Nowy numer 48/2020 Archiwum

Historia pewnej frustracji

była nadzieja, że radni wykażą więcej zrozumienia dla sytuacji wielodzietnych rodzin. Zostało rozczarowanie.

Wgrudniu pisaliśmy o inicjatywie Katarzyny Janickiej z Olsztyna, mamy czworga dzieci, która zbierała podpisy pod petycją o zmniejszeniu opłat za pobyt drugiego i kolejnego dziecka w przedszkolu. „Wysokie koszty w opłacie stałej przy większej liczbie dzieci z jednej rodziny rodzą wiele problemów, przede wszystkim finansowych – znaczne obciążenie domowego budżetu, edukacyjnych – ograniczenie dzieciom dostępu do edukacji przedszkolnej i socjalnych – odcięcie od systemu pomocy rodzinie” – wyjaśniała w petycji, pod którą podpisało się prawie półtora tysiąca osób. Na listopadowej sesji rady miasta przedstawiła radnym racje przemawiające za tym, żeby przemyśleć sprawę ulg dla rodzin wielodzietnych. – Podałam również przykłady miast, w których takie ulgi obowiązują. Zaproponowałam ulgę w wysokości 50 proc. na drugie i 100 proc. na trzecie dziecko – mówi Katarzyna. Wówczas radni Olsztyna bez wahania przegłosowali wniosek, by tę propozycję skierować do prac w komisji oświaty. Wydaje się jednak, że na tym skończyły się możliwości radnych Olsztyna. Komisja oświaty wystąpiła do prezydenta Piotra Grzymowicza z prośbą o szacunkowe zestawienia kosztów wprowadzenia takiej ulgi. Po wysłuchaniu informacji i obszernych wyjaśnień od zastępcy prezydenta Małgorzaty Bogdanowicz-Bartnikowskiej oraz dyrektora wydziału edukacji Alicji Kołakowskiej komisja oświaty uznała, iż nie ma możliwości finansowych, aby wprowadzić tego typu ulgę. – Pod koniec stycznia byłam na posiedzeniu komisji oświaty. Wiele mówiono o nowej ustawie, która obecnie jest na etapie konsultacji społecznych. Później o budżecie, którego nie chcą zmienić. Ale przecież wiadomo, że budżet można zmienić. Wystarczy przecież dobra wola radnych. Generalnie, oceniając całe spotkanie – wielki opór i niechęć. Na forum rady miasta wszyscy byli za. W komisji już nie, twierdzili, że się to nie kalkuluje. I tak to się skończyło – mówi Katarzyna Janicka.

Podkreśla, że dziś pojedynczy człowiek niewiele może. Jest zbywany, traktowany niepoważnie. Katarzyna obecnie myśli o skupieniu wokół siebie większego grona rodziców. – Coś na wzór Stowarzyszenia „Rodzice dla Szczecina”. Tam rodzice mają profil na Facebooku, integrują się, podejmują wspólne inicjatywy. Są również aktywni na sesjach rady miasta, komisjach oświaty. Komentują różne sprawy na łamach prasy. A ja jestem na etapie pewnej frustracji. Zrozumiałam, że sama nie wygram. Potrzebuję wsparcia innych rodzin. Pojedynczej osobie łatwo zamknąć usta. Jeśli jest tych osób więcej, nie da się tego zrobić – żali się Katarzyna. Ma dosyć uszczypliwych komentarzy: masz tyle dzieci, to sobie sama radź. Osoby, które chciałyby włączyć się w organizację stowarzyszenia rodziców, mogą skontaktować się z Katarzyną Janicką drogą mailową: janicka80@wp.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama