Nowy numer 42/2019 Archiwum

Sztandary pochyliły się ku sobie

– Myślę, że tata, gdyby to mógł zobaczyć, bardzo by się cieszył – mówi Stanisław Barcz.

To był wyjątkowy początek roku nauki w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Butrynach. Na uroczystości przyjechała rodzina patrona podstawówki – Franciszka Barcza. To jego krewni postanowili ufundować nowy sztandar, który zastąpił poprzedni – nieco zniszczony i kilkakrotnie naprawiany – symbol szkoły. – Bardzo cenimy naszego patrona. Wspominamy go bardzo często. Mówimy, że jest aniołem stróżem naszej szkoły. Ta postać jest dla nas tak istotna, że dzieci nawet piłki nazywają „Frankiem”, tak jego idee i wartości wniknęły w serca najmłodszych – mówi Maria Laskowska, dyrektor zespołu szkół.

Z łezką w oku

Stary sztandar przez ponad 30 lat towarzyszył społeczności szkolnej. Najważniejsze wydarzenia, dawne apele, później uroczystości kościele. Kiedy zmieniły się czasy, trzeba było haftować koronę dla orła, dorobić ją na godle znajdującym się na końcu drzewca. – Był wielokrotnie prany, przeszywany. Ale nigdy nie mieliśmy pieniędzy na nowy – mówi dyrektor. – Tymczasem rodzina Barczów, z którą utrzymujemy kontakt od kilku lat, w lutym ufundowała nam portret Franciszka Barcza, który wisi w szkole na godnym miejscu, na naszej „patriotycznej” ścianie... Po krótki czasie Aldona Barcz, żona Wojciecha Barcza, najstarszego syna Franciszka, sama wyszła z propozycją zapłacenia za nowy sztandar. Haftowała go ręcznie Anna Dziemidowicz. – Dziś dwa sztandary pochyliły się ku sobie przy dźwiękach hymnu Warmii. Potem odprowadziliśmy stary, z łezką w oku – mówi dyrektor.

Blizna na pamiątkę

Wśród gości byli synowie patrona – Marian i Stanisław. Przyjechała Aldona Barcz, wnukowie i prawnuk patrona szkoły. Dla nich była to szczególna chwila, ale i czas wspomnień z dziecinnych lat. – Czuję ogromną radość i uznanie dla dyrekcji szkoły i grona pedagogicznego. Nie zapominają o nas, troszczą się o pamięć o naszym ojcu. Jestem wzruszony – mówi najmłodszy syn, Marian. – Tata został zamordowany w obozie koncentracyjnym, kiedy miałem dwa lata. Niestety nigdy go nawet nie zobaczyłem. Znam go z opowiadań mamy i rodzeństwa. Mama zawsze podkreślała, że był wspaniałym mężem i ojcem... – Mam wiele wspomnień o ojcu. Zajmował się nami, zabierał na spotkania Polaków. Towarzyszył nam w rozwoju – dodaje Stanisław Barcz. Wspomina chwile spędzone z ojcem. – Kiedy miałem 6 lat, ojciec kupił mi narty. W Olsztynie, koło wieży, zjeżdżaliśmy. Ja po raz pierwszy. Tata był doświadczonym narciarzem. Ale nie powiedział mi, jak mam zahamować. Tak zjechałem w stronę drutu kolczastego. Nie wiedziałem, jak się zatrzymać. Przewróciłem się i przesunąłem pod drutem. Do dziś mam pamiątkę po tym wydarzeniu, bliznę na nodze. Kiedy patrzę na nią, zawsze wspominam chwile spędzone z tatą. On kochał sport, aktywnie spędzał z nami czas – uśmiecha się pan Stanisław. Na jedno ze spotkań Polaków zabrał jego i Wojciecha. Wziął rękawice bokserskie. – Powiedział: „Macie rękawice, musicie walczyć, pokazać, jak to jest”. Byliśmy mali, a rękawice strasznie duże. Wymieniliśmy po kilka ciosów, wyglądało to zabawnie – śmieje się na to wspomnienie. – Sport był bardzo ważny!

Nie pytaliśmy więcej

Później nadeszły trudne czasy. – Mieszkaliśmy w Olsztynie. Tata był w więzieniu, później został wysiedlony. Był to rok 1937 – wspomina pan Stanisław. Franciszek krótko pracował na Śląsku i w Saksonii, potem w Laskowicach na Pomorzu, gdzie został w listopadzie 1939 r. aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym. – Zawsze myśleliśmy, że tata do nas wróci, że uda mu się uciec. Chodziły pogłoski, że jest w Anglii. Jedna z cioć poszła na gestapo. Usłyszała tam, żeby się nie pytała, bo inaczej znajdzie się w więzieniu. Nie pytaliśmy więcej. Już po wojnie dowiedzieliśmy się, że został zamordowany – opowiada pan Stanisław. Franciszek Barcz zginął 2 grudnia 1939 r. w obozie w Stutthofie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL