• facebook
  • rss
  • Jest szansa, że powstanie

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    Wieczorem przyjechał do proboszcza pan w czarnym płaszczu. Wręczył mu walizkę pełną pieniędzy i kazał wyremontować świątynię.

    W Ministerstwie Rozwoju podpisano aneks do kontraktu terytorialnego, zatwierdzający poszerzenie listy projektów z obszaru kultury. – Jeszcze na początku roku negocjowaliśmy dopisanie rozbudowy Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku do listy projektów, dziś wniosek o dofinansowanie czeka na ocenę w Ministerstwie Rozwoju – mówi marszałek Gustaw Marek Brzezin.

    Pomniki pod Grunwaldem

    – Warto na początku powiedzieć nieco o historii, oczywiście nie bitwy pod Grunwaldem, ale budowy obiektów, którymi obecnie dysponujemy – uśmiecha się dyrektor muzeum Szymon Drej. – Początki upamiętnienia bitwy w miejscu, gdzie się rozegrała, sięgają 1411 roku. Wówczas, za sprawą Henryka von Plauena, wybudowano kaplicę. Można powiedzieć, że to był pierwszy pomnik. Ta kaplica przetrwała do sekularyzacji zakonu krzyżackiego. Potem Albert Hohenzollern kazał ją zburzyć. – Po rozbiorach uhonorowanie tego miejsca nie było możliwe, ale na ziemiach zaboru galicyjskiego, gdzie wolność dla Polaków była największa, postanowiono upamiętnić to wydarzenie. W 1910 r., z okazji 500. rocznicy bitwy, w Krakowie wybudowano pomnik grunwaldzki, ufundowany przez Ignacego Jana Paderewskiego. Wielkie obchody, ogromne tłumy – mówi dyrektor. Po 1945 r. zaczęto na miejscu bitwy organizować zloty harcerskie, wojsko miało przysięgę. – To miejsce początkowo było wykorzystywane propagandowo przez Niemców. Chodzi o kamień Ulricha von Jungingena z napisem, że tu zginął wielki mistrz zakonu w walce o niemieckie prawo – wyjaśnia. Ważną datą jest rok 1960, czyli 550. rocznica bitwy. – Władze komunistyczne skierowały tu wszystkie możliwe siły, by to wydarzenie upamiętnić. Przydzielono oddziały wojska, które pomagały w badaniach archeo- logicznych. Postanowiono uhonorować to miejsce budową pomnika Grunwaldzkiego oraz muzeum pod wzgórzem. Tak się stało – opowiada.

    Skoro pokazał

    Na temat ówczesnych obchodów krąży wiele opowieści. – Na uroczystości przyjechały władze, wraz z nimi prof. Kuczyński. Zadano mu pytanie: „Gdzie zginął wielki mistrz?”. Profesor zbladł, rozejrzał po polach Grunwaldu i wskazał miejsce: „Tu”. Pokazał miejsce dowolnie wybrane, bo przecież nie wiadomo, gdzie zginął. I tam postawiono pomnik, który stoi do dziś – uśmiecha się Drej. – Później zapytano go, gdzie stał król Władysław Jagiełło, dowodząc polskimi wojskami. Wiadomo, że stał na wzgórzu, sam nie biorąc udziału w walce. Kuczyński znów się rozejrzał, wybrał największe wzgórze i powiedział: „Tam”. Skoro pokazał, to później przyjechali harcerze i usypali kopiec, żeby wzgórze było wyższe. Tak powstał kopiec Jagiełły, czyli prawdopodobne miejsce dowodzenia, co oczywiście jest wyssane z palca – opowiada dyrektor. Kiedy przygotowywano się do uroczystych obchodów, władze komunistyczne dostrzegły, że obok pól bitewnych we wsi stoi zaniedbany kościół wymagający remontu. – Zrodziło się pytanie, co zrobić? Przecież to budynek sakralny. Wieczorem przyjechał do proboszcza pan w czarnym płaszczu. Wręczył mu walizkę pełną pieniędzy i kazał wyremontować świątynię. To są takie anegdoty, które czasami opowiadamy – dodaje.

    Będzie muzeum

    Kolejna rocznica – 2010 r., czyli 600. rocznica bitwy. Postanowiono, że w końcu powstanie budynek muzeum. Pozyskano pieniądze. – Niestety, w wyniku błędów inwestycyjnych udało się zrealizować jedynie pierwszy etap projektu. Wybudowano toalety, bar, pawilon pola namiotowego, amfiteatr i nic więcej. A muzeum jak nie było, tak nie ma – mówi dyrektor. Ważnym momentem był rok 2011, kiedy Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej, które było oddziałem Muzeum Warmii i Mazur, wydzielono, powołując nowe Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. – Zaczęliśmy organizować działalność kulturalną i artystyczną. Odbywają się tu Mistrzostwa Europy w Łucznictwie Konnym, turnieje rycerskie. Zaczęliśmy prowadzić działalność naukową. Po 25 latach wznowiliśmy kompleksowe badania archeologiczne. Przez kilka sezonów udało nam się zgromadzić więcej zabytków niż przez ostatnie 50 lat. Na podstawie nagromadzenia ich w ziemi jesteśmy w stanie formułować pierwsze hipotezy, gdzie tak naprawdę ta bitwa miała miejsce – wyjaśnia Szymon Drej. Oczywiście marzenie o budowie budynków muzeum było ciągle żywe. – Nadarzyła się okazja, kiedy rząd ogłosił projekt Infrastruktura i Środowisko; przygotowaliśmy dokumentację. Na dziś jesteśmy wpisani na listę pomników historii, został podpisany przez marszałka kontrakt terytorialny z rządem, gdzie jesteśmy ujęci jako inwestycja priorytetowa. Złożyliśmy wniosek na kwotę 21 mln zł. Kiedy będzie nowy budynek muzeum o pow. 5 tys. m kw.? Oby jak najszybciej – dodaje dyrektor.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół