• facebook
  • rss
  • Uwierzmy jeszcze raz...

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 37/2017

    dodane 14.09.2017 00:00

    ...że w Polsce działa taka Siła, która bez gwałtu i przemocy wszystko uspokaja, jednoczy, raduje. Ona jest tutaj, w Gietrzwałdzie – mówił prymas Polski.

    Ludzie tu wracają. Wystarczy, że choć raz z otwartym sercem odwiedzą tę warmińską wieś, a muszą tu wrócić. Przyciąga ich tu ta Siła, o której mówił kard. Stefan Wyszyński, a o której przypomniał abp Wojciech Polak podczas głównych obchodów 140. rocznicy objawień Maryjnych i 50. rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.

    Prymas Tysiąclecia mówił: „[Ta Siła] przywołała nas wszystkich do Gietrzwałdu. Nie pytaliśmy o drogi – wszyscy je znają. Jakaż to siła jednocząca, a przy tym pełna pokoju! Niesie radość, wnosi spokój w duszę. (...) Jak trzeba z tej Siły korzystać! Jak każdy, kto miłuje swój próg rodzinny, musi biec do tej Siły jednoczącej w pokoju, włączając się w świętą rodzinę dzieci Bożych, zjednoczoną i miłującą”. Gietrzwałd przez wiele miesięcy przygotowywał się do tegorocznych jubileuszy. Dziesiątki spotkań modlitewnych, pielgrzymki i powtarzana codziennie we wszystkich kościołach archidiecezji warmińskiej modlitwa do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. – Pierwszy raz byłam w sanktuarium w marcu. Wówczas obiecałam sobie, że tu wrócę, że będę na uroczystościach jubileuszowych. Tu jest takie cudowne miejsce – mówi pani Joanna. – Od śmierci mojej 24-letniej córki stałam się bardzo słaba. Przeżyłam dramat – tu otrzymałam drugie życie. Żyłam w upadku – tu się podniosłam. Tu będę wracała, dopóki wystarczy mi sił – dodaje. Opowiada o łasce doznanej za sprawą wody z cudownego źródełka, które 8 września 1877 r. pobłogosławiła Matka Boża. – Odmawiałyśmy Różaniec, a wodą obmywałyśmy miejsce, gdzie moja starsza wnuczka miała nowotwór. Potem okazało się, że nowotwór zniknął... Może ludzie w te rzeczy nie wierzą, przecież ja też żyłam różnie. Byłam na totalnym dnie. Po odejściu córki miałam poczucie, że nic nie znaczę, uciekałam od Matki Boskiej. Ale dziś wiem, że Pan Bóg kogo kocha, temu krzyż daje. Widocznie mi był taki potrzebny, żebym się podniosła. Ja już nie umiałam odmawiać Różańca, we wszystko zwątpiłam. Ale Matka Boża mnie podniosła. Przyjechałam tu, i tu mnie podniosła. I każdemu będę mówiła, że co by nie było, przyjedź tu i szczerze poproś, a otrzymasz. Jestem tego przykładem – podkreśla.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół