Nowy numer 41/2019 Archiwum

Zejdź z utartej ścieżki

Minimum 40 kilometrów nocą, w ciszy, przy zmiennej pogodzie i tylko z jedną pewną sprawą – będzie boleć.

Ekstremalna Droga Krzyżowa w tym roku odbędzie się w ponad 350 miejscowościach w Polsce, Europie, Stanach Zjednoczonych, a nawet w Australii. Tysiące ludzi wezmą swoje radości i smutki, cały bagaż życiowych doświadczeń, i ruszą w piątkową noc, by spotkać Chrystusa Ukrzyżowanego.

Czuł każdy mięsień

– Mam się za wysportowanego mężczyznę. Traktowałem to trochę jak test mojej siły, hartu ducha i może gdzieś na szarym końcu – mojej wiary. Zanim zdecydowałem się na EDK, czytałem świadectwa osób mających to doświadczenie za sobą. Pisały, że faktycznie można wtedy poczuć wręcz namacalną obecność Jezusa, który idzie tuż obok, ramię w ramię, i pozwala współprzeżywać swoją drogę do śmierci dającej życie. Brzmiało to dla mnie wtedy trochę abstrakcyjnie, zbyt górnolotnie, nieosiągalnie, ale stwierdziłem, że podejmując wyzwanie, stracę najwyżej jedną noc z życia i parę baterii do latarki, ale jeśli w moim niedowiarstwie jakimś cudem naprawdę idąc, spotkam Jezusa, to zyskam tak wiele, zyskam wszystko – wspomina Kamil Dobrenko.

Przyznaje, że początek marszu podczas jego pierwszej EDK był trochę dziwny – po Mszy św. uformowała się grupa, ale wszyscy szli w ciszy, własnym tempem, bez wspólnej modlitwy, śpiewów, rozmów, nawet bez czytania rozważań na głos. – Od drugiej czy trzeciej stacji miałem już poczucie, że rzeczywiście tę Drogę Krzyżową przeżywam indywidualnie i w pełni osobiście. Na pewno jednak nie samotnie – w połowie drogi, po 20 km, było już dla mnie jasne, że samotnie tej drogi nie jestem w stanie przejść, że mogę to zrobić tylko z Tym, który pokonał ją wieki temu dla nas wszystkich – mówi z przekonaniem.

Opowiada, jak strasznie bolała go pachwina, a żeby sobie ulżyć w bólu, stawiał kroki w nienaturalny sposób i szybko zaczęły mu dokuczać wszystkie mięśnie w nogach i stopy. – Każdy kolejny krok stawał się coraz trudniejszy, zniknęły wszelkie rozproszenia, które pojawiały się na „bezbolesnej”, pierwszej części trasy. Modliłem się, rozważając w sercu, jak wielką miłością musi kochać nas Jezus, że mimo tego, jak wiele wycierpiał, jak potworny musiał odczuwać ból po biczowaniu, upadkach, przygnieciony ciężarem krzyża, samotny wśród otaczającego Go tłumu, szedł swoją drogą krzyżową do końca, na śmierć, na Golgotę. Z tą myślą stawiałem kolejne kroki, prosząc Jezusa i Maryję o siłę. Ostatnie cztery stacje przeszedłem ze świadomością, że nie tylko dają mi siłę, ale idą razem ze mną, pozwalając mi namacalnie doświadczyć namiastki bólu i cierpienia, które oboje w drodze na Golgotę przeżywali. Na sztywnych nogach przekroczyłem próg oratorium przy kościele w Ostródzie, gdzie kończyła się trasa. Usiadłem, nie wiedząc, czy będę w stanie później wstać o własnych siłach. Czułem radość, ulgę, spokój, wdzięczność i ufność, że to nie był tylko szalony nocny spacer, ale trudna droga nawrócenia, oczyszczenia i zawierzenia, którą dzięki Bogu dane mi było przejść.

Ból pomaga zrozumieć

Historia EDK w Polsce sięga 2009 roku. Na Warmii i Mazurach w trasę po raz pierwszy ruszono w Braniewie 4 lata temu. W tym roku również jest do wyboru kilka tras, w tym jedna naprawdę ekstremalna: z Braniewa do Gietrzwałdu, 92-kilometrowa. Wszystkie można znaleźć na stronie: www.edk.org.pl. EDK w tym roku odbędzie się 5 lub 12 kwietnia, a tematem rozważań będzie „Kościół XXI wieku”. Rozważania, oparte na prawdziwych, życiowych historiach, w których każdy może się odnaleźć, są pisane przez osoby świeckie.

– Na trasie były momenty wzlotów i upadków, złości i miłości. Najmocniejszy etap drogi nastąpił mniej więcej po 30. kilometrze. Stacja IX. Słyszę w słuchawkach tekst rozważania: „Upadam, ale wstaję, otrzepuję kolana i idę dalej. Nieraz boli, jest trudno, ale to nie powód, żeby rezygnować. Bohaterem się nie rodzisz, a stajesz poprzez swoje wybory – na początku drobne”. Te właśnie drobne wybory pomagają mi w codziennej walce, by być dobrym mężem i ojcem rodziny. Chciałbym powiedzieć, że pokonując EDK, fizycznie, psychicznie, duchowo przeżyłem wszystko, co można przeżyć, ale gdy pomyślę o Chrystusie, to uważam, że przeżyłem zapewne tylko ułamek tego, co On w drodze na Golgotę. Wiem jednak, że ten ułamek rozbudził pragnienie, by móc kiedyś wypowiedzieć słowa św. Pawła Apostoła: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Dlatego warto i zachęcam. Myślę, że to jest droga dla każdego, niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy nie – opowiada Mateusz Makiewicz. Dominik Drabik przyznaje, że w ubiegłym roku, kiedy podjął decyzję o przejściu Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, nie miał żadnych oczekiwań, zastanawiał się, czy podoła fizycznie – to miał być pierwszy raz, a wcześniej nie uczestniczył w pieszych pielgrzymkach.

– Był to czas wyrwania się z pędu codzienności. Czas zatrzymania się, zastanowienia nad swoim życiem. Okoliczności, w jakich odbywa się EDK, bardzo mi w tym pomogły. Po pierwsze, marsz w milczeniu: na co dzień tyle się dzieje, ciągły gwar otaczającego świata. Trudno w tym wszystkim znaleźć moment, żeby wsłuchać się w siebie, a co dopiero usłyszeć głos Pana Boga. Po drugie, otaczająca ciemność – odcięcie kolejnego bodźca generującego rozproszenia bardzo mi pomogło. Delikatne światło latarki, ukazujące tylko kilka metrów drogi przede mną, pozwoliło bardziej skupić się na rozważaniach kolejnych stacji Drogi Krzyżowej. Po trzecie, rozważania w wersji audio dostępne w aplikacji. Dotykające tego, z czym codziennie się zmagam, czyli mojej grzeszności, ukazujące jednocześnie nadzieję na zbawienie, do którego droga wiedzie przez krzyż, na którym umarł Jezus Chrystus. Po czwarte, paradoksalnie, ból towarzyszący mi od trzeciej stacji. Na początku delikatny, taki, z którym nieraz już sobie radziłem, ale nasilający się z każdym kolejnym kilometrem. Aż do momentu, gdy po każdym kolejnym kroku, który przychodził z ogromnym trudem, zacząłem zadawać sobie pytania: co ja tu właściwie robię? Po co ja tutaj idę? Właśnie po to – żeby wyjść ze strefy swojego komfortu, wyrwać się z myślenia i działania według utartych schematów, zejść ze swojej bezpiecznej ścieżki i wejść na drogę, na której spotkam Jezusa Chrystusa – mówi Dominik.

W ciszy wszystko można usłyszeć

– Kiedy tak naprawdę rozpoczyna się EDK? Nie na pierwszej stacji, nie w kościele, ale wtedy, gdy masz dość marszu, brakuje sił i chcesz wrócić do domu. To był początek szczególnej przygody, w której spotkałem Jezusa – mówi ks. Kamil Rokicki. Po raz pierwszy na EDK poszedł w 2014 r., z Elbląga do Fromborka. – Moi towarzysze kapłani dziwili się, że chcę wziąć w tym udział, i nie dawali mi większych szans na ukończenie trasy. Oferowali mi nawet pomoc i mówili, żebym dzwonił do nich po ratunek – mówi z uśmiechem ks. Kamil i przyznaje, że niewiele brakowało, by z tej oferty skorzystał. – W połowie drogi miałem wszystkiego dosyć. Byłem wyczerpany, ubłocony i do tego pękł mi pasek w spodniach. To był przełomowy moment decyzji: poddać się lub zagryźć zęby i iść dalej. Na szczęście wybrałem tę drugą opcję i na końcu mogłem cieszyć się nie tylko ukończeniem trasy, ale przede wszystkim pokonaniem bólu, zimna i własnej słabości – mówi ks. Kamil. Dodaje, że EDK oprócz wysiłku charakteryzują ciemność i cisza.

– Milczenie pomaga w rozważaniu poszczególnych stacji i w refleksji nad własnym życiem. To właśnie w ciszy przed Bogiem i w ciemności wychodzą z głębi naszego serca sprawy dla nas najważniejsze, często te najtrudniejsze. To niezwykle ważny element tej Drogi Krzyżowej – wydobycie siebie – mówi kapłan. Uważa, że EDK pozwala pogłębić osobistą relację z Chrystusem. – W życiu kapłańskim przychodzi wiele kryzysów, zwątpień i problemów. Zmaganie się z samym sobą na EDK pomaga w przezwyciężaniu trudności, bo m.in. dzięki tej drodze wiem, na ile mnie stać, mam pewność, że mogę znaleźć w sobie tyle siły, by z Jezusem dźwignąć te problemy i iść naprzód. W życiu kapłańskim czekają na mnie dużo większe kryzysy niż te, na które trafiam na Drodze Krzyżowej. Ale właśnie EDK nauczyła mnie tego, że moja siła leży nie we mnie, ale w Bogu. Dlatego już po raz 5. chcę zmierzyć się z samym sobą i swoją wiarą. Absolutna cisza, ciemność, chłód, ja i Bóg – to jest właśnie EDK – mówi ks. Rokicki.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL