Nowy numer 41/2018 Archiwum

Ani książę, ani żebrak

Mógł posługiwać się jedynie tytułem „biskupa w Olsztynie”. Nie miało to jednak wielkiego znaczenia, bo faktycznie sprawował władzę pasterską na całej Warmii.

Warmia posiada poczet pasterzy, którzy angażowali się w rozwój życia religijnego i społecznego tego regionu. Byli wśród nich wielcy myśliciele, utalentowani dyplomaci i wybitni duszpasterze. Jednym z tych ostatnich był bp Tomasz Wilczyński. Przez 14 lat zarządzał diecezją warmińską, a były to czasy trudne, wymagające i pełne różnego rodzaju niebezpieczeństw.

Ocalony od gestapo

Biskup Wilczyński był jedynym w historii Warmii, który nosił tytuł biskupa olsztyńskiego. Wynikało to ze skomplikowanych relacji Kościoła z komunistycznymi władzami w tamtych czasach. Był to okres ciągłej kontroli i prób narzucania Kościołowi swoich kandydatów. Taki pokaz sił odnosił się między innymi do nominacji na rządców poszczególnych diecezji. W czasie wojny znaczna część warmińskich księży wyemigrowała do Niemiec, bo przez komunistów uznani zostali za „obcy i wrogi element”. Tym, którzy pozostali, stwarzano nieustannie problemy w sprawowaniu posługi duszpasterskiej. Ksiądz Wilczyński był kapłanem diecezji lubelskiej. Pochodził z Jasionki koło Parczewa, gdzie ukończył gimnazjum. Potem było lubelskie seminarium duchowne, studia doktoranckie w Rzymie. To wszystko przed II wojną światową. Gdy w roku 1932 wrócił do Polski, został wykładowcą hebraistyki. W 1939 r. gestapo aresztowało wszystkich wykładowców seminaryjnych. Ksiądz Wilczyński miał szczęście, bo był w tym czasie na urlopie. Podczas wojny pełnił funkcję proboszcza w Bełżycach, co prawdopodobnie wpłynęło później na silne poczucie wyzwań duszpasterskich podczas posługi biskupiej. W roku 1951 Pius XII mianował go biskupem warmińskim, jednak władze komunistyczne nie uznały tej nominacji. Realizowały w tym czasie akcję likwidacji organizacji kościelnej na tzw. ziemiach odzyskanych. Dopiero pięć lat później mógł się odbyć ingres do katedry we Fromborku, ale i tak bp Wilczyński mógł posługiwać się jedynie tytułem „biskupa w Olsztynie”. Nie miało to jednak wielkiego znaczenia, bo faktycznie sprawował władzę pasterską na całej Warmii.

Biskupia taca

Jaki był bp Tomasz Wilczyński? Jak zapisał się w pamięci wiernych diecezji warmińskiej? Można przywołać różne wydarzenia z czasów jego biskupiego posługiwania: udział w Soborze Watykańskim II, założenie wydawnictwa diecezjalnego, rozpoczęcie edycji „Studiów Warmińskich” czy też walkę z likwidacją przez władze kaplic szpitalnych. Jednak wszyscy wspominają bp. Tomasza jako duszpasterza, który dbał o życie religijne i miał bardzo dobry kontakt zarówno z wiernymi świeckimi, jak i z kapłanami. Ilustracją tej cechy warmińskiego pasterza niech będzie z życia wzięta historia. – Pamiętam, jak podczas jednej z wizytacji bp Tomasz słuchał sprawozdania księdza proboszcza na temat dokonanych w świątyni inwestycji. Kościół był pełny wiernych, a w prezbiterium obecni byli księża z dekanatu. Na koniec proboszcz mówił o koniecznych inwestycjach i wysiłku wiernych w realizacji tego planu – a parafia nie była duża. Biskup Wilczyński wstał i podziękował ludziom za ich wkład w utrzymanie kościoła i ofiarność. Jednocześnie zaproponował, że taca z tej Mszy św. zostanie przeznaczona na zaplanowane remonty – wspomina ks. Janusz Koniec. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że biskup sam wziął koszyk i zaczął zbiórkę od księży siedzących w prezbiterium. Najpierw podszedł do dziekana i zachęcił do ofiarności. Podczas nabożeństwa uzbierano tyle pieniędzy, że starczyło na zaplanowane remonty.

Nie jesteście pastuchami

O trosce duszpasterskiej bp. Tomasza pisze także w swoich wspomnieniach ks. Zenon Szerle, który w 1958 r. dostał nominację na wikarego w małej miejscowości Sadlinki. Faktycznie pełnił tam rolę administratora. Jego zadaniem było odbudowanie plebanii. W pierwszych miesiącach posługi były problemy z miejscem na mieszkanie dla kapłana. Wtedy też przyjechał bp Wilczyński i na Mszy św. powiedział do wiernych, że nie chce, by jego księża byli bogaci, ale też nie chce, by byli żebrakami. Po nabożeństwie biskup zaprosił mężczyzn na spotkanie. Ksiądz Szerle relacjonuje je w następujący sposób: „Ksiądz biskup zapytał wprost, jak zamierzają rozwiązać problem utrzymania księdza. Jeden z nich się wyrwał i powiedział, że najlepiej jak kapłan będzie chodził od domu do domu. Biskup odpowiedział, że takie rozwiązanie stosowali gospodarze w centralnej Polsce wobec pastuchów, którzy paśli krowy. – Na takie warunki ja się nie zgadzam – dodał. – Ksiądz nie jest żadnym pastuchem. Musicie znaleźć kogoś, kto się podejmie gotować obiady dla księdza i ksiądz tam będzie chodził, dopóki się nie usamodzielni”. Ostatecznie rodzina Kaflów podjęła się tego zadania. Tak najczęściej wspominają ludzie bp. Wilczyńskiego – jako dobrego i troskliwego pasterza, któremu zależało na duchowym rozwoju warmińskiego Kościoła. Biskup Tomasz zmarł na zawał serca w Krynicy Morskiej 5 sierpnia 1965 roku. Pochowany został jako pierwszy z biskupów w olsztyńskiej konkatedrze pw. św. Jakuba.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy