• facebook
  • rss
  • Rower, aparat i Matka Boska

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 35/2017

    dodane 31.08.2017 00:00

    Choć jest warszawiakiem, zakochał się w warmińskich krajobrazach i zabytkach. Przez lata zrobił tysiące zdjęć i przejechał tysiące kilometrów.

    Najczęściej mówi się o warmińskich kapliczkach w kontekście przeszłości, a przecież nieustannie pojawiają się nowe, które również są świadectwem wiary współczesnych mieszkańców tych ziem. W ostatnim czasie nad Jeziorem Wulpińskim uroczyście poświęcono nową kapliczkę. Stanisław Stefanowicz, architekt z Warszawy, umieścił przy domu rekreacyjnym figurę Matki Boskiej. Tu od wielu lat spędza wolny czas.

    Po 21 latach...

    – Od wielu lat, jeżdżąc i oglądając warmińskie kapliczki, myślałem o postawieniu takiej na mojej posesji. Zbieranie materiałów na ich temat rozpocząłem 21 lat temu. Jednocześnie prowadziłem dyskusję na ten temat z proboszczem parafii św. Tomasza na Ursynowie, który pomagał mi odszyfrowywać wszystkie symbole znajdujące się na różnych obiektach – mówi Stanisław Stefanowicz.

    W tych rozmowach brał udział artysta plastyk Marek Pursa, wykonawca rzeźb do kościoła na Ursynowie. Słuchając opowieści warszawskiego architekta o warmińskich kapliczkach, postanowił opracować „kapliczkę milenijną”, która byłaby uczczeniem 1050. rocznicy chrztu Polski.

    – Chodziło o tzw. kapliczkę leśną, czyli zawieszaną na drzewie. Kiedy o tym usłyszałem, natychmiast zamówiłem egzemplarz numer jeden. Po pewnym czasie zawisła u nas na działce. Bardzo mi zależało, aby na jej poświęceniu obecni byli krewni i przyjaciele. Zebranie wszystkich trochę trwało, ale udało się wreszcie w sierpniu tego roku – mówi inż. Stefanowicz.

    W kapliczce umieszczono figurkę Matki Boskiej z Dzieciątkiem, wykonaną ze spieku ceramicznego, odpornego na warunki atmosferyczne. Figura umieszczona została w otwartej obudowie.

    Obiekty na odbitkach

    Można powiedzieć, że uroczystość znad Jeziora Wulpińskiego była konsekwencją wieloletniej pasji pana Stanisława. Od kilkudziesięciu lat fotografuje i opisuje on warmińskie kapliczki podczas rowerowych wypraw. – Ta pasja zaczęła się 50 lat temu. Miałem przyjemność chodzić do liceum w Sadownym, gdzie polonistą był Edward Hermann. On też zaszczepił w nas potrzebę zwiedzania. Jeździliśmy w Beskidy, Karkonosze, Bieszczady, i tam po 2 lub 3 tygodnie chodziliśmy z plecakami po górach. Na Podhalu zaś było dużo kapliczek, przy których zatrzymywaliśmy się i dyskutowaliśmy na ich temat – wspomina S. Stefanowicz.

    Nauczyciel wprowadził podczas wypraw zasadę, że uczestnicy musieli przygotować się do nich również poprzez opracowanie obiektów, które znajdowały się na trasie przemarszu. Ta metoda zaowocowała później, kiedy pan Stanisław znalazł działkę rekreacyjną nieopodal Olsztyna i zaczął spędzać na niej wolny czas. Po latach postawił na niej domek wypoczynkowy.

    – W roku 1996 zaczęliśmy jeździć rowerami po okolicy. Zamiast domu był wtedy jeszcze barakowóz. Po drodze robiłem zdjęcia uczestnikom wypraw, a przy okazji również pięknym krzyżom i kapliczkom. Po kilku latach okazało się, że mam takich fotografii całe mnóstwo. Zacząłem je porządkować i robić duże odbitki. Po pewnym czasie jeździliśmy tam, gdzie wypatrzyłem jakieś nowe obiekty – mówi warszawski architekt.

    Sprawdzano na przykład leśne skrzyżowania, gdzie według tradycji mogły być postawione kapliczki. Terenem objętym zainteresowaniem pana Stanisława była południowa Warmia.

    Wydawca poszukiwany

    Po latach inż. Stefanowicz uzbierał kilkaset fotografii, które postanowił opisać i stworzyć katalog warmińskich kapliczek. – Dla własnych potrzeb stworzyłem pewną metodę systematyzowania materiału. Opisałem krótko każdy obiekt z punktu widzenia architekta. Jeśli wiadomo było coś o historii, dodawałem to do opisu. Jednak często mieszkańcy nie wiedzą wiele na temat krzyża lub kapliczki, która stoi nieopodal ich domostwa. Czasem w ogóle nie wiedzą, że takie istnieją – mówi Stanisław Stefanowicz.

    Wieloletnia i żmudna praca przyniosła owoc, którym jest materiał opisujący ok. 600 obiektów zabytkowych, które znajdują się na Warmii. Do materiału opisującego dziedzictwo kulturowe pan Stanisław dołączył mapy z propozycją tras rowerowych wokół Jeziora Wulpińskiego. Jednak materiał jest tak bogaty i obszerny, że trudno znaleźć chętnych do wydrukowania go. Praca Stefanowicza jest bezcenna, bo zawiera zdjęcia obiektów, które na przestrzeni ostatnich lat przestały istnieć albo zmieniły się. – Warmia jest moim drugim domem – mówi mężczyzna. Ten dom utrwalił na tysiącach zdjęć i to pozostanie dla przyszłych pokoleń.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół