• facebook
  • rss
  • Rak to nie wyrok

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 42/2017

    dodane 19.10.2017 00:00

    – Chodzimy do fryzjera, kosmetyczki... Poświęćmy pół godziny miesięcznie dla uratowania swojego życia – mówi Zofia Zuba.

    W tym roku Olsztyńskie Towarzystwo „Amazonki” obchodzi 25-lecie działalności. Powstało z inicjatywy Danuty Śleszyńskiej, która ideę organizowania się kobiet po amputacji piersi przywiozła z Centrum Onkologii w Warszawie, gdzie takie stowarzyszenie działało od pięciu lat. Do Olsztyna przyjechała doktor Krystyna Mika z Centrum Onkologii w Warszawie, pomoc zaoferował także doktor Stanisław Niepsuj, ówczesny dyrektor Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Olsztynie. Olsztyńskie stowarzyszenie było jedenastym klubem powstałym w Polsce, teraz jest ich ponad dwieście.

    Nie tylko kobiety

    Amazonki w całej Polsce działają w myśl hasła: „Pomagając innym, pomagasz sobie”. – Trzeba na początku zaakceptować siebie. Trafił mnie skorupiak, jak ja go nazywam. Jestem amazonką, mogę teraz pomóc innym – mówi Zofia Zuba, 20 lat po operacji. Głównym zadaniem stowarzyszenia jest pomoc kobietom dotkniętym rakiem piersi – ochotniczki odwiedzają osoby po operacjach na oddziałach chirurgii onkologicznej. – To nasza misja – iść na oddział, żeby opowiedzieć o swoim doświadczeniu. Ja byłam operowana w latach 80., kiedy większość osób uważała, że po operacji rak zacznie unicestwiać osobę, bo nie lubi noża. Także te wizyty amazonek na oddziałach są bardzo ważne – opowiada Barbara Baturo-Warszawska. Ochotniczki przechodzą odpowiednie szkolenie prowadzone przez psychoonkologów. – To jest bardzo ważne, bo czasami nieopatrznie powiedziane zdanie może wyrządzić krzywdę. Do tego trzeba się przygotować, tak samo jak do dalszego życia: rak piersi jest chorobą przewlekłą i może nastąpić wznowienie, choć nie musi. Bardzo dużo zależy od trybu życia, odpowiedniego odżywiania, rehabilitacji, ćwiczeń – tłumaczy pani Barbara. Trzeba też zaznaczyć, że rak piersi to choroba, która dotyka również panów. – W niewielkim procencie, ale jednak zdarzają się też zachorowania u mężczyzn, tzw. amazonków – podkreśla Zofia Zuba, wiceprzewodnicząca olsztyńskich amazonek.

    Najważniejsze jest samobadanie

    Oprócz odwiedzania pacjentek w szpitalu, olsztyńskie amazonki organizują również Marsze Różowej Wstążki, spartakiady, dbają o sprawność fizyczną kobiet po operacjach. – Zapewniamy wsparcie dla osoby chorej, ale również dla rodziny. Bywa i tak, że osoba chora ma się znacznie lepiej niż najbliżsi. Organizujemy również prelekcje w szkołach, instytucjach, firmach, zapraszamy na badania mammograficzne. Profilaktyka jest niezwykle ważna – mówi Z. Zuba i przypomina, że przy wczesnym wykryciu raka choroba jest wyleczalna w praktycznie 100 proc. – Trzeba o tym mówić jak najwięcej. Ja pracowałam w dużym zakładzie i wszyscy wiedzieli, że jestem po operacji. Myślę, że poprzez moją chorobę wiele koleżanek ma się w tej chwili dobrze – zaczęły się badać, poszły do lekarza. Najważniejsze jest pierwsze podstawowe samobadanie. Wystarczy raz w miesiącu. Chodzimy do fryzjera, kosmetyczki, poświęćmy te pół godziny dla swojego zdrowia. Naprawdę warto. Tak samo kiedy widzimy, że z żoną, siostrą, babcią coś się dzieje, trzeba zachęcić, zmotywować, żeby poszły do lekarza. Rak to nie wyrok – mówi Zofia Zuba.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół