Nowy numer 20/2018 Archiwum

Nawracamy się codziennie

– Jesteśmy zwykłym małżeństwem. Mamy swoje słabości, swoją grzeszność. Po prostu w drodze nie jesteśmy sami – mówi Anna Jaguszewska.

Święta Rodzina jest pierwszym ogniskiem miłości, poprzez które zapłonąć mają ogniska domowe, czyli nasze rodziny, by adorować Jezusa i wiernie pełnić wolę Bożą – podkreśla Andrzej Olszewski.

My i nasze dzieci

Na komodzie stoi ikona Świętej Rodziny. – Dostaliśmy ją od abp. Kazimierza Majdańskiego w 1998 roku. Jest z jego błogosławieństwem – mówi Andrzej, pokazując dedykację na odwrocie. – To nasze okno na niebo. Święta Rodzina weszła w nasze życie, a my weszliśmy w Jej. Ona zaprasza nas do swojego domu. Stajemy się Jej częścią, Ona się o nas troszczy – uśmiecha się Agnieszka Olszewska. – Czasem nie rozumiemy, dlaczego w życiu coś się wydarza. Ale wola Boża przychodzi w wydarzeniach. Jeśli spotkają nas trudności, to od razu zwracamy się do Świętej Rodziny.

I prosimy: „Maryjo, ochroń moje dzieci, ochroń mnie”, a jeśli nie rozumiem czegoś jako mężczyzna, idę do św. Józefa i mówię: „Ty tę drogę już przeszedłeś. Pomóż, bym mógł zrozumieć, bo to trudna droga, wyproś łaski”. Czasami po ludzku trudno jest się z czymś pogodzić. Ale takie dylematy miał przecież i św. Józef – mówi Andrzej. Wspominają czas, kiedy dowiedzieli się o rekolekcjach rodzinnych w Wisełce na wyspie Wolin, gdzie znajduje się ośrodek założony przez nieżyjącego już abp. Majdańskiego. – Powiedzieli nam o nich znajomi, którzy wówczas studiowali w Łomiankach w Instytucie Studiów nad Rodziną, założonym również przez abp. Kazimierza. Opowiadali, że tam jeździ się całymi rodzinami, łącznie z dziećmi, że wspaniale spędza się razem czas, że jest formacja małżonków i dzieci. Pojechaliśmy pierwszy raz w 1996 r. – wspomina A. Olszewski. – Spodobało się nam, ale jeszcze bardziej spodobało się naszym dzieciom. Na tych rekolekcjach rodziny mają wiele czasu dla siebie, na budowanie relacji, na rozmowy. Całe popołudnia wolne, można cieszyć się sobą, dziećmi. Wspólne wyjścia nad morze. Jest też plac zabaw – wymienia Agnieszka. Po rekolekcjach abp. Majdański zaprosił ich na drogę towarzyszenia Świętej Rodzinie. Jeździli przez dwa lata do Łomianek. – Pakowaliśmy dzieci, braliśmy wszystko, co niezbędne, i wyjeżdżaliśmy. Przyjeżdżały rodziny z całej Polski. Przekonało nas do tej wspólnoty to, że formacją objęta jest cała rodzina. I nauczanie o pięknie powołania małżeńskiego. Można się nim zachwycić, ile jest w nim potencjału, możliwości do uświęcania się. Dziś świat tę prawdę zniekształca. Doświadczyliśmy, czym jest moc sakramentu małżeństwa, że siłą jest nasza więź, nasze relacje – i to jest realne. Druga rzecz to świadectwo rodzin. Każda ma swoją drogę, swoje radości i zmartwienia – wspomina Agnieszka. – Arcybiskupowi Kazimierzowi, którego nazywamy ojcem, zależało na stworzeniu środowiska, w którym będzie dużo rodzin, one będą się spotykały, mówiły o problemach, abyśmy razem wzrastali w Świętej Rodzinie, my i nasze dzieci – podkreśla Andrzej.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma