Nowy numer 42/2019 Archiwum

Gdy dorośnie, podzieli się darem

Rodzice adopcyjni muszą zapewnić dziecku dobrą przyszłość. Ale mają także obowiązek powiedzieć mu prawdę o jego przeszłości. Jak to najlepiej zrobić? Pomaga w tym najnowsza publikacja Warmińskiego Wydawnictwa Diecezjalnego.

Dziecko ma prawo do prawdy. Rodzic jest odpowiedzialny za to, żeby powiedzieć mu o adopcji, gdy tylko nadejdzie właściwy moment. Dziecko musi wiedzieć, skąd pochodzi, a zarazem czuć pewność, że jego miejsce jest teraz z rodziną, która go adoptowała. Pracuję w ośrodku już 25 lat. Pamiętam sytuacje, gdy ktoś dowiadywał się, że jest adoptowany, stanowczo za późno. Bardzo źle to znosił. Świadomość, że rodzice kłamali przez całe jego życie, wywoływała frustrację. Była nawet osoba, która popełniła przez to samobójstwo. Zawsze powtarzam rodzicom adopcyjnym: jeśli robisz coś dobrego, chwal się tym. A czymś dobrym jest adopcja – tłumaczy Bożena Puszkiewicz, dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Ośrodka Adopcyjnego w Olsztynie.

Mogę tylko powiedzieć: „dziękuję”

– Zostałem adoptowany w wieku 4 lat. Wiedziałem o tym prawie od zawsze, ale nie było to coś, z czym oswoiłem się szybko. Najtrudniejsze były dla mnie zawsze urodziny. W tych dniach nachodziła mnie refleksja o tym, kim jestem, jakie było moje życie... Analizując je, zdawałem sobie sprawę, że nie wiem nic o czasie sprzed adopcji oprócz tego, że przecież musiał istnieć. Czułem z tego powodu ból i poczucie, że jestem gorszy. Kiedyś jednak pewien ksiądz powiedział mi coś, co utkwiło mi w pamięci i pomogło ruszyć dalej. Wytłumaczył, że choć nie znam swojej matki biologicznej, powinienem pamiętać o tym, że mnie urodziła. Po tej rozmowie wybaczyłem jej. Przecież cokolwiek się wydarzyło, to jednak dała mi życie – wspomina Bartek.

– Dziś mam kochających rodziców, którzy dali mi wszystko, o czym mogłem marzyć, a może nawet więcej niż zasługuję. Dzięki nim umiem patrzeć w przeszłość, będąc z nią pogodzony, bez żalu. Podziwiam ich za odwagę, miłość i mogę powiedzieć tylko: „dziękuję” za to, że dali mi nowe życie, bo żadne słowa nie opiszą tego, ile dla mnie znaczą.

Niech tworzą własną historię

Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne opublikowało właśnie ilustrowaną książkę „Najważniejszy z darów” skierowaną do dzieci adoptowanych. Ma pomóc im poznać ich historię. – Pomysł rodził się przez kilka lat. Uważałam, że należy znaleźć sposób, by powiedzieć dziecku o jego adopcji. Przez kilka lat byłam rodziną zastępczą dla różnych dzieci. Jedno z nich przygotowywałam do adopcji i tłumaczyłam mu, że będzie miało nowych rodziców. Kiedy pytał: „Dlaczego nie zostanę z tobą?”, wyjaśniałam, że jest ze mną przez ten czas i że będziemy szukać rodziców, którzy w niebie są już dla niego przeznaczeni. Co to znaczy być adoptowanym? Dziecko wie, że już ma jakąś mamę, bo przyszło na świat, jednak nie opuszczają go takie pytania, jak: „Dlaczego nie ma przy mnie mamy i taty?” – mówi Magdalena Świtalska, autorka publikacji, nauczycielka, a z wykształcenia pedagog i teolog. Książka ukazuje Boga, który obdarza człowieka wieloma darami, a najważniejszym z nich jest miłość.

– To od nas zależy, jak rozwijamy ten dar i jak nauczymy się kochać. Książka skupia się na „tu i teraz” dziecka adoptowanego. Ono jest ważne i niczemu nie zawiniło. Ma szansę być w rodzinie i doświadczyć miłości. Kiedyś dorośnie i będzie mogło dzielić się tym darem z innymi – tłumaczy autorka. – Książka pokazuje, że pragnienie dzielenia się miłością z innymi sprawia, że niechciane, odrzucone dzieci znajdują prawdziwy dom, mamę i tatę. Tworzą szczęśliwą rodzinę. Myślę, że ta krótka historyjka, dedykowana najmłodszym, pomoże także rodzicom adopcyjnym bardzo wcześnie podjąć rozmowę z ich przysposobionym dzieckiem i wyjaśnić, jak to się stało, że zostali jego rodzicami. Ujawnienie „rodzinnej tajemnicy” nie musi być trudnym doświadczeniem i może odbyć się w atmosferze przyjemnej zabawy – uważa ks. Maciej Bartnikowski, dyrektor Warmińskiego Wydawnictwa Diecezjalnego.

Rysunki do książki przygotowała Małgorzata Liżewska, nauczycielka i wychowawczyni w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie. – Zależało mi na prostocie obrazków i na tym, by dzieci mogły je kolorować, dodawać swoje pomysły i tworzyć własną historię – wyjaśnia ilustratorka.

Wciąż czekają na miłość

Każda para szuka najlepszego sposobu, by jej dziecko poznało prawdę. – Adoptowaliśmy naszego synka, kiedy miał 11 miesięcy. Obecnie jest w wieku przedszkolnym. Było dla nas jasne, że nigdy nie będzie dobrego momentu na odsłonięcie tajemnicy adopcji, więc postanowiliśmy w ogóle nie robić tajemnicy. Od samego początku mówiliśmy Adasiowi, że jesteśmy jego rodzicami adopcyjnymi, że są też na świecie rodzice biologiczni; że mama biologiczna miała go w brzuszku. Pokazywaliśmy zdjęcia z dnia naszego pierwszego spotkania i opowiadaliśmy o tym.

Najpierw wydawało się, że syn nic nie rozumie. Jednak bardzo szybko okazało się, że pojął bardzo dużo. Na kolejnych etapach rozwoju zadawał – i nadal zadaje – coraz to nowe pytania dotyczące swojej historii i otrzymuje na nie odpowiedzi. Dzięki temu żyjemy w rodzinie bez napięcia. Otrzymaliśmy pełnię praw rodzicielskich, ale nigdy nie otrzymaliśmy ani sami sobie nie nadaliśmy prawa do zatajenia przed dzieckiem prawdy o nim samym, o jego historii życia, która została nam powierzona. Nasz syn ma swoją historię i to on przede wszystkim ma do niej pełne prawo – mówią Irena i Szczepan, rodzice adopcyjni.

100 adopcji rocznie

Wciąż są dzieci, które czekają na swoje nowe rodziny. Nie każde jednak może doczekać się tej chwili. – Każde dziecko jest darem i każdemu z nich chcemy zapewnić jak najlepszą opiekę. Niestety zmagamy się dzisiaj w ośrodku adopcyjnym z kilkoma problemami. Na przykład gdy w rodzinach wielodzietnych rodzice zostają – z różnych powodów – pozbawieni praw rodzicielskich, a pary, które się do nas zgłaszają, chcą adoptować małe dziecko, tuż po urodzeniu. Nie każde małżeństwo chce przyjąć do siebie kilkoro dzieci z jednej rodziny i do tego w różnym wieku. Czasem stajemy przed koniecznością rozdzielenia rodzeństwa. Szukamy wtedy rodzin, które nie tylko zatroszczą się o dzieci, ale także zadbają, by mogły się one spotykać ze swoimi braćmi czy siostrami – opowiada Bożena Puszkiewicz.

– W naszym ośrodku obecnie ma miejsce ok. 100 adopcji rocznie. Niestety nie możemy znaleźć rodziców dla dzieci, które mają duże potrzeby i są chore. Często są to dzieci z objawami FAS-u, niepełnosprawne intelektualnie i fizycznie. Niestety 10 proc. dzieci nie jesteśmy w stanie zapewnić rodziny adopcyjnej – mówi dyrektor. Dochód ze sprzedaży książek autorka zamierza przeznaczyć na budowę hospicjum dla dzieci w Olsztynie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL