Nowy numer 16/2018 Archiwum

Potrzeby są ogromne

– Regularnie pomaga nam osiem osób. Na początku bały się pójść do pacjentów, ale z biegiem czasu nabrały przekonania, że ich misja jest piękna – mówi dyrektor szpitala.

Szpital Pomocy Maltańskiej na Warmii i Mazurach jako zakład opiekuńczo-leczniczy został zarejestrowany w sierpniu 2004 roku. Trzy lata później w listopadzie placówkę przekazano pod zarząd Fundacji Polskich Kawalerów Maltańskich w Warszawie. Do dyspozycji zakład miał pomieszczenia dzierżawione od Szpitala Uniwersyteckiego w Olsztynie. W sierpniu 2012 r. szpital przeniesiono do wyremontowanego i zmodernizowanego obiektu poszpitalnego w Barczewie.

– Od tego momentu minęło już ponad 5 lat. Teraz mamy okazję rozwinąć działalność – mówi Edyta Skolmowska, dyrektor placówki.

Jest już pomysł

Pacjentami szpitala są prze- de wszystkim osoby przewlekle chore i niepełnosprawne, wymagające stałego nadzoru lekarskiego, profesjonalnej pielęgnacji i rehabilitacji. Trafiają tu również pacjenci nieuleczalnie chorzy w stadium terminalnym i obłożnie chorzy z przewlekłą niewydolnością oddechową, wentylowani mechanicznie.

– Mamy 77 łóżek. Potrzeby są ogromne. Świadczy o tym długa kolejka oczekujących na przyjęcie. Jest coraz więcej pacjentów w ciężkim stanie, tych, których przyjmujemy w trybie pilnym. Na przyjęcie czeka coraz więcej osób po lżejszym udarze... W zasadzie w ogóle nie mają szansy do nas trafić – mówi E. Skolmowska.

Dlatego powstają nowe pomysły, jak umożliwić takim ludziom korzystanie z opieki medycznej i rehabilitacji. – Liczymy na to, że uda nam się zwiększyć kontrakt z NFZ. Stworzymy ośrodek rehabilitacji medycznej. To będzie kilka łóżek, ale mam nadzieję, że będziemy mogli przyjąć osoby po lekkim udarze, które się nie kwalifikują do rehabilitacji w szpitalu i nie mają dokąd się udać – podkreśla dyrektor. Z opieki mogłyby wówczas korzystać osoby w podeszłym wieku, po upadkach. – Dziś tacy pacjenci – ze względu na choroby współistniejące – nie mogą odbywać rehabilitacji w szpitalu. Idą do domu i leżą w łóżkach – wyjaśnia.

Kolejnym pomysłem są turnusy rehabilitacyjne dla osób młodych, będących w stanie wegetatywnym, oraz ośrodek rehabilitacji dziennej. – To jest rozwiązanie dla wielu osób, które chcą, żeby ktoś zajął się ich chorym krewnym w czasie, gdy oni pracują. Możemy zaproponować 8–9 godzin pobytu u nas, z rehabilitacją, wyżywieniem, organizacją zajęć dodatkowych – wymienia dyrektor E. Skolmowska.

Klub, piknik i opłatek

Na wykonanym przez siostry karmelitanki bose ze Spręcowa sztandarze szpitala widnieje napis: „Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum” (obrona wiary i służba ubogim i cierpiącym). – Dlatego rozwija się nam klub wolontariusza seniora. Jest coraz więcej osób chętnych do współpracy. Przychodzą też młodzi ludzie – mówi dyrektor placówki.

Na początku był to wolontariat akcyjny. Przychodzili uczniowie szkół przy okazji świąt, Dnia Chorego, itp. – Nie była to pomoc stała, więc szukaliśmy pomysłu, jak taką zorganizować. A to nie jest łatwe zajęcie, bo przecież trzeba się opiekować osobami, które odchodzą. Nie każdy się w tym odnajduje. Ale nawiązaliśmy współpracę z uniwersytetami trzeciego wieku i w zeszłym roku udało się nam zawiązać klub wolontariusza seniora – wyjaśnia.

Na spotkanie organizacyjne przyszło piętnaście osób. – Dziś mamy osiem osób, które regularnie nam pomagają. Początkowo bały się pójść do pacjentów, ale z biegiem czasu nabrały przekonania, że ich misja jest piękna. Zaczęły chodzić do pacjentów, rozmawiać z nimi, czytać im książki – mówi Edyta Skolmowska.

Poza tym w wiele akcji charytatywnie włączają się pracownicy szpitala. Jako wolontariusze posługiwali na Opłatku Maltańskim, który odbył się w Olsztynie. – Jeździmy też z niepełnosprawnymi na pielgrzymki. Organizujemy pikniki maltańskie – wymienia dyrektor.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma