• facebook
  • rss
  • Afryka moim nawróceniem

    Krzysztof Kozłowski

    dodane 10.07.2017 20:05

    Raz w roku wszystkie drogi, przynajmniej werbistów i sióstr służebnic Ducha Świętego, prowadzą do Pieniężna.

    Raz w roku niektórzy werbiści opuszczają misje, by spotkać się we wspólnocie, dzielić się doświadczeniami, spotkać kolegów, których często nie widzieli nawet po kilkanaście lat. Zjazd misjonarzy w Pieniężnie to również okazja do świętowania jubileuszów, w tym roku m.in. 60-lecia kapłaństwa o. Antoniego Koszorza SVD, 50-lecia kapłaństwa o. Alojzego Fludry SVD i 50-lecia ślubów zakonnych o. Edwarda Osieckiego SVD.

    - Jest to okazja, by misjonarze będący na urlopie w Polsce spotkali się - mówi o. Wiesław Dudar SVD. A nie jest to proste. W ciągu wielu lat często się mijają.

    - Spotkanie, wymiana myśli, pewnych doświadczeń. Są rozmowy koleżeńskie i rozmowy o Kościele w Polsce, o sytuacji politycznej. Oni się tym również interesują - dodaje. W sumie w tym roku przyjechało ponad 150 osób, w tym grupa 25 Chińczyków z Tajwanu.

    - To ważne spotkanie. Właściwie każdy powtarza to samo, że pracują w różnych miejscach, a tu mają okazję się zobaczyć, porozmawiać. To integracja. Sam mam to doświadczenie, że po święceniach nasze drogi się rozchodzą. To również piękne świadectwo dla naszych kleryków, że można przeżyć swoje misjonarskie życie, cieszyć się nim - mówi o. Jacek Wojcieszko, rektor Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów.

    - Czasem są sytuacje, że koledzy z jednego roku się nie poznają. Mija 25 lat i pierwsze spotkanie po latach. W dniu święceń koledzy kursowi rozjechali się po świecie i od tego momentu się nie widzieli. Tak patrzą na siebie i mówią: „Skąd ja ciebie znam?” - uśmiecha się o. Dudar.

    Godzinami o Afryce może opowiadać s. Dolores Zok SSpS. Posługiwała na tym kontynencie przez 20 lat. Po pierwszych ślubach wyjechała na Zachód, tam uczyła się języka, ukończyła szkołę pielęgniarską. Później misje - od lat zanurzona w wojnie Angola.

    - W tej biednej Afryce spotkałam najszczęśliwszych ludzi. Takie paradoksy... Spotkałam trędowatych, ludzi chorych na AIDS, ludzi umierających z głodu, dzieci szukające pożywienia w śmietnikach. Spotkałam ludzi bez rąk i nóg, które stracili przez miny. Ale nie spotkałam człowieka, który by się załamał psychicznie, który by chciał popełnić samobójstwo, który cierpiałby na depresję. Żyjąc kilka lat w Europie Zachodniej, nie spotkałam ani biednych, ani trędowatych, ani ludzi okaleczonych przez wojnę, ani umierających z głodu. Ale spotkałam wielu ludzi targających się na swoje życie, załamanych psychicznie, nieszczęśliwych. To porównanie ukazuje fakt, że ta biedna Afryka może być nawróceniem. Dla mnie nim była. Jechałam, aby nawracać Afrykańczyków. Okazało się, że to oni nawrócili mnie. Oni patrzą na życie przez pryzmat nieba - mówi s. Dolores.

    Swoje przemyślenia zawarła w książce „Matko Afryki”. Przejmujące rozważania z kolejnych dni posługiwania w szpitalu, gdzie śmierć przeplata się z niezwykłą ufnością w opiekę Matki Bożej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół