Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wkoło rozsypane Hostie

Wywieziony do Rosji, do kopalni wapna, zmarł wycieńczony głodem i katorżniczą pracą. Mógł uniknąć tego losu, gdyby uciekł przed zbliżającym się frontem.

Tuzin kul


3 lutego 1945 r. Państwowy Komitet Obrony ZSRR nakazał „zmobilizować i internować” ok. 500 tys. zdolnych do pracy Niemców w wieku 17–50 lat i skierować ich na Białoruś, Ukrainę i do Rosji. Zorganizowani w bataliony robocze mieli być wykorzystywani przy odbudowie kraju. Kilka dni później sowiecka komendantura wydała zarządzenie, by wszyscy mężczyźni w wielu od 17 do 50 lat zgłosili się w celu zarejestrowania. Ksiądz Podlech nie przypuszczał, że zostanie zatrzymany i wywieziony na Syberię, gdyż ukończył już 67. rok życia. Stało się jednak inaczej. W Wielochowie ks. Ferdynand spotkał ks. Gerharda Fittkaua, proboszcza z Jordanowa. – Z relacji jednego z jego parafian dowiedziałem się, że przed wkroczeniem Rosjan ks. Podlech bronił z wielką determinacją kobiet i dziewcząt, które szukały schronienia na plebanii. Dlatego żołnierze wywlekli go z domu, postawili pod ścianę i wystrzelili tuzin kul tuż obok głowy. Jednak ks. Podlech pozostał niewzruszony. Potem pędzili go z pistoletami gotowymi do strzału przez całą wieś i zamknęli na wiele dni w zimnej stodole. Gdy wreszcie go wypuścili, Rosjanie nie wydobyli z niego swoimi pytaniami nic prócz lakonicznego stwierdzenia, że mu się przydał ten sen w stodole – wspomina ks. Fittkau. Po dwudniowym pobycie w Wielochowie ks. Ferdynand Podlech został przetransportowany do Wystruci. Tam załadowano go do pociągu, który miał jechać w głąb Rosji. Przed wyruszeniem pociągu księża Podlech, Langwald i Fittkau przez okno wagonu wysadzili 14-letniego chłopca, który także był przeznaczony do wywózki na Sybir. Chłopak wrócił do Kochanówki i opowiedział o tym wydarzeniu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama