• facebook
  • rss
  • Przez krzyż do wolności

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 35/2017

    dodane 31.08.2017 00:00

    W swoich sercach przynoszą do Maryi bliskich, przyjaciół i znajomych, zwłaszcza tych, którzy są spętani nałogami i swoimi słabościami.

    Matka Boża w Gietrzwałdzie nawoływała do trzeźwości. – Z racji tego, że Krucjata Wyzwolenia Człowieka jest dziełem, z którego wypływa pragnienie wolności, by człowiek był trzeźwy w swoich decyzjach, to miejsce jest dla nas źródłem, do którego pielgrzymujemy. Chcąc naśladować Maryję i odpowiadać na jej wezwanie, gromadzimy się w Gietrzwałdzie – wyjaśnia Krzysztof, odpowiedzialny za krucjatę w filii pelplińskiej, w której skład wchodzą wspólnoty z diecezji gdańskiej, bydgoskiej, toruńskiej, elbląskiej, gnieźnieńskiej, pelplińskiej i warmińskiej.

    To już piąta pielgrzymka krucjaty w Gietrzwałdzie.

    – Przyjeżdżamy zawsze w ostatnią sobotę sierpnia, składając dzięki za miesiąc trzeźwości, kiedy niektórzy podejmują trud abstynencji od alkoholu – mówi Krzysztof. Nie ukrywa, że często te spotkania są wzruszające, bo można spotkać się z przyjaciółmi, wspólnie uczestniczyć w Eucharystii w miejscu niezwykłym, cudownym dzięki objawieniom Maryi. – Przyjeżdżamy, żeby Matce Bożej polecać trudne sprawy, często dla nas po ludzku nierozwiązywalne. Przynosimy w naszych sercach bliskich, przyjaciół i znajomych, zwłaszcza tych, którzy są spętani nałogami i swoimi słabościami – dodaje mężczyzna.

    20. rok w trzeźwiości

    Przy źródełku gromadzi się coraz więcej osób. To miejsce spotkania. Kiedy wszyscy przyjadą, wspólnota rozpocznie modlitwę od Drogi Krzyżowej. Z tego miejsca widać, jak jej szlak pnie się ku górze, dostrzegamy poszczególne stacje oparte o zieloną ścianę lasu...

    Wśród przybyłych jest Zbyszek z diecezji bydgoskiej. – 9 lat temu podpisałem krucjatę na rok. Później na całe życie. Ludzie ze wspólnoty pokazali mi, że warto jest podjąć to dzieło. Przyjeżdżamy do naszej Mateczki, aby podziękować Jej za kolejny trzeźwy dzień... – milknie na chwilę, wzruszony. – Jestem uzależniony od alkoholu. A to jest właśnie wspólnota, która mi pomaga. W trzeźwości trwam już 20. rok. Wiem, że udaje mi się dzięki temu ruchowi, tym ludziom, którzy codziennie podejmują post, którym jest odmówienie sobie alkoholu. Nie dla abstynencji, a jako ofiarowane wyrzeczenie w różnych intencjach – mówi. Dziś, kiedy patrzy na świat, widzi, jak alkohol męczy ludzi, jak wiele tragedii powoduje.

    Byłem alkoholikiem...

    Kiedy wszyscy przybyli do cudownego źródełka, wyruszyli na Drogę Krzyżową. Szli pod górę, z krzyżem na przedzie, zatrzymując się przy kolejnych stacjach. Tam były rozważania i świadectwa o tym, jak Krucjata Wyzwolenia Człowieka zmienia życie, uwalnia od nałogów, zmienia sąsiadów, rodziny.

    – Lekceważyłem wiele rzeczy. W końcu wpadłem w uzależnienie. Zobaczyłem to dopiero wtedy, kiedy mój brat ginął na moich oczach. Przeżyłem jego delirium. Chciałem mu pomóc – ale jak? Udałem się na rekolekcje oazowe do Krościenka. Pamiętam... jechałem pociągiem, zacząłem się modlić. W Krościenku spotkałem ks. Franciszka Blachnickiego, który otworzył zupełnie nowy rozdział w moim życiu. Wszystko stało się wówczas możliwe. Tam zrodziło się moje kapłaństwo, ze śmierci przeszedłem do życia. Krucjata, przez krzyż do wyzwolenia. To wszystko stało się dla mnie oczywiste i jasne. Miłość Boża jest mocniejsza niż wszelki grzech i wszelka własna samowola. Mnie Bóg zatrzymał i trzyma przy sobie – mówił jeden z kapłanów.

    Kilka małżeństw dzieliło się swoją radością o tym, że ich dzieci, idąc za ich przykładem, nie piją, choć często z tego powodu są wyśmiewane i poniżane przez rówieśników. Inni mówili, jak pod wpływem ich świadectwa alkohol zniknął z rodzinnych imprez, że zmienia się życie ich przyjaciół, czasem sąsiadów.

    – Kiedyś pomyślałem, że Maryja miażdży głowę węża, Ona walczy o każdego zniewolonego, bo chce zaprowadzić nas do swojego Syna. Jak ja sam mogę w tym uczestniczyć? Właśnie przez krucjatę. Bo krucjata jest oddana Niepokalanej. Kiedy sobie to uświadomiłem, postanowiłem oddać moją abstynencję Matce Bożej. Gdy to uczyniłem, doznałem uzdrowienia z choroby. To był znak Matki Bożej, że to dzieło jest Jej i Jezusa, który żyje w każdej osobie zniewolonej – mówił Marcin.

    – Byłem alkoholikiem. Za sprawą Matki Bożej przestałem pić. Swoją trzeźwość ofiarowuję w intencji zbawienia świata – wyznał Piotr.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół