zajmować się nauką. – Kopernik, studiując we Włoszech, trafił na kumulację wiedzy astronomicznej, zarówno starożytnej, późniejszej, wyniesionej od muzułmańskich astronomów, jak i jemu współczesnej. I z takim bagażem wiedzy, z innym spojrzeniem na świat, przyjechał na Warmię, do Olsztyna. Już wówczas miał zalążek swojej teorii. Cały czas prowadził badania i obserwacje. Właśnie w Olsztynie zaczął pisać swoje słynne dzieło „O obrotach sfer niebieskich”. Tu napisał dwa pierwsze rozdziały – mówi dr Mierzyński.

    Same zagadki

    Duża komnata zamkowa. Dziś stoją w niej eksponaty. Wciśnięte w grube mury okna wpuszczają do środka niewiele światła. – To pokój Kopernika, sypialnia i gabinet w jednym. Pracował tu najprawdopodobniej przed południem, kiedy do komnaty wpadało więcej światła. Pisał przy pulpicie. Cały czas nasi historycy poszukują miejsca, gdzie mogło stać łóżko Kopernika. Czy w tym narożniku? A może w drugim? – zastanawia się dr Mierzyński. Kiedy wychodzi się z pokoju astronoma na krużganki, nad wejściem widać tablicę. Na niej linie w różnych kolorach, cyfry arabskie i rzymskie. Jakieś litery, które tak naprawdę nie wiadomo, co znaczą. Wszystko na tynku, dziś niekompletnym. Kopernik przystąpił do jej zrobienia zaraz po przybyciu do Olsztyna (listopad 1516 r.). Wówczas krużganki nie miały okien, były otwarte, nieco inaczej wyglądały arkady. – Kopernikowi chodziło o wyznaczenie długości roku słonecznego. W tym celu wykonał gnomon. Najprostszym rozwiązaniem jest wbicie patyka w ziemię i obserwacja przesuwającego się cienia. Mógł taki eksperyment przeprowadzić na dziedzińcu zamku. Ale jak przypilnować, żeby ludzie mu tego patyka nie przesunęli? Może gnomon poziomy? Czyli tablica i wbity pręt, jak w zegarach słonecznych. Ale tu są krużganki. Wychodzi na to, że Kopernik wymyślił nowe urządzenie, gnomon refleksyjny ze zwierciadłem – opowiada. Do dziś naukowcy cały czas poszukują prawdy o tej tablicy. Co to jest? Gnomon, zegar słoneczny, a może coś innego? Na tablicy znajdują się, obok cyfr arabskich, które mają oznaczać kolejne dni obserwacji, cyfry rzymskie i ciemniejsze linie. Niektórzy uważają, że to oznaczenie godzin obserwacji, inni – że linie powstały później, jako próba stworzenia zegara słonecznego. – Największa zagadka to litery T, I, C na niebieskiej linii. Próbowano je rozszyfrować jako „aequinoctium”, co ma oznaczać moment równonocy wiosennej lub jesiennej. Jest teoria, że to pozostałość po wyrazie „ecliptica”. Ale nie ma śladu po pozostałych literach. Dlatego skłaniam się do teorii dyrektora olsztyńskiego planetarium, dr. Jacka Szubiakowskiego, który odczytuje litery jako skrót od „AEra Incarnationis Christi”, jako skrótowe oznaczenie kalendarza juliańskiego – dodaje.

    Jednak w Olsztynie

    Tablica jest pamiątkowa, liczy w tym roku 500 lat. Na podstawie obserwacji i nanoszeniu na niej ich wyników Kopernik wyznaczył datę równonocy. Czy można więc powiedzieć, że wiosna zaczęła się w Olsztynie? – Tak... Kopernik jako pierwszy na świecie wskazał ten moment równonocy w Olsztynie. Wszystko zaczęło się właśnie u nas – uśmiecha się dr Mierzyński. – Przyjeżdża facet do Olsztyna i w ramach działalności naukowej kładzie tynk na ścianę i prowadzi obserwację pozornego ruchu Słońca. Trochę szkoda, że niewiele wiemy o samym Koperniku. Wiele zagadek...

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół