Nowy numer 48/2020 Archiwum

Żeby nie gadali

O cenzurze pieśni, ginącej tradycji warmińskiej i próbach śpiewu z ks. dr. hab. Sławomirem Ropiakiem rozmawia ks. Piotr Sroga

Oprócz nurtu pieśni niemieckiej obecny był również zestaw pieśni w języku polskim. Czy istniały jakieś środowiska dbające o ich wykonywanie?


Część południowa Warmii charakteryzowała się dużą aktywnością polskiej ludności. Były parafie, w których księża wygłaszali w niedzielę w dwóch językach – w niemieckim i polskim. Na początku XX wieku biskupi pisali także listy pasterskie po polsku. Prężnym ośrodkiem polskości był Brąswałd, gdyż tam działał ks. Walenty Barczewski. On też w roku 1898 wydał swój śpiewnik. Uniknął cenzury kościelnej, ponieważ zebrał w nim pieśni posiadające już imprimatur. Później włączono go do zespołu opracowującego śpiewnik diecezjalny. Drugim ośrodkiem polskiego śpiewu był Gietrzwałd, oczywiście po objawieniach. Pojawiło się Towarzystwo Polaków na Warmii, które opracowało zbiór pieśni polskich. Wielki wkład w rozwój śpiewu polskiego miał wieloletni organista z Gietrzwałdu Józef Klatt. Pracował tam przez 48 lat. Jego śpiewnik funkcjonował jeszcze po II wojnie światowej, choć był przeznaczony dla organistów i nie zawierał słów wszystkich zwrotek.


II wojna światowa zmieniła zupełnie strukturę ludności na Warmii. Czy w kościołach ludzie potrafili śpiewać te same pieśni? 


Po wojnie korzystano na Warmii ze śpiewnika ks. Genei, złożonego z typowo ogólnopolskich pieśni. I on już zupełnie nie przystaje do tradycji warmińskiej. Trzeba pamiętać, iż po wojnie przybyli na Warmię ludzie z różnych stron Polski i przynieśli ze sobą swoje tradycje muzyczne. Powstał taki kocioł kulturowy. Później na Warmii pojawia się ks. Wojciech Lewkowicz, który przyjeżdżał tu w czasie, gdy ordynariuszami był bp Wilczyński. Prowadził on w Olsztynie szkołę organistowską, a po nim jego uczeń ks. Kazimierz Narodzonek. Dlatego to w diecezji warmińskiej rozpowszechnił się śpiewnik z nutami ks. Lewkowicza, który miał 12 wydań – ostatnie w 1982 roku.


Czy obecnie planowane jest wydanie śpiewnika warmińskiego? 


Od kilku lat trwa praca nad śpiewnikiem w naszej archidiecezji. Początkowo miał to być śpiewnik specjalnie dla Warmii. Jednak w trakcie prac stwierdziliśmy, że jest to niezwykle trudne. W tej chwili pracujemy nad stworzeniem jak najbardziej obszernego zbioru pieśni kościelnych, z którego każdy mógłby korzystać. Gdyby ktoś chciał wykonać wszystkie te pieśni, roku kościelnego mu nie starczy. W poszczególnych parafiach istnieją różne tradycje śpiewacze. Chodzi o repertuar, ale także o wykonanie pieśni. To wszystko trzeba uwzględnić.


A jakie miejsce w liturgii ma śpiew gregoriański?


We wszystkich dokumentach kościelnych śpiew gregoriański określany jest jako pierwszy i najważniejszy. Bardzo mądry w tym względzie był bp Maksymilian Kaller. Wydał jeszcze przed II wojną światową list na temat śpiewu w duszpasterstwie. Twierdził, że lepiej śpiewać dobrze po niemiecku niż byle jak po łacinie. Śpiew liturgiczny musi być modlitwą. Zalecał, aby robić próby śpiewu dla parafian. Warmiacy pięknie śpiewali pełnym głosem. Bp Kaller zalecał, aby na każdej próbie proboszcz wygłosił krótkie pouczenie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama