• facebook
  • rss
  • Cisza i mały dzwonek

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 21/2017

    dodane 25.05.2017 00:00

    Kto nie klęczał podczas modlitwy, nie otrzymywał błogosławieństwa...

    Podczas gietrzwałdzkich objawień Maryja prosiła dzieci, aby ludzie odmawiali Różaniec. Wiemy, że sposoby odmawiania tej modlitwy przez wieki ewoluowały. W jaki sposób odmawiano go 140 lat temu, podczas objawień? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć ks. dr hab. Krzysztof Bielawny, sięgając do źródeł historycznych.

    Na zachwycone osoby nie spoglądaj

    – Wiemy, że Różaniec odmawiany był w dwóch miejscach: albo pod samym uprzywilejowanym klonem objawienia, albo pod drugim klonem, stojącym na cmentarzu kościelnym naprzeciwko drzwi prowadzących do zakrystii. W czasie odmawiania Różańca panowała idealna cisza, zaś przed rozpoczęciem modlitwy jeden z duchownych instruował wiernych, jak mają się zachowywać w czasie nabożeństwa różańcowego – mówi ks. Bielawny. Powołuje się przy tym na relację zamieszczoną w „Gońcu Wielkopolskim” w roku 1877: „Następnie wszystko się uspokoiło – i jeden z duchownych, doglądający Różańca, odezwał się do ogromnego morza słuchaczów. Powiedział, że gdy zebrani usłyszą pierwsze uderzenie maleńkiego dzwonka, wtedy [to] znak, że N. Panna niewiastom się pokazała. Wtedy mają wszyscy oddać Jej hołd przez to, że upadną na kolana. Gdy drugie uderzenie usłyszą, to znak, [że] N. Panna lud błogosławi; wtedy wszyscy powinni nachylić się do błogosławieństwa. Gdy trzeci raz uderzy dzwonek, wtedy koniec zachwycenia, gdyż w chwili tej Najśw. Panna znika z przed oczu niewiast wybranych”. Podano także informacje, jak powinni zachowywać się pątnicy w czasie modlitwy różańcowej: „Nie należy ciekawie oglądać się w koło siebie, lub tylko na zachwycone osoby spoglądać, gdyż tacy błogosławieństwa nie dostąpią; przypomniał dalej, że według wyraźnego tejże N. Panny oświadczenia, ci którzy w czasie Różańca nie klęczą, także nie będą uczestnikami jej błogosławieństwa”.

    Tylko po polsku

    – Różaniec odmawiany był trzy razy dziennie, rano po Mszy św., w południe i wieczorem, po zadzwonieniu na „Anioł Pański”. Rano odprawiano część radosną, w południe – bolesną, na wieczór – chwalebną. Wszyscy zgromadzeni odmawiali Różaniec, klęcząc, w czasie objawień przed klonem i na wzgórzu kościelnym, zaś po zakończeniu objawień – w kościele – wyjaśnia ks. Bielawny. Różaniec rozpoczynano znakiem krzyża św., następnie wszyscy razem odmawiali „Wierzę w Boga”, dalej trzy razy „Zdrowaś, Maryjo”. W pierwszą zdrowaśkę, po słowie „Jezus”, wplatano słowa: „Wzmacniaj wiarę moją”; w drugą – „Pomnażaj nadzieję moją”; w trzecią – „Zagrzewaj miłość moją”. Wierni w dalszej kolejności odmawiali Litanię Loretańską, „Pod Twoją obronę”. Następnie kilka razy odmawiano Pozdrowienie Anielskie, podając poszczególne intencje. Kończono Różaniec krótkimi modlitwami, z którymi było złączone uzyskanie odpustów. – W przekazach historycznych zaznaczono także, że ludności niemieckojęzycznej było niewiele, byli przede wszystkim Polacy, choć na plebanii wielu duchownych rozmawiało tylko po niemiecku. Na Warmii, tak jak na Śląsku, sto lat niewoli dokonało ogromnych zmian w świadomości narodowej. Wielu zacniejszych parafian starało się wymóc na proboszczu, by Różaniec odmawiać w języku niemieckim. Ale większość wiernych, jak i sam ks. Weichsel, temu pomysłowi się sprzeciwiło – mówi ks. Bielawny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół