• facebook
  • rss
  • Przez niebiańską bramę

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 38/2017

    dodane 21.09.2017 00:00

    W różny sposób można oddać cześć ofiarom systemu komunistycznego. Warmiacy postanowili zrobić to w pędzie – na dwóch kółkach pokonali kilkaset kilometrów.

    Już po raz 12. odbyła się sztafeta rowerowa do grobu bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Jej głównym organizatorem była Akcja Katolicka Archidiecezji Warmińskiej. 30 osób – z czego połowę stanowiła młodzież – przejechało ponad 250 km.

    Od biegaczy do kolarzy

    Sztafeta rozpoczęła się Mszą św. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie, której przewodniczył abp Edmund Piszcz. Potem wszyscy udali się na pl. Solidarności, gdzie złożono kwiaty, i skąd po krótkiej modlitwie grupa rowerzystów wyruszyła w trasę. – Pragniemy uczcić ofiary stanu wojennego, a było to ok. 120 osób. Symbolem ich męczeństwa jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko i dlatego pragniemy w dniu jego urodzin pomodlić się nad jego grobem w Warszawie – mówi Wojciech Ruciński, prezes AK w archidiecezji warmińskiej. Pierwszy etap sztafety prowadził przez Nidzicę, Działdowo i Mławę do Ciechanowa, gdzie zorganizowany został nocleg.

    Następnego dnia od Legionowa towarzyszyła uczestnikom eskorta policyjna, która doprowadziła grupę do kościoła św. Stanisława Kostki. Idea sztafety zrodziła się w głowie Mariana Gruszki, górnika z Katowic. Warmiacy dogadali się ze Ślązakami i postanowili wyruszyć do grobu błogosławionego męczennika z dwóch stron Polski. – Pierwotnie planowana była sztafeta gwieździsta, z różnych kierunków, ale ostatecznie zostaliśmy my i koledzy z Katowic. Oni byli pierwsi, a my dołączyliśmy do nich w drugiej sztafecie – mówi W. Ruciński. Pierwsze sztafety były oparte przede wszystkim na biegaczach, rowery towarzyszyły im jedynie w niewielkiej liczbie. Z czasem inicjatywa przeobraziła się w sztafetę rowerową. Logistycznie to nie lada wyzwanie. Trzeba najpierw zdobyć pieniądze, stworzyć grupy obsługujące rowerzystów, autokar i zadbać o wiele pomniejszych elementów wydarzenia. – Jest między innymi grupa kanapkowa, która dba o wyżywienie pielgrzymów – mówi prezes AK.

    Sposób na wychowanie

    Pierwszy dzień przyniósł ze sobą spore wyzwanie, bo sztafecie towarzyszył silny wiatr. – Wiało tak, że rowerzyści mieli wrażenie, iż stoją w miejscu – mówią organizatorzy. Dlatego młodzież miała okazję wykazać się hartem ducha i ofiarować ten trud w intencji bohaterów z przeszłości. Organizatorzy są bardzo zadowoleni, że do akcji włączyli się uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów. Przybyli oni z Dobrego Miasta. – Wybór uczestników miał również charakter pedagogiczny. Nauczyciele wybierali niekiedy takich uczniów, z którymi w szkole były problemy wychowawcze. Pamiętam pewnego chłopaka, który słuchał opowieści o ks. Jerzym z otwartymi ustami. Nauczyciel powiedział mi potem, że przez pół roku nie było z nim w szkole problemu – uśmiecha się Wojciech Ruciński. Także w tym roku, po dojechaniu do Warszawy, uczestnicy mieli okazję zwiedzić muzeum poświęcone błogosławionemu kapłanowi i uczestniczyć w uroczystej Eucharystii. Z okazji rocznic fatimskiej i gietrzwałdzkiej każdy uczestnik otrzymał różaniec poświęcony na Mszy św. przez abp. Piszcza. Wśród uczestników byli również dorośli, często działacze NZZS „Solidarność”m.in. Piotr Szczyglak. – Jadę pierwszy raz. Wiedziałem o tej inicjatywie, ale dopiero w tym roku okoliczności pozwoliły mi na wyruszenie w drogę. Oprócz samego wysiłku fizycznego ważne jest jeszcze spotkanie z innymi ludźmi, którzy biorą udział w sztafecie – twierdzi. Pan Piotr pragnie w ten sposób odwdzięczyć się bł. ks. J. Popiełuszce za jego posługę wśród Polaków i męczeńską śmierć. – Jestem starym solidarnościowcem i ta postać jest mi bardzo bliska. Od 1980 r. działam w związku. Od początku śledziłem naukę i działania ks. Jerzego. Jest to postać niezwykła – mówi P. Szczyglak. Dwa dni wysiłku zaowocowały pięknymi przeżyciami na trasie i u celu podróży. We wspomnieniach uczestników sztafety jeden moment pojawia się nieustannie – wjazd do Ciechanowa. Wówczas przejaśniło się i powstała tęcza, która stworzyła naturalną bramę do miasta. Przez nią przejeżdżali olsztynianie w drodze do Warszawy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół