• facebook
  • rss
  • Świat, którego nie ma

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 46/2017

    dodane 16.11.2017 00:00

    Trudno go zakwalifikować jako Polaka, Czecha lub Niemca. – On był ze swojej wioski po prostu – wyjaśnia o. Jacek Pawlik, werbista.

    WBibliotece UWM w Olsztynie otworzono wystawę zdjęć o. Paula Joachima Schebesty SVD, pioniera badań wśród Pigmejów i Negrytów. Organizatorami były Koło Naukowe Antropologii Kultury i Muzeum Misyjno-Etnograficzne Księży Werbistów w Pieniężnie. We wprowadzeniu do wystawy podkreślano, że prezentowana postać jest przykładem naukowca, który wykazywał wielką empatię i troskę o badane ludy.

    Internowany werbista

    Ojciec Schebesta urodził się w roku 1887 w dzisiejszych Piotrowicach Wielkich. W wieku 13 lat wstąpił do niższego seminarium w Nysie i tam związał się z werbistami do końca życia. – Okazją do zorganizowania tej wystawy jest 50. rocznica jego śmierci, która minęła we wrześniu. Trzeba przypomnieć tę postać, gdyż była ona kiedyś w polskiej etnologii bardzo znana i szanowana. Należał do zgromadzenia założonego przez św. Arnolda Jansena do operacji misyjnych. Mało kto jednak wie, że na początku założyciel kładł wielki akcent na pracę naukową, chciał nawet to zamieścić w konstytucjach – przypomniał o. Pawlik. – Jednak młodzi ludzie podczas kapituły byli większością i zdecydowali inaczej. Chcieli iść i nawracać do krajów afrykańskich, nauka ich nie obchodziła – mówił werbista. Do tej pierwotnej myśli nawiązał o. Paul, który został wyświęcony na kapłana w roku 1911. Jego pierwszym polem działalności misyjnej był Mozambik. – Jako obywatel Niemiec został na 8 lat internowany tam przez Portugalczyków. Wybuchła wtedy I wojna światowa. Gdy wrócił do Europy, zajął się redagowaniem czasopisma „Anthropos” i rozpoczął studia doktoranckie. Zrobił doktorat z etnologii i egiptologii na Uniwersytecie Wiedeńskim – mówił o. Jacek Pawlik. Całe jego późniejsze życie związane było z wykładami i badaniami naukowymi.

    Człowiek wielu kultur

    Ważnym czynnikiem, który wpłynął na postawę o. Paula Schebesty wobec badanych ludów, było jego pochodzenie z bardzo interesującej wioski. Do dziś ludzie mówią tam dialektem śląsko-morawskim. – Czesi bardzo sobie cenią, że Schebesta był ich, że był Morawianinem, Czechem. Ale urodził się na terenie dzisiejszej Polski – wtedy były to Niemcy – choć niemieckiego zaczął się uczyć, gdy miał 7 lat. Trudno go zakwalifikować jako Polaka, Czecha lub Niemca. On był ze swojej wioski po prostu. Ten fakt wielokulturowości i pochodzenia z mniejszości słowiańskiej przyczynił się do jego specyficznego podejścia do ludów, które badał. Okazał wielką empatię wobec nich – wyjaśniał o. prof. Pawlik. Badania, które przeprowadził o. Schebesta, miały miejsce podczas czterech długich wypraw do Afryki. Zajęło mu to 8 lat. – Dwa razy badał kulturę, a dwa razy poświęcił się badaniu języka. Podróżował również w celach naukowych do Malezji, na Filipiny i do Indonezji. Z tych badań powstało 8 opasłych monografii naukowych i kilka książek popularnonaukowych – wylicza o. Pawlik. Jaką korzyść odniesiono z tych badań? Dzięki mozolnej pracy o. Schebesty został zachowany obraz świata Pigmejów i Negrytów, którego już nie ma. Na wystawie można obejrzeć wyjątkowe zdjęcia z podróży badawczych naukowca werbisty. A to wszystko dzięki studentom z Koła Naukowego Antropologii Kultury. – Nasze koło istnieje od 2000 r. i od początku stara się być płaszczyzną spotkań różnych tradycji kulturowych. Niech potwierdzeniem moich słów będzie ta wystawa, którą możemy się dziś pochwalić – mówi kl. Marcin Domański, prezes koła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół