Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jesteśmy pewni, że nikt go zastąpić nie może

Wykłady mówił z serca, a studentom oddał na użytek nawet swoją łazienkę przerobioną na bibliotekę. Wierni zaś pisali o nim, że „doprowadził parafię do właściwego porządku”.

Po latach abp Ignacy Tokarczuk, kawaler Orderu Orła Białego, tak oceniał swoją pracę duszpasterską w diecezji warmińskiej: „Mój pobyt na Warmii bardzo mnie wzbogacił w doświadczenie życiowe oraz zahartował do trudu biskupiego, który potrzebuje zarówno głębokiej wiedzy teoretycznej, jak i bogatego doświadczenia duszpasterskiego”.

Wystarczyły dwa lata

Arcybiskup Tokarczuk urodził się 1 lutego 1918 r. w Łubiankach Wyższych. Święcenia kapłańskie otrzymał 21 czerwca 1942 r. we Lwowie. Po uzyskaniu doktoratu z filozofii w 1951 r. ks. Tokarczuk kontynuował karierę naukową. Rok później, nie godząc się na istnienie na KUL-u komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, zrezygnował z pracy na uczelni i wyjechał do Olsztyna.

W diecezji warmińskiej pracował aż do 1962 roku. Był wykładowcą w seminarium duchownym oraz prowadził pracę duszpasterską. W latach 1952–1953 pełnił obowiązki proboszcza parafii Orzechowo. Od lata 1954 r. do stycznia 1957 r. ks. Tokarczuk był proboszczem w Gutkowie.

W nowej parafii zlikwidował opłaty za korzystanie z ławek w kościele oraz wprowadził Mszę św. dla dzieci. Opieką duszpasterską objął osoby chore i starsze, zorganizował rzeczową pomoc świąteczną dla wdów i osób samotnych.

Po odwilży październikowej, 16 grudnia 1956 r., społeczność Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie poprosiła bp. Tomasza Wilczyńskiego o zorganizowanie duszpasterstwa akademickiego i powierzenie go ks. Tokarczukowi. Objęcie tej funkcji było równoznaczne z rezygnacją z probostwa w Gutkowie. Wierni tej parafii próbowali skłonić władze duchowne do zmiany decyzji. W piśmie, które trafiło do ks. Wojciecha Zinka, pisali, że ks. Tokarczuk „objął naszą parafię dwa lata temu i przez ten krótki okres czasu doprowadził parafię do właściwego porządku (...). Dzięki niemu połączone zostały dzikie małżeństwa, doprowadzona została młodzież do porządku po zaniedbaniach wojennych. Nawracali się niewierzący. Cenimy wielki i nieoceniony wkład sumiennej pracy i jesteśmy pewni, że nikt go w tej chwili zastąpić nie może”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama