Nowy numer 33/2020 Archiwum

Czego te cegły nie pamiętają..

– Choć jest nas coraz mniej, chcemy być rodziną. Choć w tej rodzinie, jak w każdej, są ci, którzy wspierają, budują i są powodem do dumy, ale i ci, którzy wycisną łzy i przysporzą nieraz jakiegoś kłopotu – mówi A. Lenard.

Spokojna wieś Sątopy to urokliwe miejsce, które ma swoje średniowieczne korzenie. Z biegiem lat przechodziła swoje transformacje związane z działaniami wojennymi czy rozwojem gospodarczym. Świadkiem wszystkich wydarzeń związanych z tą miejscowością i ludźmi jest XIV-wieczny kościół, w którym wspólnota parafialna świętuje właśnie 640-lecie duszpasterstwa. – Nie znamy dokładnej daty powstania świątyni. Wiemy jednak, że w 1379 r. działał pierwszy proboszcz, a był nim ks. Arnold Gelern – mówi ks. kan. Jan Sztygiel. – Dlatego chcemy jako wspólnota świętować nasz jubileusz i dziękować Bogu za dar tego kościoła. Patronem świątyni jest św. Jodok, pustelnik żyjący w VII wieku, który zrezygnował z bretońskiej korony królewskiej i wybrał życie eremity. To jedyny kościół w diecezji pod jego wezwaniem i jeden z dwóch w całej Polsce.

Czas próby i odnowy

Trudnym okresem dla mieszkańców był czas napaści sowieckiej. Zginął wtedy od kul proboszcz ks. Franciszek Ludwig, a wyposażenie kościoła zostało przez żołnierzy częściowo spalone. W 1954 r. wznowiono funkcjonowanie parafii, a proboszczem został ks. Edward Puszkiel.

– Z Sątopami jestem związany od 1950 r., gdy zamieszkaliśmy tutaj z całą rodziną. Pamiętam widok zniszczeń wojennych: ławki spalone i okopcone ściany. Ludzie zaczęli zjeżdżać z różnych stron. Z pierwotnych mieszkańców pozostało kilka rodzin. Pomimo tej różnorodności ludzie potrafili się zintegrować i wspólnie działać – wspomina ks. kan. Mirosław Hulecki, pochodzący z Sątop. W większości w tym czasie parafię stanowili kolejarze, pracownicy PGR-u i rolnicy. Pierwszy proboszcz w 1966 r. wyjechał na misje do Brazylii, a na jego miejsce przyszedł ks. Eugeniusz Bukowski.

– Byłem ministrantem, więc znajdowałem się blisko ołtarza. Ci księża towarzyszyli mojej drodze ku kapłaństwu. Szczególne wydarzenia w mojej pamięci to pierwsza peregrynacja wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej w 1962 r. oraz ustanowienie drugiej patronki – św. Marii Goretti i sprowadzenie jej relikwii – dodaje ks. Hulecki.

Jak trafić do ludzi?

Obchody jubileuszu poprzedziły misje św. prowadzone przez ks. Jarosława Dąbrowskiego, proboszcza parafii św. Tomasza z Ełku. – To dla nas przeżycie duchowe i chcieliśmy jak najlepiej przygotować się na nie. Najważniejszym wyzwaniem stojącym przed naszą parafią jest tworzenie wspólnoty. Zmieniła się ludność, ponieważ wiele osób wyjechało, a przychodzą nowi, słabo związani z tymi terenami i naszą wspólnotą – mówi ks. Sztygiel.

– Ten jubileusz to przede wszystkim świętowanie na Mszy św., ale też szansa na spotkanie i zacieśnienie więzi. Mamy grupę, z którą wspólnie działamy i organizujemy różne przedsięwzięcia oraz uroczystości, ale jest ona bardzo nieliczna. Coraz trudniej trafić do ludzi i szukamy różnych narzędzi. Po Eucharystii spotkamy się także przed kościołem na festynie. Będą wypieki gospodyń, grochówka strażaków i inne wyroby – zachęca Agnieszka Lenard. Oprócz prac na rzecz budowania więzi wspólnotowych przy kościele wciąż trwają remonty. Obecnie trzeci w historii świątyni generalny remont dachu.

– Jest już zrobiona elewacja, a w środku odnowiono obrazy apostołów. Teraz w warsztacie konserwatorskim są stacje drogi krzyżowej. Remonty nie są możliwe z budżetu parafii, tak więc korzystamy z pieniędzy z Ministerstwa Kultury, starostwa i gminy – tłumaczy proboszcz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama